REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Historia pewnego leku: Chlorpromazyna i przełom w psychiatrii

5 listopada 2019 11:58

Mroczne szpitale psychiatryczne to jeden z ulubionych motywów reżyserów horrorów. Ciemne pokoje przypominające sale tortur, niekończące się korytarze i zakratowane okienka w drzwiach świetnie nadają się do budowania atmosfery grozy. To tam testowano też nowe sposoby terapii i leki.

Pierwszym znanym historii pacjentem, który otrzymał chlorpromazynę, był 24-letni Jacques Lh., od lat bez powodzenia leczony z powodu napadów agresji i psychozy maniakalnej (fot. Shutterstock)

I choć większość z filmowych historii to tylko fikcja, prawdą jest, że osiemnastowieczne szpitale dla obłąkanych nie napawały nadzieją na rychłe wyzdrowienie. Przepełnione pacjentami mury, podobnie jak ich personel, zobojętniały na nieustające krzyki i jęki swoich podopiecznych, dla których jedyną terapią była izolacja i próby ich ochrony przed samym sobą.

W szpitalach zamykano pacjentów z całym spektrum chorób, wśród których schorzenia psychiczne nie były wcale najczęstszymi. Upośledzenie umysłowe, porażenie mózgowe, niezdiagnozowane choroby genetyczne i metaboliczne, niewyrównana niedoczynność tarczycy, nowotwory układu nerwowego – bardzo łatwo było wówczas wpaść w szpony psychiatrii, trudniej zaś zostać uznanym za wyleczonego. Z pomocą z pewnością nie przychodziły metody leczenia. W podręcznikach psychiatrii uczono o elektrowstrząsach (nieporównywalnych do tych stosowanych obecnie), wywołaniu śpiączek hipoglikemicznych z użyciem insuliny czy gorąco-zimnych kąpielach.

REKLAMA

Choć dziś ciężko sobie to wyobrazić, termin antypsychotyczny w odniesieniu do leków nie istniał aż do roku 1920. Wówczas sformułowania takiego użył David Macht, amerykański farmakolog, opisując mieszankę leków przeciwgorączkowych i chininy. Szpitale psychiatryczne posługiwały się co prawda autorskimi mieszankami znanych substancji, by poskromić szał niektórych pacjentów, ale były to próby nie tylko nieudolne, ale i groźne. Wykorzystywano między innymi duże dawki morfiny i skopolaminy, które miały wyhamować narastające urojenia i halucynacje. Jak łatwo można się domyśleć, niekiedy skutek bywał odwrotny do zamierzonego. Sytuacja miała jednak już wkrótce ulec zmianie…

REKLAMA

Chlorpromazyna wkracza do gry

W 1951 roku w laboratoriach firmy Rhône-Poulenc Paul Charpentier zsyntetyzował nową cząsteczkę chemiczną – chlorpromazynę. Laboratorium zajmowało się do tej pory (z dużym powodzeniem) produkcją leków na infekcje tropikalne, leków przeciwpasożytniczych i antyhistaminowych. Na swoim koncie miało ogromny sukces – pierwszy antyhistaminik używany powszechnie do złagodzenia objawów alergii, dostępny nawet w sprzedaży OTC – Antergan.

Leki przeciwalergiczne były główną specjalnością francuskiej firmy, a za namową chirurga Henriego Laborit’ego rozpoczęto pracę nad substancją z tej samej grupy, działającą na ośrodkowy układ nerwowy. Doktor Laborit wiązał spore nadzieje z użyciem jej w premedykacji przedoperacyjnej. Wybrana wraz z kilkoma innymi cząsteczkami chlorpromazyna była podawana chorym przed planowanymi zabiegami jako „koktajl znieczulający”. Po dożylnym podaniu 50-100 mg chlorpromazyny pacjenci tracili zainteresowanie otoczeniem, byli jednak przytomni i reagowali na bodźce. Chirurg szybko dostrzegł w tym działaniu potencjał, który mógł okazać się niezwykle użyteczny w psychiatrii.

Jego drugim pomysłem było dołączenie ampułki z chlorpromazyną do niezbędnika żołnierza na polu walki. Szybka iniekcja w razie wystąpienia obrażeń miała zmniejszyć stres oraz zapobiec wyrzutowi histaminy. Lek trafił do medycznego zestawu pierwszej pomocy w czasie wojny w Korei. Żołnierze, którzy zażyli chlorpromazynę, stawali się obojętni na otaczające ich okoliczności, zwykle kładli się w miejscu, gdzie odnieśli obrażenia i nie szukali pomocy ani nie oddalali się w poszukiwaniu bezpiecznej kryjówki. Chlorpromazyna szczęśliwie szybko znikła z żołnierskich apteczek.

