Eksperyment w Tuskegee

Eksperyment w Tuskegee

Największe postępy w medycynie są zasługą eksperymentów przeprowadzanych na ludziach. Często okazują się one jednak wielką pomyłką, czego najlepszym przykładem jest afera Tuskegee.

Biorący udział w eksperymencie pacjenci z Tuskegee nigdy nie dowiedzieli się, że chorują na kiłę.

W roku 1932 amerykański PHS (Public Health Service) odpowiedzialny za wszelkie działania medyczne na terenie kraju utworzył nową jednostkę badawczą. Nie było w tym nic niezwykłego, gdyż medycyna dramatycznie potrzebowała wówczas nowych leków i nowych form terapii (antybiotykoterapia w swojej pełnej formie miała rozkwitnąć dopiero w następnym dziesięcioleciu). Na czoło problemów medycznych, z którym świat sobie nie radził, wysuwała się kiła, zwana także syfilisem, francą, chorobą dworską, dzikim świerzbem, ospą miłosną czy niemocą kurewników i cudzołożników (by wymienić tylko kilka z jej malowniczo brzmiących przydomków).

Nowa jednostka miała zajmować się badaniem tej tajemniczej jeszcze wówczas choroby, a zwłaszcza jej naturalną ewolucją, to znaczy postępem zmian w organizmie u chorych nieleczonych. Pacjenci ci mieli stanowić swoistą grupę kontrolną dla innych chorych, leczonych przy użyciu testowych terapii. Początkowo eksperyment miał być prowadzony przez 6-9 miesięcy w małym miasteczku Tuskegee w Alabamie. Niespodziewanie dla samych badaczy, początkowo zaangażowanych w projekt, badanie trwało jeszcze kolejne 40 lat.

Warto nadmienić, że świat dysponował już wtedy badaniami nad przebiegiem nieleczonej kiły. Danych takich dostarczyły norweskie badania z 1928 roku, w którym opisano retrospektywny postęp schorzenia u kilkuset białych mężczyzn. Innymi słowami – naukowcy opisali wówczas chorobę tych pacjentów na podstawie obecnego stanu rzeczy, nie obserwując ich od początku. Fakt ten musiał wydać się niewystarczający dla badaczy z Alabamy, którzy za życiowy cel postawili sobie szczegółowy opis naturalnej ewolucji syfilisu.

Nie sposób pominąć jednocześnie sytuacji socjalno-ekonomicznej, jaka miała miejsce w latach 30. w Stanach Zjednoczonych. Wielki Kryzys dotykał wówczas nie tylko bankierów w garniturach i melonikach, ale miał także realny wpływ na życie przeciętnego obywatela – szczególnie czarnoskórego. Dla wielu Afroamerykanów wydatki na leczenie były luksusem, na który nie mogli sobie pozwolić. Tymczasem trapiło ich mnóstwo schorzeń, wśród których dominowała anemia oraz… kiła. W samym środku tej dramatycznej sytuacji zjawiali się biali lekarze i pielęgniarki, którzy oferowali leczenie „złej krwi” i darmową opiekę medyczną. Wśród czarnoskórej ludności rozsyłano również listy zatytułowane „Twoja ostatnia szansa na darmowe leczenie”, w których zachęcano do dołączenia do wspomnianej grupy badawczej. Pokusą była nie tylko możliwość korzystania z wizyt lekarskich, ale także darmowe posiłki w dniu wizyty oraz ubezpieczenie pogrzebowe, wypłacane rodzinie po śmierci pacjenta (wcześniej badacze u każdego ze zmarłych przeprowadzali sekcję zwłok, nie pytając rzecz jasna o opinię i zgodę najbliższych).

Biorący udział w eksperymencie pacjenci z Tuskegee nigdy nie dowiedzieli się, że chorują na kiłę. Wierzyli za to, że ich „zła krew” jest leczona podczas wizyt lekarskich, jakie systematycznie odbywali. Niestety, nie była. Lekarze ograniczali się do badania lekarskiego, pobierania próbek krwi, a także bardziej inwazyjnego pobierania płynu mózgowo-rdzeniowego z nakłucia lędźwiowego, by monitorować obecność bakterii w ośrodkowym układzie nerwowym. Sytuacji nie zmieniło także przełomowe odkrycie Fleminga, który w 1938 roku wyizolował penicylinę (za co 7 lat później otrzymał nagrodę Nobla). W roku 1947 stała się ona standardem leczenia kiły. Terapia taka była powszechnie dostępna i akceptowana bez zastrzeżeń. Dowiedziono, że penicylina eliminuje krętki z organizmu i zapobiega rozwojowi niebezpiecznych dla życia i zdrowia odległych powikłań wywołanych przez kiłę drugo- i trzeciorzędową, szczególnie w obrębie ośrodkowego układu nerwowego. Mimo tego, żaden z czarnoskórych pacjentów z Tuskegee nie otrzymał ani miligrama penicyliny.

Strony

Jeżeli natomiast osoba wydająca jest w stanie określić brakujący kod pocztowy, to może opisać go na rewersie recepty papierowej. (fot. Shutterstock)Czy farmaceuta może uzupełnić kod...

Od 18 kwietnia, gdy weszło w życie nowe rozporządzenie w sprawie recept, elementem obowiązkowym...

Techniczka na stażu samodzielnie wydawała leki pacjentom, a w systemie była wtedy zalogowana na kierownika apteki. (fot. Shutterstock)Sposób na zatrzymanie technika stażysty...

Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum już po raz kolejny, w krótkim czasie, rozstrzygał sprawę...

Póki co wszystkie osoby zatrzymane w poniedziałek przez CBA, zostały zwolnione do domu. (fot. Shutterstock)Nielegalny wywóz leków to proceder...

"To proceder niezwykle szkodliwy" - mówi o nielegalnym wywozie leków dr Paweł Wróblewski. "...

W ocenie Ministra Zdrowia obowiązujące obecnie regulacje odnoszące się do kwestii koncentracji zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej mają charakter kompleksowy. (fot. MGR.FARM)Ministerstwo Zdrowia o cofaniu zezwoleń...

Pod koniec stycznia poseł Waldemar Buda zwrócił się do Ministra Zdrowia z pytaniem o los 1500...

NFZ wyjaśnia, że data i godzina realizacji recepty oznacza moment fiskalizacji recepty lub kilku recept, kiedy pacjent płaci za wydawane leki. (fot. Shutterstock)Będą kary dla aptek, za błędnie...

Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ wydał interpretację przepisów nowego rozporządzenia w sprawie...