<script async src="//adserver.grupafarmacja.pl/www/delivery/asyncjs.php"></script>

Farmaceuci nie mogą być trybikami machiny biznesowej

Farmaceuci nie mogą być trybikami machiny biznesowej

Kilkudziesięciu aptekom sieciowym w całej Polsce grozi zamknięcie z powodu złamania przepisów antykoncentracyjnych. O walce o respektowanie reguły jednego procenta rozmawialiśmy z mgr farm. Elżbietą Piotrowską-Rutkowską – wiceprezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Łodzi.

Łukasz Waligórski: Przekraczanie progu 1% i nadmierna ekspansja sieci aptecznych stanowią zagrożenia dla równowagi na rynku aptecznym i godzą w indywidualnych aptekarzy. Czym jednak grozi dla samych pacjentów? W końcu oni chwalą sobie sieci apteczne za niskie ceny i dostęp do szerszego asortymentu?

mgr farm. Elżbieta Piotrowska-Rutkowska: Założenie, że łamanie prawa – a takim jest przekraczanie 1% progu własności aptek – można zrównoważyć zadowoleniem pacjentów jest nie do przyjęcia.

Pacjenci, a znam ich dobrze gdyż przez 20 lat kierowałam apteką, przychodzą do nas przede wszystkim po to, żeby zaopatrzyć się w leki zaordynowane przez lekarza. Na recepcie znajdują się przeważnie leki refundowane, których cena jest przecież identyczna w każdej aptece. Przyjmujemy też liczną grupę pacjentów, którzy decydując się na samoleczenie poszukują odpowiednich leków OTC. Im zależy przede wszystkim na uzyskaniu porady, który lek wybrać i jak go stosować, żeby terapia była skuteczna. Nie mam powodów sądzić, że farmaceuta z apteki „sieciowej” obsłuży takiego pacjenta inaczej – lepiej lub gorzej – od aptekarza prowadzącego własną aptekę. Jako farmaceuci mamy podobne kwalifikacje. Kluczem właściwej terapii jest farmaceuta, a nie miejsce w którym pracuje.

Zatem, w czym problem?

Moim zdaniem podstawowa różnica wynika z tego, że aptekarze zatrudnieni w aptekach sieciowych są, wielokrotnie wbrew swojej woli – przepraszam za porównanie – trybikami machiny biznesowej, którą nakręca maksymalizacja zysku. Często słyszę narzekania, że menadżer zarządzający aptekami sieciowymi chętniej widziałby pracujących u niego farmaceutów w roli sprzedawców realizujących plany marketingowo-sprzedażowe niż w roli opiekuna pacjenta, jakim z istoty jest aptekarz. Zdarza się, że przedsiębiorca nie będący aptekarzem traktuje swoje apteki jak sklepy. Wielu z nich nawet nie w głowie, że apteka jest placówką ochrony zdrowia.

Wniosek z tego taki, że gwarancją dla pacjenta jest niezależny farmaceuta, a nie promocja choroby dnia w super cenie.

Sieci apteczne błyskawicznie i nerwowo zareagowały na zamykanie aptek przekraczających próg 1%. Pojawiły się zarzuty o niewłaściwe interpretowanie przepisów przez Inspekcję Farmaceutyczną i ograniczanie swobody działalności gospodarczej. Czy naprawdę Inspekcja wymyśla jakieś nowe nieznane dotychczas prawo?

Absolutnie nie! Świadomie lub nie, sieci „zapomniały” o przepisach, które wręcz nakazują Wojewódzkim Inspektorom Farmaceutycznym cofnięcie zezwolenia, jeżeli podmiot prowadzący aptekę straci którykolwiek z elementów potrzebnych do uzyskania zezwolenia. Nikogo nie dziwi, że zezwolenie można cofnąć po stracie na przykład prawa do lokalu albo po utracie rękojmi. Podobnie jest z wymogiem 1%. Stąd bardzo racjonalne stanowisko GIF, który stwierdził, że jeśli w wyniku procesów przekształceniowych podmiot uzyskał prawo do prowadzenia na terenie województwa więcej niż 1% aptek, zasadne jest stwierdzenie, że przestał on spełniać wymogi niezbędne do prowadzenia działalności objętej zezwoleniem. W takim przypadku zachodzą przesłanki określone w art. 37 Prawa Farmaceutycznego, co skutkuje obligatoryjnym cofnięciem zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej. Przepis jest jasny i prosty, choć wielu próbuje go zakrzyczeć.

Czy sieci apteczne świadomie nie respektują reguły 1% otwierając kolejne placówki?

