Ceny nie wzrosną, sieci nie znikną

Ceny nie wzrosną, sieci nie znikną

Po ogłoszeniu przez posłów PiS projektu zmian na rynku aptecznym, nie ustają medialne ataki przeciwników nowych regulacji. Wśród wytaczanych przez nich argumentów, pojawia się jeden, który do opinii publicznej i mediów przemawia najbardziej – wzrost cen leków. Problem polega na tym, że jest on całkowicie wyssany z palca…

Przedstawiciele przedsiębiorców, którzy posiadają w Polsce sieci apteczne, dostarczają licznych dowodów na słuszność swojej hipotezy. Bo jest to właśnie klasyczny przykład hipotezy, czyli przypuszczenia opierającego się na posiadanych danych, które jednak nie pozwalają na potraktowanie go jako pewnika. Skąd jednak wśród właścicieli aptek sieciowych taka pewność, że ceny leków wzrosną, jeśli w życie wejdą nowe przepisy? Otóż tej pewności nie mają, ale w ten sposób najłatwiej wywołać społeczny sprzeciw dla proponowanych przez PiS zmian. Nic tak bowiem nie mobilizuje opinii publicznej, jak próba sięgnięcia do jej portfeli.

Jednym z przytaczanych argumentów, mających potwierdzać wspomnianą hipotezę, jest to iż zmniejszenie liczby aptek sieciowych ograniczy konkurencję na tym rynku i doprowadzi do wzrostu cen. Założenie to jest z gruntu fałszywe, gdyż proponowane przepisy w żaden sposób nie wpływają na działalność istniejących aptek. Nie jest prawdą, że apteki sieciowe będą zamykane. Po prostu nie będą powstawać nowe. Obecnie istniejące będą działać tak długo, jak pozwolą im na to normalne, rynkowe prawa – w tym przede wszystkim zasady konkurencji, której tak zaciekle bronią.

Przedstawiciele aptek sieciowych przedstawiają w mediach zestawienia cen w aptekach sieciowych i indywidualnych, wskazując na „taniość” tych pierwszych. I znowu – proponowane przepisy w żaden sposób nie ingerują w politykę cenową przedsiębiorców. Poza tym skoro apteki sieciowe są tańsze to oznacza, że spokojnie wygrają konkurencję z aptekami indywidualnymi i przetrwają na rynku. Bo przecież, jak już wcześniej wspomniałem, proponowane przepisy nie oznaczają ich przymusowego zamykania!

Osobną kwestią pozostaje to, że owa „taniość” aptek sieciowych jest mocno przesadzona. W statystycznej aptece indywidualnej przeciętny Polak wydaje miesięcznie 40 zł. W aptece sieciowej aż 66 zł*. Co więc komu po niskich cenach, skoro i tak w „sieciówkach” wydaje się więcej pieniędzy?



Dość częstym argumentem przytaczanym w dyskusjach na temat wyższości aptek sieciowych nad indywidualnymi, jest „efekt skali”. Oznacza on, że apteki sieciowe, jako duże podmioty, mają lepszą pozycję negocjacyjną, dzięki czemu uzyskują niższe ceny zakupu swojego asortymentu w hurtowniach i u producentów, z którymi współpracują. Argument ten wydaje się solidny i sensowny, jednak każdy uczestnik rynku aptecznego (od zwykłego farmaceuty po eksperta) zwróci uwagę na jego niekompletność. Otóż nie uwzględnia on istnienia wirtualnych sieci – potocznie nazywanych grupami zakupowymi – czy też franczyz, których uczestnikami są w przeważającej części właśnie apteki indywidualne. Prawdą jest, że pojedyncza apteka ma mniejsze zdolności negocjacyjne niż sieć aptek. Ale pojedyncza apteka należąca do grupy zakupowej czy franczyzy jest w stanie zaopatrywać się w swój asortyment niekiedy znacznie taniej, niż duża sieć apteczna. Dowodem na to, jest chociażby tendencja do przyłączania się do grup zakupowych również małych sieci…

Regulacje proponowane przez posłów PiS nie sprawią, że nagle znikną z mapy polski sieci apteczne. Nie sprawią, że z dniem wejścia w życie tej nowelizacji, natychmiast wzrosną ceny leków w aptekach. Tymi argumentami właściciele aptek sieciowych próbują straszyć Polaków. Wykorzystują w tym celu ich nieznajomość proponowanych zmian i zasad zdziałania rynku aptecznego. W publikacjach medialnych pojawia się wręcz konkretna data – od 1 stycznia 2017 leki będą droższe. Skąd się wzięła? Nie mam pojęcia.

Co tak naprawdę oznaczają proponowane zmiany? Apteki przestaną powstawać tam, gdzie już nie są potrzebne. Pacjenci przestaną być traktowani jak portfele na dwóch nogach, z których trzeba wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy podczas wizyty w aptece. Łatwiejsza stanie się również kontrola rynku przez Inspekcję Farmaceutyczną i zwalczanie jego patologii – i tutaj należy upatrywać przyczyn histerii w szeregach właścicieli aptek sieciowych. Przede wszystkim jednak, projekt ten daje szansę na przywrócenie aptece jej podstawowej funkcji – placówki ochrony zdrowia, gdzie liczy się pacjent, a nie obrót.

* Dane podane przez Wydarzenia w telewizji Polsat (1 listopada 2016)

Do tej pory inspektorem GIF mogła być wyłącznie osoba, która legitymowała się zatrudnieniem w podmiotach prowadzących obrót hurtowy. (fot. Shutterstock)Będzie więcej kontrolerów Inspekcji...

Zdaniem posła Marka Rucińskiego ostatnia nowelizacja prawa farmaceutycznego zawiera przepisy...

Nieprzesłanie danych uniemożliwi aptekom i punktom aptecznym wnioskowanie o dostęp do systemu P1. (fot. MGR.FARM)Kierownicy aptek proszeni o weryfikację...

Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny w Katowicach apeluje do kierowników aptek ogólnodostępnych...

Różnica w zakresie wykształcenia farmaceuty i technika farmaceutycznego uniemożliwia technikom wykonywanie całego szeregu czynności, związanych z udzielaniem usług farmaceutycznych, w tym sprawowaniem opieki farmaceutycznej. (fot. Shutterstock)Przewaga liczebna techników nad...

Zdaniem Ministerstwa Zdrowia krótki, maksymalnie 2,5 letni cykl kształcenia w szkołach...

WIF w Poznaniu uznał, że w opisanej przez przedsiębiorcę sytuacji konieczne jest uzyskanie nowego zezwolenia. (fot. Shutterstock)Przeniesienie całej apteki do innego...

Wielkopolski przedsiębiorca poddał w wątpliwość kwestię zmiany zezwolenia w sytuacji gdy apteka...

Podczas debaty poruszono liczne zagadnienia, w tym znany problem redukcji kadr medycznych w Polsce. (fot. Shutterstock)Wspólnie dla Zdrowia. Dlaczego wśród...

W minioną środę odbyła się konferencja, zatytułowana: „Pacjent i system – zasady działania...