Zresztą, dlaczego ograniczamy ilość miejsc pracy, które po prostu płacą lepiej? Gdzie tu korzyści dla farmaceutów? W jaki sposób ograniczenie sieci aptecznych pomoże wprowadzić Opiekę Farmaceutyczną? Kto w razie wprowadzenia wymogów dotyczących pokoju konsultacyjnego, łatwiej dostosuje swoje apteki? Pytań nie było końca…
Podsumowanie Apteki dla Aptekarza przez NiA
Podsumowanie to pozostawia mniej więcej takie samo pole do interpretacji jak Apokalipsa Św. Jana. Wypadałoby chyba powołać zespół specjalistów, który wyciągnie jakieś konkrety pokazujące, co faktycznie zmieniła i wniosła AdA.
Ja przytoczę najciekawsze fragmenty i krótko je skomentuję.
„Przed wprowadzeniem Apteki dla Aptekarza codziennie upadały 2 apteki indywidualne, a otwierały się 3 sieciowe. Ten niekorzystny trend został zahamowany”.
Dlaczego otwarcie 3 aptek sieciowych jest nazwane „niekorzystnym trendem”?? Dla kogo on jest niekorzystny? Dla pacjenta? Oczywiście, że nie! Lepiej mieć pod nosem 3 apteki niż 2 i to jeszcze zapewne tańsze. Dla farmaceuty? Oczywiście, że nie! Lepiej, kiedy w mojej okolicy potencjalnie próbują mnie zatrudnić 3 apteki sieciowe niż 2 indywidualne.
„Ustawa w dużej mierze ograniczyła podmiotom sieciowym przejmowanie mniejszych aptek. Szukają więc alternatywnych metod umożliwiających im dalsze przejmowanie.”
W dużej mierze ograniczyła, czyli tak naprawdę nie ograniczyła. Istnieją sposoby na przejęcie apteki indywidualnej przez sieć i dzieje się to nadal.
„W opinii Naczelnej Izby Aptekarskiej ustawa generalnie spełnia swoje założenia, przynosi oczekiwane skutki w obszarach, których dotyczy, na co wskazują przytoczone powyżej argumenty”.
Proszę przeczytać ten raport i ocenić te argumenty.
„Niemniej jednak bierność organów Inspekcji Farmaceutycznej w zakresie egzekucji prawa powoduje, że nie wszystkie postanowienia tej regulacji są realizowane.”
AdA w sumie działa, a to, co nie działa jest winą nieudolności Inspekcji Farmaceutycznej, my umywamy ręce.
Proszę teraz porównać pismo wystosowane przez studentów z raportem Naczelnej Izby Aptekarskiej. Czy te dwa dokumenty oby na pewno dotyczą tego samego projektu? Bo można odnieść wrażenie, że nie. Rodzi się zatem pytanie – czy studenci sami sobie wyobrazili projekt Apteki dla Aptekarza, czy ktoś, tak jak autorowi tego tekstu ten obraz nakreślił?
Dlaczego została wprowadzona AdA?
Zapomnijmy na chwilę o tym i wróćmy do celu wprowadzenia Apteki Dla Aptekarza – uratowania indywidualnych podmiotów prowadzących apteki. Zgodnie z raportem IQVIA, o którym pisaliśmy tutaj. W sierpniu 2019 roku było 490 aptek mniej niż w sierpniu 2018 r. z czego 388 to podmioty indywidualne – jest to spadek o około 3% ogólnej liczby aptek w skali roku. No to co? Strzelamy, ile jeszcze czasu upłynie, zanim znikną wszystkie?
Podsumujmy zatem skutki Apteki dla Aptekarza.
- Czy Apteka dla Aptekarza usatysfakcjonowała dumne postulaty studentów? – Nie.
- Czy Apteka dla Aptekarza ułatwiła wprowadzenie opieki farmaceutycznej? – Nie.
- Czy Apteka dla Aptekarza zatrzymała znikanie aptek należących do indywidualnych podmiotów? – Być może spowolniła, ale nie zatrzymała.
- Czy Apteka dla Aptekarza zwiększyła zarobki farmaceutów na rynku i poprawiła ich jakość pracy? – Nie.
- Czy Apteka dla Aptekarza poprawiła wizerunek Farmaceuty wśród społeczeństwa? – W mojej opinii pogorszyła.
Dochodzę powoli do najsmutniejszego wniosku, jaki wykrystalizował się w mojej głowie. Czyżby faktycznym celem AdA było tylko i wyłącznie ocalenie indywidualnych aptek należących do członków Okręgowych Izb Aptekarskich? Nie widzę innego racjonalnego wytłumaczenia. Jestem otwarty na argumenty i chętnie posłucham o faktycznych przyczynach. Jeśli jednak mam rację to czy warto było mydlić oczy studentom i środowisku aptekarskiemu? Ja się czuję rozczarowany i oszukany…
Historia zatoczyła koło. Sięgnijmy pamięcią wstecz i zapytajmy, czy w Polsce istniała już kiedyś apteka dla aptekarza? Oczywiście, że istniała. A dlaczego przestała istnieć? Kto lobbował zniesienie tego przepisu prawnego w przeszłości? Czy to nie byli również właściciele aptek – farmaceuci? Czy nie chodziło o umożliwienie dziedziczenia aptek dla dzieci nie farmaceutów?
W poprzednim artykule opisywałem smutny los Polskiej Farmacji. W komentarzach pisali Państwo: „Co możemy zrobić, żeby było lepiej?”. Wydaje mi się, że AdA jest fantastycznym przykładem, dlaczego rzeczywistość maluje się w szarych barwach oraz co możemy zrobić, żeby było lepiej. Proszę pomyśleć, ile ta inicjatywa zabrała czasu, ile trwały dyskusje, ile energii zajęło, żeby przepchać ustawę, która służyć miała być może małemu gronu osób dbających o swoje mikroprzedsiębiorstwa. Historia uczy, że takie zachowanie nigdy nie wróży nic dobrego. Boli to, że nie potrafimy wyciągać wniosków…
Nie zapominajmy, że w oczach społeczeństwa znowu zostaliśmy pokazani jako: „grupa zawodowa, która bezczelnie zarabia na cierpieniu chorującego pacjenta i jeszcze jej mało”.
Może gdyby te wysiłki zostały przekute na inicjatywę, która faktycznie poprawi sytuację Farmaceutów Polskich, byłaby dla nas jeszcze nadzieja? Może właśnie to powinna być dla nas lekcja na przyszłość? Pomyślmy o interesie grupy jako całości, a nie interesie jednostki.










