Większość kobiet po porodzie doświadcza spadków nastroju, epizodów smutku, melancholii i załamania. (fot. Shutterstock)

Matka farmaceutka i wielkie...

Oko Horusa stało się symbolem zdrowia, dobra i przywróconego zdrowia, a symbol Rx jest właściwie znakiem graficznym, na który składa się zarys linii symbolu oka boga nieba (fot. Shutterstock)

Symbole farmacji

Dotychczas przeprowadzone projekty grywalizacji i badania zachowań graczy wskazują, że ta forma zwiększa zaangażowanie się pacjenta w mechanizm np. rzucania palenia nawet o 29%. (fot. Shutterstock)

Kilka słów o grywalizacji

Uszkodzenie miąższu wątroby, ogniskowe zwłóknienia - to tylko niektóre z długiej listy toksyczynych działań roślin, stosowanych dawniej w medycynie (fot. Shutterstock)

10 najniebezpieczniejszych...

To historia pacjentów, ich walki, ich przetrwania i wędrówki po krainie choroby.

Cesarz wszech chorób....

Fałszowanie nasze powszednie

Fałszowanie nasze powszednie

Fałszowanie leków to temat, który rozgrzewa opinię publiczną nie od dziś. Czy farmaceuci na zapleczu swoich aptek rozcieńczają leki wodą, a proszki mąką lub glukozą? A może dzieje się to na poziomie producentów, którzy skrzętnie magazynują pozyskane wskutek oszczędności „resztki”? Teorii spiskowych na ten temat nie brakuje…

Leki fałszowano na potęgę już w XVII wieku. Zalew fałszywej chininy sprawił w pewnym momencie, że zaczęto wątpić w jej antymalaryczne działanie... (fot. Shutterstock)

I choć wydaje nam się, że tego typu opowieści należałoby włożyć między farmaceutyczne bajki, to tak naprawdę leki były fałszowane od zarania dziejów. Wszelkiego rodzaju fałszywki, leki półprawdziwe i zupełnie przekłamane nadal mają się całkiem dobrze. A wszystko dlatego, że istnieje na nie popyt. Nadal spora pula pacjentów ochoczo kupuje leki z niepewnego źródła, jeśli tylko obieca się im ich skuteczność i zagwarantuje atrakcyjną cenę. Co jednak z tymi pacjentami, którzy fałszywki przyjmują nieświadomie? Czy leczenie preparatem, który nie zawiera leku jest wciąż możliwe? Okazuje się, że tak – i to tuż za naszą zachodnią granicą…

„Kiedyś wszystko było lepsze” zwykliśmy słyszeć z ust pacjentów, którzy pamiętają zamierzchłe czasy. O ile opinię taką można zrozumieć, gdy odnosi się np. do chleba z przedwojennej piekarni albo jakości zimowych okryć wierzchnich, o tyle z produktami z branży farmaceutycznej jest całkowicie na odwrót. Dziś ich jakość i bezpieczeństwo są zdecydowanie lepsze niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu, kiedy oszukiwano, dolewano i rozcieńczano je na potęgę – byle tylko zwielokrotnić zyski i rozmnożyć fortuny.

Fałszywa chinina, podrabiane tabletki

Problem fałszowania leków musiał istnieć już w starożytności, skoro w I wieku naszej ery grecki uczony Dioscorides klasyfikując leki według ich działania terapeutycznego, pokusił się również o ostrzeżenia przed niebezpieczeństwem stosowania sfałszowanych leków, a także podawał metody wykrycia oszustów. W jego dziele „De Materia Medica” zabezpieczenia antyfałszywkowe stanowią pokaźny dział, którego nie powstydziliby się i współcześni autorzy.

Oszustwa lekowe były od zawsze ściśle powiązane z epidemiologią. Fałszowano na potęgę to, co akurat było w farmaceutycznej modzie, bądź też co dawało zabezpieczenie przed największymi ówczesnymi epidemiami.

