Przedsiębiorca, który nie wystawia faktury lub rachunku za wykonanie świadczenia, podlega karze grzywny do 180 stawek dziennych. (fot. Shutterstock)

Faktura w aptece

Historia Paula de Roux przypomina życiorys komputerowych geniuszów, jak Bill Gates czy Mark Zuckerberg. (fot. magazine.atavist.com)

Aptekarz z przypadku

Gdy w ostatnim czasie pojawia się w mediach głośny temat rezydentów, apteczne pokoje socjalne nie pozostają obojętne na skomentowanie tego w odpowiednim tonie. (fot. Shutterstock)

Poza czubek własnego nosa

 Stosowanie substancji konserwujących regulowane jest przepisami prawnymi, a na opakowaniach produktów musi znajdować się oznaczenie stosowanego środka. (fot. Shutterstock)

Konserwanty w żywności -...

Niskie pensje techników to kwestia różnicy wykształcenia czy braku szacunku? (fot. Shutterstock)

Ile powinien zarabiać technik...

W tej aptece ratowano Żydów i pomagano Armii Krajowej

W tej aptece ratowano Żydów i pomagano Armii Krajowej

Sądecka apteka "Pod Opatrznością" ma niezwykłą historię. W czasie II wojny światowej przylegała tylnym wejściem do 3-metrowego muru getta, w którym przebywało ok. 12 tys. Żydów z Nowego Sącza. Wielu z nich opuściło getto właśnie przez aptekę. Jej właściciel na tym jednak nie poprzestawał...

Dziś na aptece widnieje pamiątkowa tablica, przypominająca o heroizmie farmaceuty.

Niewiele wiadomo o zapomnianym już bohaterze, magistrze Albinie Burzu (1897-1960) - kierowniku apteki "Pod Opatrznością". Pochodził z Rzeszowa i zanim trafił do Nowego Sącza pracował we lwowskiej aptece „Pod Temidą”. W latach 30. XX wieku wydzierżawił nowosądecką aptekę „Pod Opatrznością”, którą prowadził aż do jej upaństwowienia w 1951 roku. W czasie II wojny światowej mgr Burz prowadził tu nadzwyczajną działalność, a miał ku temu okazję, ponieważ apteka „Pod Opatrznością” przylegała tylnym wejściem do 3-metrowego muru getta, w którym przebywało ok. 12 tys. Żydów z Nowego Sącza, a także z innych polskich miast, m.in. z Krakowa, Łodzi, Lwowa, Sieradza i Bielska. Przez aptekę Burza opuściło getto wielu Żydów, m.in. wspomniani już lekarze żydowscy.

Nieco więcej o historii apteki można dowiedzieć się z artykułu dra Macieja Bilka pt. "Dzieje aptek w powiedzie nowosądeckim do 1951 roku". Autor przytacza w nim między innymi wypowiedź siostrzenicy Burza, pani Barbary Schauer. Z jej relacji wynika, że aptekarz piekł chleb zarówno dla Żydów, jak i dla partyzantów, pomagał im finansowo. Ponadto jego pracownicy opatrywali poparzonych Żydów, nad którymi znęcali się gestapowcy. Burz doskonale znał język niemiecki, stąd też zaopatrywał w leki okupantów.

- Z przodu Niemcy pobierali leki, a z tyłu partyzanci otrzymywali żywność, leki, pieniądze, ubrania i mydło, które robiono w aptece. Żołnierze Armii Krajowej przychodzili z lasu do apteki przy ulicy Lwowskiej nocą. Na umówiony znak (trzy razy po trzy pukania) przez malutkie okienko od podwórza wyrzucało się przygotowane materiały – wspominała pani Barbara.

Dziś na aptece widnieje pamiątkowa tablica, przypominająca o heroizmie farmaceuty.

Więcej na ten temat na stronie Aleteia.

Źródło: aleteia.org

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.