Trudno o inną odpowiedź, jak twierdzącą. Prawo wyraźnie stanowi, że podmiot nie może wejść w posiadanie nowej apteki ponad próg 1%. Nie ma znaczenia, czy sieć aptek działa pod jednym zarządem jako zwarte przedsiębiorstwo, czy korzystając z możliwości prawnych przedsiębiorcy tworzą strukturę, której spoiwem są zależności kapitałowe lub personalne powiązania. Treść artykułu 99 ustawy Prawo Farmaceutycznego jest jednoznaczna i należy stosować się do niej wprost. Ta norma dotyczy w równym stopniu wszystkich właścicieli aptek działających na rynku.

Rolą organów państwa powołanych do nadzoru nad funkcjonowaniem rynku aptecznego jest egzekwowanie przestrzegania prawa. Uważam za niedopuszczalne wydanie zezwolenia na funkcjonowanie nowej apteki bez wnikliwego zbadania okoliczności i upewnieniu się, że nie dochodzi do sprzecznej z prawem koncentracji aptek. Przestrzeganie reguł antykoncentracyjnych jest także wymagane w przypadku przekształceń własnościowych. Posłużę się przykładem. Jeżeli spółka X posiadająca apteki nabywa udziały spółki Y, która jest właścicielem aptek, to prawo również zakazuje przekraczania wspomnianego progu.

Jak sytuacja wygląda pod tym względem w województwie łódzkim?

Okręgowa Izba Aptekarska w Łodzi przeprowadziła analizę rejestrów dotyczących aptek ogólnodostępnych i podmiotów je prowadzących. W ostatnim czasie skierowałam do nadzoru farmaceutycznego wniosek o zbadanie stanu posiadania aptek w województwie łódzkim przez jedną z wiodących firm. Na podstawie danych, którymi dysponuje Okręgowa Izba Aptekarska w Łodzi jest bardzo prawdopodobne, że firma ta przekroczyła próg 1%. Jeżeli tak jest, to służby państwa powinny wymusić poszanowanie prawa przez tę firmę.



Jeżeli ma Pani rację, to czy te apteki mogą stracić zezwolenia? A co z personelem?

Decyzja o cofnięciu zezwolenia należy do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, choć faktycznie, zgodnie z prawem w przypadku naruszenia progu, takie zezwolenie musi być cofnięte obligatoryjnie. Część podmiotów, którym już są one cofane, straszy personel likwidacją apteki i masowymi zwolnieniami. A przecież te apteki nie muszą zniknąć. Najprostszym wyjściem jest ich sprzedaż pracującym w nich farmaceutom. Ze swojej strony w imieniu Izby Aptekarskiej deklaruję bezpłatną pomoc prawną w każdym przypadku, kiedy będzie potrzebna. Stoimy na stanowisku, że nie można łamać prawa a potem zasłaniać się „żywą tarczą”. Nawiasem mówiąc, sieci otwierając się gdzie popadnie, niespecjalnie troszczą się o nasze koleżanki i kolegów, zwalnianych z aptek zamykanych w wyniku wyniszczającej konkurencji. Zrobimy wszystko, żeby pomóc farmaceutom, niezależnie od tego gdzie pracują, bo taka jest nasza rola. Ale najpierw pozwólmy działać WIF.

Z czego wynikają zmiany w polskim aptekarstwie i te wszystkie patologie, które obserwujemy od kilkunastu lat?

W coraz większym stopniu aptekarstwem rządzi rynek. Sklepy z lekami, drugstory..., jak w Ameryce. Ta amerykanizacja mi się nie podoba, ponieważ rujnuje strukturę rodzimego aptekarstwa zgodną z europejską tradycją, której fundamentem są apteki niezależne.

Brakuje mi wyraźnie sformułowanej i konsekwentnie prowadzonej polityki, która chroniłaby aptekarstwo jako istotną część struktury ochrony zdrowia przed degradacją. Uważam, że firmy prowadzące apteki i zarządzane według biznesowego sznytu nie są w stanie wypełnić misji aptekarstwa, której celem jest dobro pacjentów a nie maksymalizacja zysku.
Podobnie jak w całym kraju spotykamy się w regionie łódzkim z problemami wynikającymi ze stosowania prawa wbrew intencji ustawodawcy lub co gorsza z przypadkami łamania prawa przez właścicieli aptek. Na szczęście marketingowe wynalazki, jak na przykład wydawanie leku z apteki za 1 grosz zostały ukrócone. Ten wynalazek był niestety rodem z Łodzi i bardzo rozpowszechnił się w kraju. Aktualnie problemem jest reklamowanie działalności aptek.

Polskie aptekarstwo boryka się obecnie z wieloma problemami: braki leków, nierespektowanie zakazu reklamy, łamanie zasady 1%, dominująca rola sieci aptecznych na rynku, coraz szerszy dostęp niektórych leków bez recepty i poza aptekami… które z nich Pani zdaniem powinny stanowić priorytet działań samorządu aptekarskiego?

Skupię się na trzech, wybranych z katalogu programowego, sprawach, które moim zdaniem mają „najcięższą wagę” ze względu na ich znaczenie dla farmaceutów-aptekarzy oraz dla aptekarstwa.

