Co podwyżki wynagrodzeń w Biedronce oznaczają dla pensji farmaceutów?

Co podwyżki wynagrodzeń w Biedronce oznaczają dla pensji farmaceutów?

Biedronka od 1 stycznia podnosi wynagrodzenie swoim pracownikom. Po podwyżce sprzedawca-kasjer dostanie 3250 zł brutto. Ci z dłuższym stażem pracy będą mogli zarobić nawet 3550 zł, czyli ok. 2540 zł na rękę. Jak to się ma do wynagrodzeń na rynku aptecznym?

Eksperci szacują, że w skali roku mamy do czynienia z podwyżkami rzędu 7,4 proc. To oznacza, że pensje Polaków rosną najmocniej od 5 lat. (fot. Shutterstock)

Jak podaje serwis money.pl, znana sieć sklepów Biedronka od 1 stycznia podnosi wynagrodzenie swoim pracownikom. W rezultacie po podwyżce sprzedawca-kasjer dostanie 3250 zł brutto, czyli 2700 zł pensji zasadniczej i 550 zł dodatku za 100 proc. obecności w pracy. Ci z dłuższym stażem pracy będą mogli zarobić nawet 3550 zł, czyli ok. 2540 zł na rękę.

W ostatnich miesiącach wynagrodzenia swoich pracowników podnosił również Lidl. Powód? Na rynku brakuje rąk do pracy, a firmy dziur kadrowych nie potrafią załatać nawet pracownikami z Ukrainy. W rezultacie kto nie podnosi pensji swoim pracownikom, po prostu ich traci. W tej sytuacji nikt już nie ma wątpliwości, że mamy obecnie rynek pracownika, na którym pracodawcy muszą walczyć między sobą i oferować coraz atrakcyjniejsze warunki zatrudnienia, by w ogóle móc funkcjonować.

A jak to się ma do rynku aptecznego? Można śmiało powiedzieć, że takich braków kadrowych, jak obecnie, nie było w aptekach nigdy w historii naszego kraju.

Doskonale obrazują do dane opublikowane niedawno przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że na jedną aptekę przypada w Polsce 1,78 farmaceuty (czytaj więcej: "W którym województwie przypada najmniej farmaceutów na aptekę?"). Oczywiście wartość 1,78 może wydawać się mała, ale ciągle wystarczająca, jeśli przyjmie się, że przeciętna apteka pracuje 12 godzin dziennie. Tyle, że to średnia! A to oznacza, że w wielu aptekach liczba ta jest mniejsza. Rekordowe pod tym względem jest województwo zachodniopomorskie, gdzie w przeciętnej aptece pracuje tylko jeden farmaceuta...

O brakach kadrowych w aptekach najlepiej świadczą takie historie, jak ta opisana niedawno na MGR.FARM (czytaj więcej: "W aptece nie było farmaceuty, gdy inspektor przyszedł na kontrolę..."). Lubuski WIF w czterech aptekach stwierdził brak na zmianie farmaceuty. Tłumaczenia ich właścicieli były najróżniejsze. W jednym z przypadków przedsiębiorca przekonywał, że brak farmaceuty w aptece był sytuacją jednorazową. W innym przyczyną nieobecności magistra farmacji na zmianie, miała być grypa jelitowa jaka dopadła farmaceutkę.

Najciekawsze były jednak wyjaśnienia właściciela apteki, który zapewniał, że brak farmaceuty na zmianie był spowodowany awarią samochodu. Jednocześnie przedsiębiorca oświadczył, że nie ma konieczności ewidencjonowania na listach obecności ewidencji czasu pracy farmaceutów zatrudnionych na umowach zleceniach bądź ewidencjonowania na listach obecności świadczonej pracy w ramach nadgodzin - wskazując jednocześnie, że centrala firmy pracuje w dniach od poniedziałku do piątki w godzinach od 8 do 16.

Zatrudnianie farmaceutów na umowę zlecenie staje się coraz popularniejszą praktyką, która umożliwia ich "przerzucanie" między aptekami w razie potrzeby (kontroli WIF?). Okazuje się jednak, że i taka strategia bywa niewystarczająca...

Z problemu, jakim jest niedobór farmaceutów na rynku, doskonale zdają sobie sprawę właściciele aptek. W rezultacie tam gdzie problem ten jest największy, oferowane przez nich wynagrodzenia są najwyższe. Doskonale widać w najnowszych wynikach Barometru Płac. Farmaceuta w zachodniopomorskim (gdzie przypada najmniej magistrów farmacji na aptekę) może zarobić miesięcznie nawet więcej niż gdyby pracował w aptece w Warszawie. Może warto zatem pomyśleć o przeprowadzce?



Jak zatem na rynek apteczny może wpłynąć ostatnia podwyżka wynagrodzeń w Biedronce? Rzut oka na powyższą mapkę jasno pokazuje, że pracownik wspomnianej sieci sklepów zarabia więcej niż technik farmaceutyczny w aptece. W rezultacie część z nich z pewnością może zacząć zastanawiać się nad zmianą miejsca pracy, co jeszcze bardziej skomplikuje sytuację właścicieli aptek.