Gdy w XVII wieku swój śmiertelny plon zbierała malaria, towarem najwyższej potrzeby była chinina – pierwszy skuteczny lek przeciwmalaryczny. Ponieważ chinina pochodziła bezpośrednio z kory chinowej sprytni oszuści zastępowali ją korą innych drzew, do złudzenia przypominających surowiec leczniczy. Proceder ten był na tyle powszechny, że doprowadził nawet do okresowej utraty wiary w możliwości terapeutyczne chininy. Rynek zalały fałszywki, które podważały zaufanie w skuteczność leku, prowadziły do drastycznego obniżenia jego ceny, a w skrajnych przypadkach do bankructwa uczciwych producentów. To właśnie fałszowanie chininy przyczyniło się do powstania w XIX wieku w Anglii i Stanach Zjednoczonych pierwszych zapisów prawnych regulujących wytyczne wykrywania farmaceutycznych matactw i oszustw.

W XIX wieku na potęgę fałszowano też wszelkie leki w formie tabletek. W tym celu stosowano różnego typu wypełniacze, które miały stępować substancję czynną. Najpopularniejszą domieszką, która udawała lek, była… glina. Na szczęście ten rodzaj oszustwa był skądinąd bardzo łatwy do wykrycia – wystarczyło spalić podejrzaną tabletkę umieszczając ją na łyżeczce nad płomieniem. Jeśli tabletka nie miała dużej domieszki gliny, pozostałość popiołu wynosiła kilka procent. Jednak jeśli była fałszywką, popiół pozostały po jej spaleniu stanowił nawet 30% masy wyjściowej. Test był oczywiście obciążony sporym ryzykiem błędu i zdecydowanie nie sprawdziłby się przy dzisiejszych procedurach kontroli jakości, ale stanowił wówczas jedną z niewielu prób ochrony przed nieuczciwymi producentami leków – i to dostępną od ręki i nieskomplikowaną.

Kiedy na rynek farmaceutyczny trafiło jedno z największych osiągnięć ludzkości – wyciągająca ze śmiercionośnych szponów bakterii penicylina – szybko i ona stała się obiektem zainteresowania oszustów.

Historię fałszowania penicyliny w powojennym Wiedniu opisuje Graham Greene w swojej książce „Trzeci człowiek”. I choć przedstawione w niej zabójstwo sfałszowaną penicyliną jest tylko literacką fikcją, tak pozostała część książki nie mija się z prawdą. Penicylina dostępna tylko dla szpitali wojskowych była początkowo wynoszona stamtąd pod osłoną nocy, by za horrendalną stawkę znaleźć swojego nowego nabywcę. A tych nie brakowało, gdyż zdobycie leki drogą w pełni legalną, bywało dla niektórych niemożliwe.

Szybko okazało się jednak, że liczba zakażeń rośnie w wielomilionowym mieście w błyskawicznym tempie, a kradzionej penicyliny nie starcza dla wszystkich zainteresowanych. Ropiały powojenne rany, otwierały się kikuty amputowanych w pośpiechu kończyn, a dzieci stale zapadały na nowe infekcje bakteryjne – w tym uszkadzającą serce i stawy gorączkę reumatyczną. Penicylina była jednocześnie lekiem pierwszej potrzeby i ostatniej szansy. Olbrzymi popyt na antybiotyk wykorzystali więc fałszerze, a do obrotu trafiała penicylina produkowana drogą chałupniczą. W fiolkach zamiast prawdziwego antybiotyku coraz częściej można było znaleźć piasek z niewielką domieszką leku (w droższej wersji) bądź sam piasek (w cenie okazyjnej). Cały proceder trwał więcej niż dekadę i kosztował wielu pacjentów utratę nie tylko zdrowia ale i życia.