Uważam, że nadszedł czas, na doprowadzenie do finału długoletnich starań samorządu aptekarskiego o ustawę o zawodzie aptekarza - farmaceuty. Uchwaleniem tej ustawy powinien zaowocować wysiłek samorządu aptekarskiego w roku 25-lecia istnienia. Aptekarze wykonują zawód zaufania publicznego. Wynikająca z tego odpowiedzialność oraz obowiązki powinny być skodyfikowane podobnie, jak to ma miejsce w przypadku innych zawodów medycznych, np. lekarze, pielęgniarki.

Kolejna sprawa z katalogu postulatów kierowanych przez samorząd aptekarski do władz państwa to „apteka dla aptekarza”. Właścicielami znaczącej liczby aptek w Polsce są przedsiębiorcy, a nie farmaceuci. Wyznacznikami funkcjonowania takich aptek są obrót i zysk. Skutkiem dopuszczenia do tego, że aptekę może prowadzić „niefarmaceuta” – najczęściej dyletant w dziedzinie farmakoterapii – jest prowadzenie apteki jak przedsiębiorstwa handlowego, a nie placówki ochrony zdrowia. Funkcjonowanie apteki „niefarmaceutycznej” odbywa się kosztem zdrowia pacjentów zachęcanych do kupowania leków ponad miarę wynikającą z potrzeb zdrowotnych. Apteka musi być placówką ochrony zdrowia a nie sklepem. Apteka dla aptekarza oznacza w tym kontekście nie tylko strukturę własnościową ale przede wszystkim niezależność farmaceuty w trakcie wykonywania pracy.

Jeden z priorytetów samorządu aptekarskiego dotyczy ograniczenia sprzedaży leków poza aptekami. Obecnie niektóre leki posiadające kategorię OTC są dostępne na stacjach benzynowych, w kioskach, w marketach, w sklepach spożywczych itd. Placówki te nie gwarantują w najmniejszym stopniu bezpieczeństwa dotyczącego farmakoterapii ponieważ nie zatrudniają farmaceutów, którzy są powołani do udzielenia informacji o działaniu leku oraz są powołani do sprawowania nadzoru nad lekami oraz nad farmakoterapią. Zdarza się niestety, że w tych placówkach sprzedaje się pacjentom leki wycofane z obrotu. Leki przechowywane są w niewłaściwych warunkach. To trzeba zmienić. „Leki tylko z apteki” to hasło, pod którym przedstawiamy opinii publicznej o co nam chodzi.

Jestem przekonana, iż argumenty, które przedstawiam w kontekście wymienionych postulatów są przekonujące. Oczekuję, że działacze samorządu aptekarskiego, wybrani na następną kadencję, doprowadzą do prawnego usankcjonowania spraw, które leżą na sercu każdemu aptekarzowi.

Od redakcji: Artykuł ten ukazał się w drugim numerze magazynu MGR.FARM

Samorząd lekarski uważa, że dla wielu lekarzy i dentystów zakup nowoczesnego sprzętu informatycznegostanowi znaczny wydatek, nieadekwatny do osiąganych przychodów z tytułu prowadzenia praktyki (fot. Shutterstock)Aptekarzom obiecano wsparcie finansowe...

Nie minął tydzień jak Ministerstwo Zdrowia ogłosiło wsparcie finansowe dla aptek, na zakup...

PPOZ: Na szczepionki powinno się patrzeć jedynie z perspektywy ich bezpieczeństwa oraz skuteczności, a nie z perspektywy kasy fiskalnej. (fot. Shutterstock)Stanowisko NIA razi emocjonalnym tonem...

Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia odpowiedziało na stanowisko Naczelnej Izby Aptekarskiej...

EpiPen to wstrzykiwacz zawierający adrenalinę, stosowany w przypadku reakcji anafilaktycznych zagrażających życiu (fot. Shutterstock)Kontrowersje wokół EpiPenów. NHS...

Po tym jak 15-latka zmarła pomimo zastosowania EpiPena, lek ten znalazł się w centrum uwagi...

Naczelna Izba Aptekarska podkreśla, że opublikowana w nowym XI wydaniu Farmakopei Polskiej monografia „Leki sporządzane w aptece” ma charakter informacyjny (fot. Shutterstock)"Osoba odpowiedzialna" w...

Naczelna Izba Aptekarska informuje, że zapisy XI wydania Farmakopei Polskiej w monografii „Leki...

Wytwarzanie tych produktów wymaga specjalistycznej wiedzy naukowej oraz bardzo kosztownego i nowoczesnego wyposażenia (fot. Shutterstock)Główny Inspektor Farmaceutyczny...

W ostatnich latach w Polsce obserwuje się dynamiczny wzrost zainteresowania wytwarzaniem...