Apteki w Powstaniu Warszawskim - część I

Apteki w Powstaniu Warszawskim - część I

Był 10 lipca 1944 roku, godzina 5:45. Czternastu żołnierzy grupy bojowej IV plutonu I kompanii Batalionu AK „Parasol” rozpoczęło kolejną ryzykowną akcję. Kierował nimi plutonowy podchorąży Janusz Brochwicz-Lewiński, pseudonim „Gryf”. W tamten poniedziałkowy lipcowy poranek zapukał do drzwi apteki. Pod marynarką ukrył pistolet, w ręku trzymał niemiecką receptę. Powiedział do aptekarza po niemiecku: „Mój szef ma straszne bóle i trzeba mu dać lekarstwo. Mam tu receptę”. Tamten uwierzył…

Apteka Wendego (Fot. Referat Gabarytów/Archiwum Państwowe m. st. Warszawy)

W ostatnich tygodniach starałem się ukazywać wagę i rolę farmacji w zwycięstwach i porażkach dwóch wielkich stron najstraszniejszego konfliktu zbrojnego w historii ludzkości, jednak nie ulega wątpliwościom, że i w wymiarze lokalnym warto zwrócić uwagę na znaczenie i historię farmacji i farmaceutów. W czasie opisywanej przeze mnie II wojny światowej, okresem niepodważalnie istotnym dla Polaków były 63 dni Powstania Warszawskiego. Chciałbym opowiedzieć dziś o losach apteki, która być może przedłużyła jego trwanie choć o kilka dni…

W lipcu 1944 przygotowania do powstania szły już pełną parą. W wyniku trwającej od 22 czerwca 1944 sowieckiej ofensywy, Armii Czerwonej udało się wkroczyć na dawne tereny Rzeczpospolitej. Postęp wojsk uważnie obserwowano w Warszawie, panowało ogólne podniecenie, polskie podziemne dowództwo zaczęło więc intensywne przygotowania do od dawna planowanego powstania. Poza bronią należało się również zaopatrzyć w niezbędne w działaniach bojowych medykamenty. Oprócz broni, żołnierzom niezbędne były leki, środki opatrunkowe i sprzęt chirurgiczny dla służb sanitarnych.

Wybór padł na aptekę Wendego, która w trakcie okupacji została zmieniona na lokal „Nur für Deutsche” - tylko dla Niemców. W okresie okupacji była ona całkowicie niedostępna dla Polaków, choć nadal posiadała polski personel.

Przedwojenna apteka Wendego mieściła się przy ul. Krakowskie Przedmieście 55, a Niemcy dobrze jej pilnowali, ponieważ w piwnicznych magazynach zgromadzili zapasy lekarstw, środków znieczulających i sprzętu chirurgicznego, które miały być przewiezione na front wschodni.

Bezpośrednie sąsiedztwo SS, Wermachtu i policji sprawiało, że akcja na aptekę była bardzo trudną i niebezpieczną operacją - w sumie dwa tysiące uzbrojonych mundurowych rozlokowanych było w okolicach apteki.

Był 10 lipca 1944 roku, godzina 5:45. Czternastu żołnierzy grupy bojowej IV plutonu I kompanii Batalionu AK „Parasol” rozpoczęło kolejną ryzykowną akcję. Kierował nimi mężczyzna, który, pod pretekstem pilnej realizacji recepty, wszedł do środka jako pierwszy – plutonowy podchorąży Janusz Brochwicz-Lewiński, pseudonim „Gryf”. Zanim konspiratorzy przystąpili do akcji, "Gryf" w przebraniu niemieckiego oficera spenetrował kamienicę, w której mieściła się apteka. Zrobił plan domu i rozrysował system alarmowy.



W tamten poniedziałkowy lipcowy poranek zapukał do drzwi apteki. Pod marynarką ukrył pistolet, w ręku trzymał niemiecką receptę. Powiedział do aptekarza po niemiecku: „Mój szef ma straszne bóle i trzeba mu dać lekarstwo. Mam tu receptę”. Tamten uwierzył, że jest Niemcem i otworzył mu drzwi. Gdy aptekarz zaczął przygotowywać receptę, „Gryf" wyciągnął pistolet, przystawił mu do głowy i spokojnym głosem powiedział: „Armia Krajowa zabiera towary i niech pan nie robi głupstw, bo nie chcę zabijać rodaka”, po czym związał go i kombinerkami przeciął kable telefoniczne. W tym momencie zadzwonił do drzwi jego zastępca, Władysław Wajnert ps. „Władek”. Potem zaczęli wchodzić pozostali ludzie „Gryfa” i doktor, który pomagał segregować medykamenty. Zdobycz załadowano na ciężarówkę, która o 6.38 odjechała spod apteki.