Z uwagi na nieistniejące jeszcze obostrzenia prawne i wymogi dotyczące prowadzenia badań klinicznych, lek szybko trafił również do psychiatrów bezskutecznie leczących napady manii i ataki agresji u ludzi ze schizofrenią.

REKLAMA

Reakcje pierwszych pacjentów

Pierwszym znanym historii pacjentem, który otrzymał chlorpromazynę, był 24-letni Jacques Lh., od lat bez powodzenia leczony z powodu napadów agresji i psychozy maniakalnej. Nieustannie powracający na oddział mężczyzna miał już za sobą 24 zabiegi elektrowstrząsów, 15 wywołanych śpiączek insulinowych oraz 4 sedacje wykonane za pomocą tiopentalu.

19 stycznia 1952 roku o godzinie 10:00 Jacques otrzymał 50 mg nowego leku. Efekt był natychmiastowy – pobudzenie ustąpiło i mężczyzna zapadł w głęboki sen. Kiedy się obudził, przez kilkanaście minut był spokojny, po czym agresja nawracała i chory wymagał kolejnej dawki leku. Z każdą następną iniekcją wydłużał się czas czuwania, bez jednoczesnych objawów psychotycznych – Jacques zaprzestał darcia swojej pościeli i prób jej podpalenia, nie rzucał doniczkami ani nie wygłaszał długich, pozbawionych sensu kazań o potrzebie wolności dla mieszkańców innych planet. Wszystkie jego demony powoli odchodziły.

Niestety wielokrotne iniekcje wywołały zapalenie tkanek sąsiadujących w miejscu podania. Terapię mężczyzny uzupełniano petydyną, elektrowstrząsami oraz barbituranami. Po 20 dniach takiego leczenia i przyjęciu łącznej dawki 855 mg chlopromazyny uznano, że pacjent jest gotowy do podjęcia na nowo życia w społeczeństwie. Jacques Lh. został wypisany ze szpitala i słuch po nim zaginął. Nie wiadomo, czy wrócił do domu (jeśli miał gdzie wracać) i czy jego ataki manii nie powróciły. Biorąc pod uwagę brak kontynuacji leczenia, z pewnością choroba szybko dała o sobie znać. Faktem jest jednak, że mężczyzna, znany jako stały rezydent szpitala Val-de-Grace, nigdy już nie powrócił w jego mury.

U większej grupy chorych chlorpromazyny użyli Jean Delay i Pierre Deniker, psychiatrzy zatrudnieni w St. Anne’s Hospital w Paryżu. Choć byli nastawieni optymistycznie co do wyników terapii nowym lekiem, jego skuteczność i tak zaskoczyła badaczy (do dziś chlorpromazyna, oprócz klozapiny, uważana jest za najskuteczniejszy lek w schizofrenii). Swoje spektakularne wyniki lekarze opisali w cyklu publikacji w 1952 roku. Leczoną grupą chorych byli głównie ludzie ze schizofrenią oraz pacjenci z chorobą afektywną dwubiegunową znajdujący się w fazie manii. W swojej pracy Delay i Deniker użyli sformułowania z pogranicza psychiatry i filozofii, twierdząc, że chlorpromazyna potrafi wpływać na najbardziej fundamentalne cechy ludzkie: emocje, chęć działania oraz zdolność do odpowiadania na bodźce ze świata zewnętrznego.

Chlopromazyna (Thorazine, Largactil) stała się ulubionym lekiem psychiatrów w Ameryce Północnej i Europie, a kampanie reklamowe zapewniały, że nowa, cudowna tabletka potrafi trzymać chorych z daleka od szpitala. W przeciwieństwie do dziś znanych reklam było w tym dużo prawdy. Pięcioletni follow-up, jaki przeprowadzono wśród pacjentów otrzymujących regularnie chlorpromazynę (Winkleman, 1957), wykazał poprawę u blisko 75% ludzi ze schizofrenią. Przepełnione szpitale psychiatryczne po raz pierwszy zaczęły odnotowywać spadającą liczbę chorych.

Chlorpromazyna w służbie dyktatury

Farmakologiczny kaftan bezpieczeństwa niósł jednak za sobą początkowo niedostrzegane ryzyko. Pacyfikacja chorego, płynne przesunięcie go w pogranicze snu i jawy, wykonane dyskretnie i w białych rękawiczkach, to nie lada pokusa dla służb specjalizujących się w usuwaniu wrogów systemu.