Osobną kwestią są też wynagrodzenia farmaceutów pracujących w szpitalach. 8 czerwca Sejm przyjął ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych. W rezultacie minimalną pensję farmaceuty bez specjalizacji, zatrudnionego w aptece szpitalnej, ustalono na 2 847 zł brutto. Czyli okazuje się, że pracownik Biedronki już na starcie zarobi więcej niż młody farmaceuta, zaczynający swoją przygodę z pracą w szpitalu (czytaj więcej: "Tyle minimalnie zarobi farmaceuta w szpitalu").

W całej Polsce zwiększa się liczba ofert pracy, na które nikt nie odpowiada. Szacuje się, że w kraju brakuje już ponad 120 tys. etatów, a bez pracy jest zaledwie 6,6 proc. Polaków. Pracujący w Polsce Ukraińcy już naszej gospodarce nie wystarczają. Co najmniej jedna trzecia firm w Polsce narzeka na problemy związane z pozyskiwaniem pracowników. Rynek odmienił się na tyle, że dochodzi do sytuacji, w których pracowników "podkrada się" konkurencji. Jednocześnie płace rosną w całym kraju. Widać to również na przykładzie rynku aptecznego, gdzie sieci apteczne oferują lepsze wynagrodzenia niż apteki indywidualne.

Z danych zebranych przez Barometr Płac wynika, że średnie wynagrodzenie kierownika apteki niesieciowej (indywidualnej) wynosi 4195,5 zł netto. W przypadku małych sieci (do 5 aptek) jest ono średnio o ok. 300 zł wyższe (4491,5 zł). Z kolei 4692 zł to średnie wynagrodzenie kierownika apteki w sieci liczącej sobie od 6 do 30 aptek. Zdecydowanie najwięcej zarabiają kierownicy aptek należących do największych sieci (powyżej 30 placówek). Tutaj średnie wynagrodzenie wynosi 4900 zł. Różnica między wynagrodzeniem kierownika apteki indywidualnej i sieciowej (30+) wynosi zatem ponad 700 zł.

Zdecydowanie mniejsze różnice występują w wysokości wynagrodzeń 'szeregowych' farmaceutów. Ci pracujący w aptekach indywidualnych jak i małych sieciach (do 5 aptek) zarabiają średnio tyle samo - 3045 zł. Na wyższą pensję mogą liczyć farmaceuci w większych sieciach. Ich średnie wynagrodzenie w sieci mającej od 6 do 30 aptek wynosi 3295 zł. W największych sieciach (powyżej 30 placówek) wynagrodzenie wynosi średnio 3352,5 zł.

Eksperci szacują, że w skali roku mamy do czynienia z podwyżkami pensji rzędu 7,4 proc. To oznacza, że wynagrodzenia Polaków rosną najmocniej od 5 lat. Te trendy na rynku pracy będą nie tylko kontynuowane, ale ulegną wzmocnieniu. Kto nie zadba o pracownika - straci. Zatem farmaceuci - czas na podwyżkę lub zmianę pracy!

Wśród petycji rozpatrywanych przez Ministerstwo Zdrowia w 2017 roku znalazły się też takie, dotyczące aptek i farmaceutów (fot. MGR.FARM)W 2017 roku Ministerstwo Zdrowia...

Ministerstwo Zdrowia podsumowało petycje, które rozpatrywało w ubiegłym roku. Okazuje się, że...

Policjanci zwrócili się również do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego o opinię, czy do sprzedaży tabletek wymagane było zezwolenie. (fot. Shutterstock) Sprzedawał nielegalnie leki przez...

25-latek anonimowo oferował na jednym z portali ogłoszeniowych sprzedaż środków na potencję....

Aneta Klimczak uważa, że o korupcyjnym podłożu sprawy świadczą również argumenty przytoczone w odpowiedzi, którą Ministerstwo Zdrowia. (fot. Shutterstock)W sprawie techników farmaceutycznych...

"Złe rzeczy związane z technikami farmaceutycznymi dzieją się od bardzo dawna, dotyczy to...

Pozorne informowanie pacjentów o zamiennikach, które jest ukrytą reklamą, było już wielokrotnie przedmiotem orzekania przez WSA w Warszawie. (fot. NIA)NIA: Zakaz reklamy aptek chroni interes...

Naczelna Izba Aptekarska dementuje zarzuty Konfederacji Lewiatan oraz Związku Pracodawców...

 Facebook zacznie o wiele bardziej dokładnie monitorować wszelkie grupy, na których uzależnieni od opiatów poszukują ich nielegalnych źródeł. (fot. Shutterstock)Algorytm Facebooka znajdzie osoby...

Facebook włącza się do walki z narastającym problemem uzależnienia od leków opioidowych. Kevin...