Zanim Niemcy połapali się, że spod nosa zgarnięto im tak cenny zapas, wszystko było już zdeponowane na ul. Poznańskiej w piwnicach małego sklepu owocowo-warzywnego.

W czasie Powstania Warszawskiego, które wybuchnie kilka tygodni później, zrabowane medykamenty uratują życie wielu ludziom. W 2009 roku, w 65. rocznicę akcji, na kamienicy, w której mieściła się apteka, zawisła tablica pamiątkowa. W ceremonii jej odsłonięcia wziął udział dowódca akcji – gen. Janusz Brochwicz-Lewiński, pseudonim „Gryf”. Gdy zaplanował i przeprowadził akcję na aptekę Wendego, był młodym plutonowym podchorążym z legendarnego Batalionu „Parasol” (miał wtedy 22 lata). Przed Powstaniem, jeszcze w stopniu kaprala wziął udział w kampanii wrześniowej. Po wkroczeniu Armii Czerwonej 17 września 1939 roku dostał się do radzieckiej niewoli. Po kilku dniach udało mu się zbiec. Do roku 1942 działał w konspiracji ZWZ-AK jako pracownik wywiadu. Po dekonspiracji został skierowany „do lasu” na stanowisko dowódcy oddziału partyzanckiego na Lubelszczyźnie. Od Niemców otrzymał przydomek „Rycerski Dowódca” – wzięci przez jego oddział do niewoli żołnierze Wehrmachtu byli wypuszczani wolno.

W styczniu 1944 roku otrzymał rozkaz przeniesienia się do Warszawy, gdzie trafił do Batalionu „Parasol”. W czasie powstania warszawskiego dowodził obroną pałacyku Michla na Woli. Ranny w twarz dostał się do niemieckiego oflagu, skąd wyzwolili go Amerykanie. Wyemigrował do Anglii, przez wiele lat służył w wojsku i straży królewskiej. Nieco zapomniany, uznawany za zmarłego, powrócił do Polski w 2003 roku - od tamtej pory regularnie angażował się w kolejne akcje upamiętniające trud podziemia w czasie II wojny światowej. Zmarł 5 stycznia 2017, a jego grób znajduje się na Starych Powązkach.

Przeczytaj również:

Lyndra testuje obecnie postać leku, która dzięki kapsułce podawanej pacjentowi raz w tygodniu, umożliwia przyjmowanie kilku substancji jednocześnie (fot. Lyndra)Jedna kapsułka tygodniowo z kilkoma...

Amerykańska firma Lyndra rozpoczęła badania na ludziach nowej postaci leku, która ma pozwolić na...

Pod pretekstem wprowadzania rozwiązań prospołecznych nie mogą być proponowane zmiany kontrowersyjne, wątpliwe z punktu widzenia interesów państwa i osłabiające pozycję apteki jako placówki ochrony zdrowia publicznego (fot. Shutterstock)Farmaceuci piszą do Premiera. W jakiej...

Wielkopolska Okręgowa Izba Aptekarska opublikowała list otwarty do Premiera oraz Ministra...

Projekt rozporządzenia powstał po to, by określić zakres i tryb współpracy podmiotów leczniczych prowadzących leczenie lub rehabilitację osób używających wskazanych w projekcie środków z Krajowym Biurem do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii (fot. Shutterstock)Uzależnieni od dopalaczy będą...

Podmioty lecznicze będą współpracować z Krajowym Biurem do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Do...

Rodzina dostała wreszcie lek w Czechach za nieco ponad 200 zł. W Polsce kosztowałby nawet 500 zł (fot. Shutterstock)Pacjenci na własną rękę muszą szukać...

Jak donosi Dziennik Zachodni, doszło do kuriozalnej sytuacji w szpitalu w Wodzisławiu Śląskim....

Chociaż aptek systematycznie ubywa, to - jak wynika z centralnego rejestru - potrzeby pacjentów są zaspokajane. (fot. Shutterstock)Express Bydgoski: "Apteki...

Choć liczba aptek systematycznie spada to zdaniem przedstawicieli samorządu aptekarskiego, taka...