Fałszowanie z rozmachem

Współcześnie fałszowanie leków to prawdziwy biznes, który obejmuje zarówno tony spamu, jaki codziennie otrzymujemy drogą mailową (kto z nas nie dostał propozycji zwiększenia swojego potencjału niebieską tabletką za niecałe dwa dolary albo schudnięcia, za które znienawidzą nas wszyscy lekarze), jak i leki, które mogą trafić do aptek. Fałszywy lek doczekał się nawet swojej definicji Światowej Organizacji Zdrowia. Według WHO „jest to lek rozmyślnie i w celu wprowadzenia w błąd niewłaściwie oznakowany pod względem składu i/lub źródła pochodzenia. Taki lek może zawierać właściwe substancje aktywne [ale, np. za mało], niewłaściwe substancje aktywne, nieprawidłową ilość substancji aktywnych, znaczną ilość zanieczyszczeń, ewentualnie sfałszowane opakowanie bezpośrednie lub zewnętrzne”.

Najchętniej fałszowanymi lekami są produkty wspomagające odchudzanie, na problemy z erekcją i hormony sterydowe. Coraz częściej zaczynają pojawiać się jednak leki z innych grup terapeutycznych m.in. produkty lecznicze o działaniu antykoncepcyjnym czy psychotropowym.

Popyt napędza podaż, fałszowane są więc nowinki, a także takie leki, których zastosowanie może obejmować nie tylko legalne wskazania. W krajach rozwijających się olbrzymim problemem pozostaje fałszowanie leków antymalarycznych, których dostawy wciąż okazują się niewystarczające dla rosnących potrzeb, a także leków antyretrowirusowych stosowanych w zakażeniu wirusem HIV. W ostrożnych szacunkach wykazano, że niemal 50% leków stosowanych na terytorium Afryki pochodzi z nielegalnych źródeł, a ich jakość jest co najmniej wątpliwa. Sfałszowane leki prowadzą do zgonów z powodu niedostatecznego zabezpieczenia przeciwmalarycznego bądź też zatrucia toksycznymi wypełniaczami, które używane są do produkcji fałszywek. Leki to też wdzięczny temat dla przemytników – ich objętość w transporcie jest niewielka, cena wysoka, zaś możliwości wykrycia przestępstwa możliwe zwykle dopiero po pewnym czasie.

Strony

Małopolski WIF zwrócił uwagę, że jeżeli w jakimś zakresie ustawodawca nie wypowiada się co do kwestii przepisów przejściowych, nie oznacza to istnienia luki w prawie (fot. Shutterstock)Czym skutkuje modyfikacja wniosku na...

Zmiana danych przedsiębiorcy we wniosku o wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki, złożonego...

Okoliczności orzeczenia tak niskiej kary, budziły wątpliwości - szczególnie, że nie było to pierwszy przypadek łamania zakazu reklamy aptek przez tego przedsiębiorcę (fot. Shutterstock) 400 zł kary za naruszenie zakazu...

W 2017 roku Śląska Izba Aptekarska złożyła odwołanie do Głównego Inspektora Farmaceutycznego od...

Organizatorzy przypominają, że wysoka temperatura lub ekspozycja na słońce mogą niebezpiecznie zmienić właściwości fizyko-chemiczne leków (fot. Shutterstock)Widzisz lek źle przechowywany w sklepie...

Dwie organizacje – Naczelna Izba Aptekarska i Narodowy Instytut Leków, zorganizowały kampanię...

Do tej pory zdarzają się przypadki "całowania klamki" zamkniętej apteki przy Żeromskiego (fot. Shutterstock)VIDEO: Za nocną pracę farmaceutów...

Po ponad dziewięciu miesiącach przerwy, ponad 135 tysięcy mieszkańców Bielan może już korzystać...

Prezes NRA wskazuje też, że przepisy dotyczące sprzedaży wysyłkowej o wiele łatwiej wprowadzić dla kategorii wyrobów medycznych, takich jak choćby pieluchomajtki czy cewnik (fot. NIA)Farmaceuta mógłby dowieźć lek...

Wielu farmaceutów, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach już dziś odwiedza swoich pacjentów,...