Farmaceuta nie może mieć związanych rąk

Farmaceuta nie może mieć związanych rąk

Franczyzy na rynku aptecznym funkcjonują od bardzo dawna i wielu farmaceutów, którzy zdecydowali się z takich programów skorzystać, ocenia je pozytywnie. Nie mogą one jednak wiązać rąk właścicielom aptek. To oni bowiem ponoszą pełną odpowiedzialność za chociażby działania marketingowe narzucane przez franczyzodawcę. Potwierdzają to liczne decyzje WIF, dotyczące przypadków łamania zakazu reklamy aptek, poprzez dystrybucję materiałów promocyjnych dostarczonych przez franczyzę.

Coraz częściej można zaobserwować franczyzy skonstruowane w sposób, który uniemożliwia farmaceutom odstąpienie od wykonania zapisów umowy, pod groźbą dotkliwych kar finansowych (fot. Shutterstock)

Zmiany w prawie farmaceutycznym, które weszły w życie w czerwcu ubiegłego roku, bardzo istotnie wpłynęły na perspektywy i funkcjonowanie wielu podmiotów działających od lat na tym rynku. Zdecydowanie najwięcej stracili na tym przedsiębiorcy i firmy prowadzące sieci apteczne, bowiem ograniczone zostały ich możliwości dalszego rozwoju. Nowe przepisy uniemożliwiły otwieranie nowych aptek tym, którzy nie są farmaceutami i posiadają już co najmniej 4 apteki.

W rezultacie te sieci apteczne, których rozwój nastawiony był do tej pory przede wszystkim na zwiększanie liczby swoich placówek, stanęły przed koniecznością znalezienia nowych sposobów na kontynuowanie tej strategii. Początkowo wydawało się, że możliwe będzie przejmowanie funkcjonujących aptek poprzez skupywanie udziałów w prowadzących je spółkach. Część podmiotów poszła tą drogą, mimo komunikatu wydanego przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego, że taki sposób obchodzenia przepisów może w konsekwencji stać się podstawą do cofania zezwoleń przejętym placówkom.

Innym sposobem na rozwój, dla części podmiotów na rynku aptecznym, stały się franczyzy, które umożliwiają zwiększanie udziału w rynku, bez konieczności zmian własnościowych. I to właśnie w tym miejscu pojawił się problem, który część farmaceutów zaczęła sygnalizować samorządowi aptekarskiemu.

W treściach umów franczyzowych zaczęły pojawiać się zapisy, w realny sposób zagrażające niezależności franczyzobiorcy - a więc właścicielowi apteki, który chciałby w taką franczyzę wejść, by np. ratować upadający biznes. I właśnie takich sytuacji dotyczył komunikat wydany przez Naczelną Izbę Aptekarską (czytaj więcej: Indywidualny aptekarz dołączając do franczyzy może stracić zezwolenie za przekroczenie 1%?).



Franczyzy na rynku aptecznym funkcjonują od bardzo dawna i wielu farmaceutów, którzy zdecydowali się z takich programów skorzystać, ocenia je pozytywnie. Pozwalają one aptekarzowi skupić się na podnoszeniu jakości świadczonych usług, bez konieczności martwienia się o kwestie marketingu, marchendisingu czy zamówień i strategii cenowych. Taki model ma jednak sens tylko wtedy, gdy farmaceuta będący franczyzobiorcą, ma kontrolę i decyzyjny głos, nad tym co dzieje się w jego aptece. Mam tutaj na myśli np. jakość sprzedawanych produktów czy działania marketingowe, które mogą naruszać zakaz reklamy aptek. To farmaceuta będący właścicielem swojej apteki ponosi w takich sytuacjach pełną odpowiedzialność za takie działania, a nie franczyzodawca. Potwierdzają to liczne decyzje WIF, dotyczące przypadków łamania zakazu reklamy aptek, poprzez dystrybucję materiałów promocyjnych dostarczonych przez franczyzę (czytaj więcej: Huczne otwarcie apteki i dotkliwa kara WIF. Winna franczyza?).

Aptekarz decydujący się na zawarcie umowy franczyzowej musi mieć realne prawo do odmowy realizacji niektórych z jej zapisów, jeśli uzna, że są sprzeczne z prawem lub są niezgodne z etyką zawodową.

Niestety coraz częściej można zaobserwować franczyzy skonstruowane w sposób, który uniemożliwia farmaceutom odstąpienie od wykonania zapisów umowy, pod groźbą dotkliwych kar finansowych – nierzadko równoznacznych z bankructwem takiego franczyzobiorcy.

Takie działania nie powinny mieć miejsca, bowiem w praktyce oznaczają związanie rąk farmaceucie i uzależnienie go od franczyzy. Mimo, że nadal zostaje on właścicielem swojej apteki, to realnie traci nad nią kontrolę, stając się niejako podmiotem zależnym. Dodatkowo jako zleceniobiorca staje się kozłem ofiarnym, w przypadku naruszania przez franczyzę przepisów prawa (np. wspomnianego zakazu reklam aptek). Franczyza lub sieć apteczna, zyskuje natomiast kolejną placówkę, bez konieczności dokonywania zmian własnościowych i niejako obchodząc przepisy wprowadzone w czerwcu ubiegłego roku. W tym kontekście reakcja i ostrzeżenie wydane przez Naczelną Izbę Aptekarską wydaje się jak najbardziej zasadne.

Mężczyźnie  grozi nawet do 2 lat pozbawienia wolności i grzywna. (fot. KMP w Łodzi)Sprzedawał nielegalnie leki na potencję

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą i Korupcją KMP w Łodzi zatrzymali 40-...

"Unboxing" to typowa praktyka pozwalająca influencerom na zdobycie popularności w mediach społecznościowyc (fot. Shutterstock). Blogerom grozi kara finansowa za "...

Popularna blogerka na swoim kanale na YouTube dokonała rozpakowania zamówionej w aptece...

Zjawisko kontrakcji, czyli rozpuszczalność cieczy w cieczy (etanolu w wodzie) skutkuje zmniejszeniem objętości. (fot. Shutterstock)Farmaceuto! Czy dobrze odczytujesz...

W związku z licznymi wątpliwościami odnośnie prawidłowego wykonania recept zawierających w swoim...

Zdaniem autora apteki sieciowe rozwijały się od 2001 roku na terenie całego kraju tworząc swoiste kartele rządzące się swoimi prawami. (fot. Shutterstock)Cele apteki są odwrotne od celów...

"Właściciele aptek sieciowych, którzy nie przestrzegali Prawa Farmaceutycznego, etyki zawodowej...

Wydanie więcej niż jednej szczepionki z refundacją jest sprawą dyskusyjną, ponieważ jedna dawka uodparnia na cały sezon (fot. Shutterstock)Czy NFZ zakwestionuje wydanie dwóch...

Do apteki przychodzi pacjent z receptą na trzy opakowania refundowanej szczepionki VaxigripTetra...