W tym roku mundial trwa wyjątkowo długo, więc warto zaopatrzyć się także w preparaty zawierające składniki zwiększające zdolności adaptacyjne. (fot. Shutterstock)

5 ziół, które powinny znaleźć...

W rzeczywistości ziemniak nie przenika do mleka, nie powoduje kolek u dzieci ani żadnych innych sensacji.  (fot. Shutterstock)

Jaki kartofel dla karmiącej?

Umiejętne „sklasyfikowanie” pacjenta pozwala na odpowiednie dostosowanie się do niego i znalezienie wspólnego języka. (fot. Shutterstock)

Pacjenci cenią to w aptekach...

Dieta ciężarnej powinna opierać się na zasadach racjonalnego odżywiania. (fot. Shutterstock)

Podstawowe zasady...

Liczne badania oraz wieloletnie obserwacje pokazały, iż są to leki bezpieczne, również dla dzieci. (fot. Shutterstock)

9 mitów o...

Hurtownie farmaceutyczne, apteki i koordynator zamieszani w handel pseudoefedryną

Hurtownie farmaceutyczne, apteki i koordynator zamieszani w handel pseudoefedryną

W ciągu dwóch lat zorganizowana grupa przestępcza, działająca na południu Polski, wywiozła do Czech kilkaset tysięcy tabletek leków z pseudoefedryną. W proceder zaangażowane były apteki, hurtownia farmaceutyczna oraz koordynator. Wyrok w ich sprawie zapadł w Sądzie Okręgowym w Koninie, a opublikowane uzasadnienie wraz z przebiegiem postępowania może przyprawić o zawrót głowy.

Przestępcy podjeżdżali pod hurtownię farmaceutyczną ciężarówką i pakowali tysiące opakowań leków z pseudoefedryną.

Wszystko zaczęło się w 2009 roku, gdy dwaj bracia (jeden mieszkający w Czechach, a drugi w Polsce) zdecydowali się na współpracę przy zdobywaniu i przewożeniu do Czech tabletek zawierających pseudoefedrynę. Na miejscu sprzedawali je „Wietnamczykowi”, który produkował z nich metamfetaminę. Leki (w aktach sprawy określone jako S. i A.A.T.) organizował i kupował w Polsce brat mieszkający na stałe w Czechach. Na początku pochodziły one z apteki mieszczącej się w mieście, gdzie mieszkał drugi z braci. Z akt sprawy wynika, że w ciągu 4 miesięcy zakupili oni w niej około 20 000 blistrów leków z pseudoefedryną. Ilość zamawianych tabletek była ustalana z pracownicą apteki. Następnie mieszkający w Polsce brat wyłuskiwał z blistrów tabletki, pakował do worków foliowych i chował pod maską samochodu, który jechał do Czech. Cena za wyłuskanie tabletek z 2000 blistrów wynosiła 300 zł.

Z czasem brat mieszkający w Polsce postanowił poszukać nowych źródeł tabletek. Tym sposobem nawiązał przez internet kontakt z właścicielką innej apteki, której zaproponował jednorazowy zakup 2000 opakowań leku (cena za jedno opakowanie oscylowała pomiędzy 9 a 11 zł). Ostatecznie podobne zamówienia powtarzały się średnio raz w tygodniu. W sumie przez kolejne siedem miesięcy bracia nabyli w ten sposób łącznie 70 531 opakowań leków zawierających 846 372 tabletek za kwotę 691 200 zł. W połowie 2010 roku współpraca z apteką została jednak zakończona, ponieważ jej działalność, z uwagi na duże ilości sprzedawanych leków z pseudoefedryną, wzbudziła zainteresowanie Nadzoru Farmaceutycznego i Policji.

...przedstawił się jako pracownik jednej z (...) hurtowni farmaceutycznych, twierdząc, że posiada nieograniczony dostęp do tych tabletek, poinformował też, iż jednorazowy zakup nie może przekroczyć 10.000 blistrów, ponieważ wzbudziłoby to podejrzenie w hurtowni farmaceutycznej, jednocześnie zasugerował, aby oskarżony przyjeżdżał na teren hurtowni samochodem dostawczym.

Od jesieni 2010 roku bracia nie mieli żadnego źródła tabletek, dlatego zmuszeni byli jeździć do większych miejscowości na terenie województwa, gdzie w aptekach kupowali po kilka opakowań leków S. lub A.A.T.. W końcu po dłuższych poszukiwaniach w marcu 2011 roku znaleźli w internecie ogłoszenie osoby, która oferowała sprzedaż leku S. w hurtowych ilościach. Tym sposobem nawiązali współpracę z mężczyzną (określany w aktach sprawy pseudonimem S.), który umożliwił im zakupy dużych ilości leków bezpośrednio z jednej z hurtowni farmaceutycznych. Mechanizm był prosty - dzięki pomocy tajemniczego mężczyzny, w hurtowni było składane zamówienie, na dane apteki, która w rzeczywistości tych leków nie zamawiała. Następnie jeden z braci odbierał leki bezpośrednio z hurtowni, posługując się wypożyczonymi samochodami dostawczymi. Za leki bracia płacili więcej niż wynikało z faktury wystawianej przez hurtownię - różnica stanowiła dochód tajemniczego mężczyzny, który umożliwiał cały proceder. W ten sposób bracia zakupili leków z pseudoefedryną za ponad 200 000 zł.

