W rzeczywistości ziemniak nie przenika do mleka, nie powoduje kolek u dzieci ani żadnych innych sensacji.  (fot. Shutterstock)

Jaki kartofel dla karmiącej?

Umiejętne „sklasyfikowanie” pacjenta pozwala na odpowiednie dostosowanie się do niego i znalezienie wspólnego języka. (fot. Shutterstock)

Pacjenci cenią to w aptekach...

Dieta ciężarnej powinna opierać się na zasadach racjonalnego odżywiania. (fot. Shutterstock)

Podstawowe zasady...

Liczne badania oraz wieloletnie obserwacje pokazały, iż są to leki bezpieczne, również dla dzieci. (fot. Shutterstock)

9 mitów o...

W Polsce możemy mówić o co najmniej dwóch dużych kampaniach informacyjnych w polskich aptekach.  (fot. Shutterstock)

Farmaceuci chcą kampanii

Dom pachnący terpentyną

Dom pachnący terpentyną

Swoje obrazy maluje w kuchni zakładając fartuch, który kiedyś służył jej podczas zajęć z chemii leków. Paulina Anna Misiak udowadnia, że farmacja może iść w parze z malarstwem – choć wcale nie jest to łatwe.
O sztuce i malowaniu mogłaby mówić godzinami.

Tworzy w domu. Nie ma swojej pracowni, ani nawet małego kącika. Płótna o wielkości 100x100 cm udaje jej się malować na sztalugach stojących w… kuchni.

Farmaceutka, żona, matka dwójki dzieci, malarka. Tymi słowami – choć pewnie w innej kolejności – mogłaby opisać się Paulina Anna Misiak. Jej przygoda z malarstwem zaczęła się na trzecim roku studiów farmaceutycznych, kiedy sięgnęła po farby olejne. Jednak sztuka interesowała ją już wcześniej. Jako nastolatka potrafiła rysować bez opamiętania całe noce. W dzieciństwie przypatrywała się swojemu dziadkowi, który z wielkim pietyzmem tworzył projekty laurek okolicznościowych. „Przykazywał przy tym surowo, bym czasem nie dotykała jego precyzyjnie poustawianych pędzli i blaszanych pudełek z farbami akwarelowymi” – wspomina Paulina. „Nie myślałam wówczas rzecz jasna o wyzwalającej wartości tworzenia, lecz jedynie o tym, aby zdobyć te fantastyczne i tajemnicze akcesoria i mieć je tylko dla siebie. Moja miłość do malarstwa wzięła się chyba właśnie z tego prozaicznego zamiłowania do akcesoriów plastycznych i naiwnej wiary w to, że skoro je sobie kupiłam będąc dorosłą, to na pewno prędzej czy później nauczę się ich używać”.

Malarstwa uczyła się sama, pilne analizując obrazy w muzeach. Modigliani, Whistler, Hopper, Boldini, Weiss, Łubowski, Kurzawski. „Drobiazgowe przyglądanie się ich płótnom i próba powtórzenia podpatrzonych w ten sposób technik była dla mnie właściwie najważniejszym źródłem wiedzy o malarstwie” – przyznaje farmaceutka. „Do wszystkiego niestety musiałam jednak dojść samodzielnie”. Przez lata w skupieniu i szczerości wobec samej siebie rozwijała swoje artystyczne zainteresowania. Obserwacje, które poczyniła złożyły się na podstawę jej malarskich eksperymentów. „To obserwacje, które poczyniłam złożyły się na podstawę moich malarskich eksperymentów. Dziś dopiero rozumiem ile straciłam czasu i sił próbując osiągnąć to, co uczelnia artystyczna oferuje swoim studentom na zajęciach ot po prostu. Często wyważałam dawno już otwarte drzwi. Ale mam wrażenie, że powoli z chaosu krystalizuje się mój własny warsztat”.

Tworzy w domu. Nie ma swojej pracowni, ani nawet małego kącika. Płótna o wielkości 100x100 cm udaje jej się malować na sztalugach stojących w… kuchni. Po domu roznosi się zapach terpentyny (skądinąd działającej antyseptycznie przy katarze), a w kuchennej witrynie zamiast serwisu stoją pędzle. „Tu muszę przeprosić całą moją rodzinę, zwłaszcza męża i dzieci, za te wszystkie niedogodności” – mówi Paulina i wylicza: „Za sztalugi, o które się potykają, za wszystkie poniszczone ubrania, gdy przez przypadek otarli się o moje obrazy, za to, że po całym domu rozwieszam schnące płótna, za kraciastą ceratę, którą rozkładam na domowym stole i hałas piły, którą przycinam na niej ramy, za to, że zamiast wydać pieniądze na rzeczy bardziej praktyczne wolę je przetracić w plastycznym sklepie bez nadziei na ich rychły zwrot”. Swoje winy mogłaby mnożyć w nieskończoność…