W ZSRR powszechnie stosowano chlorpromazynę w terapii tak zwanej schizofrenii bezobjawowej lub schizofrenii pełzającej. Brzmi dziwnie? Takim właśnie było. Objawy sklasyfikowanej przez rosyjskich lekarzy jednostki chorobowej były na tyle nikłe i trudne do sprecyzowania, że powyższą diagnozę mógł otrzymać niemal każdy, a jej podważenie było trudne z uwagi na samą pokrętną definicję schorzenia. Skoro jednak postawiono rozpoznanie – chorobę należało leczyć, najlepiej zaś w izolacji społecznej. Ulubionym lekiem rosyjskich psychiatrów była właśnie chlorpromazyna – silny neuroleptyk, z którego obezwładniającym działaniem trudno walczyć. Stosowano również zastrzyki z koloidalnej siarki (wywołującej bóle mięśniowe oraz hipertermię), a także insuliny. Brutalna farmakoterapia połączona z nieludzkim traktowaniem przez zatrudnionych sanitariuszów sprawiała, że zdrowi początkowo pacjenci, szybko tracili rozum i właściwą ocenę rzeczywistości. A tego właśnie chcieli mocodawcy.

Dziś chlorpromazynę wyparło wiele nowych leków, głównie atypowych neuroleptyków. Choć działają równie skutecznie, nie są obarczone tak wieloma skutkami ubocznymi jak ich pierwowzór. Chlorpromazyna uczyniła jednak wyłom w skamieniałym świecie szpitali psychiatrycznych – uwierzono, że chorych można uspokoić nie tylko siłą i przymusem bezpośrednim, ale również z pomocą niewielkiej szklanej ampułki, która potrafi skutecznie zamknąć chorego w farmakologicznym kaftanie.


Zacytuj ten artykuł jako:

  • Sylwia Ziółkowska, Przełom w psychiatrii, MGR.FARM, nr 6/2018 (22), str 72-74
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

2 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Gdy tak czytam te historie pewnych leków, to się zastanawiam, które współczesne medykamenty bądź terapie, będą wzbudzać trwogę za jakieś 50 lat? Ja ze swojego dzieciństwa z przerażeniem wspominam wizytę w gabinecie stomatologicznym i borowanie bez znieczulenia :( Jaka ja wtedy byłam dzielna. Teraz to bym chyba pogryzła. :/
już można opowiadać młodszym kolegom i koleżankom o fenspirydzie, o ranitydynie i mam wrażenie, że za chwilę o kilku innnych substancjach... jest coraz lepiej.

Powiązane artykuły

Historia pewnego leku: Chlorpromazyna i przełom w psychiatrii Historia pewnego leku: Chlorpromazyna i przełom w psychiatrii

Mroczne szpitale psychiatryczne to jeden z ulubionych motywów reżyserów horrorów. Ciemne pokoje przy...

W Rzeszowie powstanie muzeum farmacji W Rzeszowie powstanie muzeum farmacji

Podkarpacka Okręgowa Izba Aptekarska informuje o inicjatywnie utworzenia w Rzeszowie muzeum farmacji...

Farmaceuta z Auschwitz Farmaceuta z Auschwitz

Choć wielokrotnie w artykułach starałem się punktować zasługi farmaceutów, zarówno w zakresie rozwoj...

REKLAMA

Potrzebujesz wsparcia
w znalezieniu pracownika do apteki?

Chcesz się dowiedzieć, jak możemy Ci pomóc?
Zostaw numer telefonu, skontaktujemy się z Tobą.

* Pola wymagane

Szanowni Państwo,

Pragniemy poinformować, że z dniem 25.05.2018 r. w życie weszły przepisy europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które nakładają na nas obowiązek dostosowania zasad świadczenia usług do nowych regulacji.

Zmianie uległy przepisy, na podstawie których przetwarzane będą dane osobowe w Serwisach prowadzonych przez farmacja.net sp. z o. o.