Kim był ów tajemniczy mężczyzna? Z akt sprawy wynika, że podawał się za pracownika hurtowni farmaceutycznej. Chwalił się wręcz, że posiada nieograniczony dostęp do tabletek S., ale jednorazowy zakup nie może przekroczyć 10 000 blistrów, ponieważ "wzbudziłoby to podejrzenie w hurtowni farmaceutycznej". Transakcje odbywały się z wykorzystaniem danych apteki, która nie miała o tym pojęcia i nigdy z tą hurtownią nie pracowała. W trakcie postępowania jej kierowniczka została wezwana w tej sprawie w charakterze świadka. Zeznała, że w styczniu 2012 roku zadzwonił do jej apteki ktoś z hurtowni mówiąc, że faktura z kwietnia 2011 r. wystawiona przez jej aptekę nie jest podpisana i chciał uzgodnić sposób jej podpisania. Pracownik apteki stanowczo zaprzeczył wtedy, by doszło do jakiejkolwiek transakcji. Kierowniczka apteki chciała tę sytuację wyjaśnić dzwoniąc do hurtowni, jednak tam nikt nie chciał z nią rozmawiać. Ostatecznie dowiedziała się, że jej firma wielokrotnie zamawiała towary w hurtowni, dlatego zażądała wyjaśnień pisemnych. Uzyskała informację, że najprawdopodobniej ktoś podszył się pod jej firmę. Faktury były na lek S.. Ostatecznie zeznania świadków (szczególnie pracowników hurtowni) sugerowały, że tajemniczy mężczyzna - organizujący odbiory leku S. z hurtowni - był koordynatorem apteki. Jego danych nie udało się jednak ustalić w trakcie śledztwa.

Na przymiot wiarygodności zasługiwały zeznania świadka R. G. (1) , pracownika hurtowni (...) w W.. Wymieniony podał, że miał kontakt koordynatorem apteki (...) w L., który zamawiał drogą mailową S..



Kierowana przez braci zorganizowana grupa przestępcza z czasem rozszerzała swoją działalność. Dołączali do niej nowi członkowie, którzy zajmowali się zdobywaniem hurtowych ilości tabletek z pseudoefedryną. Bracia stworzyli też własne laboratorium w Polsce, gdzie produkowali metamfetaminę. Ich działalność obejmowała handel tą substancją jak i znacznymi ilościami marihuany. Ostatecznie ich działalność została zakończona przez policję w 2012 roku. Sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Koninie, który pod koniec 2016 roku wydał wyroki skazujące dla wszystkich członków grupy. 1 czerwca 2017 przebieg postępowania został upubliczniony.

Obszerny przebieg postępowania dostępny jest na Portalu Orzeczeń.

Źródło: orzeczenia.ms.gov.pl

 W 2017 roku w Zachodniopomorskiem było 610 aptek, a teraz jest ich 605. (fot. Shutterstock)Silna apteka to korzyści dla pacjentów

W Zachodniopomorskiem spadła liczba działających aptek i punktów aptecznych. Hanna Borowiak,...

Nie tylko treść ulotki, ale również oznakowanie opakowania produktu nie może zawierać elementów promocyjnych. (fot.Shutterstock)MZ proponuje zmiany w oznakowaniu...

Skierowany do konsultacji projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia zakłada zaktualizowanie...

Farmaceuta zapewnił, że nie podejmował decyzji o umieszczeniu reklamy w gazecie, a była to decyzja zarządu spółki, do której należy apteka. (fot. Shutterstock)Kierownik ma obowiązek zagwarantować by...

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Śląskiej Izby Aptekarskiej skierował do Sądu...

Nastolatek usłyszał pięć zarzutów, nie jest jednak wykluczone, że na koncie ma znacznie więcej prób posługiwania się fałszywymi receptami. (fot. KMP w Gdańsku)Dzięki uwadze apteki Policja zatrzymała...

Za pomocą programów do obróbki grafiki 18-latek z Gdańska podrabiał recepty na leki...

W przypadku błędu farmaceucie pozostaje kontakt z Policją? (fot. Shutterstock)RODO utrudni farmaceutom naprawianie...

"Przytrafiło mi się dzisiaj źle zrealizować receptę na insuliny, wydałam za mało. Próbowałam...