Mimo, że miała okazję wystawiać swoje obrazy w poznańskim Starym Browarze oraz w Empiku, a czasami udaje się niektóre sprzedać, to malarstwo nie stanowi dla niej źródła dochodu. Zresztą, rzadko który młody artysta jest w stanie utrzymać się ze swojej twórczości. „Materiały malarskie są bardzo drogie, szczególnie te profesjonalne” – stwierdza farmaceutka. „Mimo sporadycznych sprzedaży obrazów, nakłady, które ponoszę w tej dziedzinie są niestety na tyle duże, że absolutnie nie mogę mówić o jakiejkolwiek działalności zarobkowej”. Jednocześnie przyznaje, że miewa propozycje namalowania po raz kolejny obrazów, które się dobrze sprzedały. Na takie prośby ma jednak jedną odpowiedź: „Nie”. Dlaczego? „Jak ktoś kupuje mój obraz ma prawo wiedzieć, że kupuje coś wyjątkowego, a nie obraz z chińskiej fabryki, gdzie sto sztalug przesuwa się na taśmie, a stu ludzi maluje każdy w kółko tylko jeden ze stu detali obrazu. Nie mam żyłki do handlu. Jeszcze się nie wyleczyłam z idealizmu”.

Zajmując się domem i wychowując dwójkę malutkich dzieci, ukończenie obrazu jest dla niej niemalże heroicznym wysiłkiem, dlatego nie maluje ich wiele. Poświęca na to głównie wieczory, ale i noce – w dzień szaleją dzieci. Paulina przyznaje, że miewa z tego powodu wyrzuty sumienia: „O ile można sobie pozwolić na ekstrawagancje w wieku nastoletnim, o tyle dorosła kobieta o odpowiedzialnych życiowych rolach, żona i matka, pedantyczna aptekarka, która w upstrzonym fartuchu z kokiem poprzetykanym pędzlami maluje obrazy, co jeszcze nie przynosi jej żadnego wymiernego zysku jest – dla pragmatycznie myślących osób – co najmniej zastanawiająca”. Po chwili przyznaje jednak, że mimo wszystko nie potrafi przestać malować.

Jeden obraz tworzy od dwóch tygodni do pięciu lat. Wiele z nich maluje jednocześnie, wieloetapowo. „Farby olejne, zwłaszcza kładzione grubymi impastami, potrafią schnąć wiele miesięcy, co wymusza długie technologiczne przerwy przed położeniem kolejnych warstw malarskich” – wyjaśnia farmaceutka. „Jednak obraz przede wszystkim powstaje w głowie. Stawiam w domu puste płótno i wiele dni na nie patrzę planując pracę. Potem postawię pierwszy szkic i znów patrzę na nie tygodniami, a wizja, którą mam powoli się klaruje. Malowanie jest właściwie jedynie finiszem tego, co dzieje się w moim umyśle”.

Strony

Do tej pory inspektorem GIF mogła być wyłącznie osoba, która legitymowała się zatrudnieniem w podmiotach prowadzących obrót hurtowy. (fot. Shutterstock)Będzie więcej kontrolerów Inspekcji...

Zdaniem posła Marka Rucińskiego ostatnia nowelizacja prawa farmaceutycznego zawiera przepisy...

Nieprzesłanie danych uniemożliwi aptekom i punktom aptecznym wnioskowanie o dostęp do systemu P1. (fot. MGR.FARM)Kierownicy aptek proszeni o weryfikację...

Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny w Katowicach apeluje do kierowników aptek ogólnodostępnych...

Różnica w zakresie wykształcenia farmaceuty i technika farmaceutycznego uniemożliwia technikom wykonywanie całego szeregu czynności, związanych z udzielaniem usług farmaceutycznych, w tym sprawowaniem opieki farmaceutycznej. (fot. Shutterstock)Przewaga liczebna techników nad...

Zdaniem Ministerstwa Zdrowia krótki, maksymalnie 2,5 letni cykl kształcenia w szkołach...

WIF w Poznaniu uznał, że w opisanej przez przedsiębiorcę sytuacji konieczne jest uzyskanie nowego zezwolenia. (fot. Shutterstock)Przeniesienie całej apteki do innego...

Wielkopolski przedsiębiorca poddał w wątpliwość kwestię zmiany zezwolenia w sytuacji gdy apteka...

Podczas debaty poruszono liczne zagadnienia, w tym znany problem redukcji kadr medycznych w Polsce. (fot. Shutterstock)Wspólnie dla Zdrowia. Dlaczego wśród...

W minioną środę odbyła się konferencja, zatytułowana: „Pacjent i system – zasady działania...