Zgodnie z art. 13 ust. 1 i ust. 2 Ogólnego rozporządzenia o ochronie danych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (Dz.U.UE.L.2016.119.1) (dalej „RODO”) informujemy, iż:

  1. administratorem Pani/Pana danych osobowych jest farmacja.net spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Józefowie, adres: Piaskowa 52, 05-420 wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIV Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000467979, REGON 146752729, NIP: 797-205-17-73 (dalej „Administrator”);
  2. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu:

    1. realizacji usług świadczonych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt b) RODO (w celu wykonania umowy),

    2. przesyłania wiadomości marketingowych produktów i usług własnych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt f) RODO (prawny interes Administratora),

    3. wysyłania informacji handlowych przez Administratora na podstawie art. 6 ust. 1 pkt a) RODO (zgoda udzielona Administratorowi przez osobę, której dane dotyczą), (jeżeli zgoda została wyrażona przez Panią/Pana),

    4. wykonywanie połączeń telefonicznych w celu marketingu bezpośredniego za pomocą urządzeń telekomunikacyjnych na podstawie art. 6 ust. 1 pkt a) RODO (zgoda udzielona Administratorowi przez osobę, której dane dotyczą), (jeżeli zgoda została wyrażona przez Panią/Pana)

  1. Odbiorcą Pani/Pana danych osobowych będą podmioty zewnętrzne przetwarzające dane w imieniu Administratora na podstawie umów powierzenia (np. hostingodawca).

  2. Pani/Pana dane osobowe będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy do Google LLC w oparciu o odpowiednie zabezpieczenia prawne, którymi są standardowe klauzule umowne ochrony danych osobowych, zatwierdzone przez Komisję Europejską.

  3. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres realizacji usług świadczonych przez Administratora oraz przez okres wynikający z przedawnienia roszczeń, praw konsumenta, prowadzenia księgowości czy innych uprawnień w tym zakresie;

  4. W związku z przetwarzaniem Pani/Pana danych osobowych przez Administratora, przysługują Pani/Panu określone uprawnienia:

  1. ma Pani/Pan prawo do informacji, jakie dane osobowe dotyczące Pani/Pana przetwarzane są przez Administratora oraz do otrzymania kopii tych danych (tzw. prawo dostępu). Wydanie pierwszej kopii danych jest darmowe, za kolejne Administrator może naliczyć opłatę;

  2. jeżeli przetwarzane dane staną się nieaktualne lub niekompletne (lub w inny sposób niepoprawne) ma Pani/Pan prawo zażądać ich sprostowania;

  3. w pewnych sytuacjach może Pani/Pan zwrócić się do Administratora o usunięcie swoich danych osobowych, tj. kiedy dane przestaną być potrzebne Administratorowi do celów, o których Panią/Pana informował; kiedy cofnie Pani/Pan zgodę na przetwarzanie danych (o ile Administrator nie ma prawa przetwarzać danych na innej podstawie prawnej); jeżeli do przetwarzania doszłoby niezgodnie z prawem; albo jeśli konieczność usunięcia danych wynika z obowiązku prawnego Administratora;

  4. w przypadku, gdy Pani/Pana dane osobowe przetwarzane są przez Administratora na podstawie udzielonej zgody na przetwarzanie albo w celu wykonania umowy zawartej z Administratorem, ma Pani/Pan prawo przenieść swoje dane do innego administratora;

  5. Administrator przetwarza Pani/Pana dane osobowe m.in. w celu prowadzenia działań marketingowych dotyczących jego produktów i usług. Podstawą takiego przetwarzania jest tzw. „prawnie uzasadniony interes administratora”. W przypadku takiego przetwarzania ma Pani/Pan możliwość wyrażenia sprzeciwu. W konsekwencji Administrator przestanie przetwarzać Pani/Pana dane osobowe w opisanym wyżej celu;

  6. aby przetwarzać dane w niektórych celach związanych ze swoją działalnością Administrator poprosił Pani/Pana o zgodę. Zgoda ta może być w dowolnym momencie cofnięta w wiadomości mailowej wysłanej do Administratora. Będzie to miało ten skutek, że przetwarzanie, które dokonane zostało przed cofnięciem zgody nie przestanie być zgodne z prawem, natomiast po cofnięciu zgody Administrator nie będzie przetwarzał danych w celach, dla których zgoda była wyrażona;

  7. jeśli uzna Pani/Pan, że przetwarzane dane osobowe są nieprawidłowe, przetwarzanie jest niezgodne z prawem lub Administrator nie potrzebuje już określonych danych albo kiedy wniesie Pani/Pan sprzeciw wobec przetwarzania, może Pani/Pan także zażądać, aby przez określony, potrzebny czas (np. sprawdzenia poprawności danych lub dochodzenia roszczeń) Administrator nie dokonywał na danych żadnych operacji, a jedynie je przechowywał;

  1. ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy RODO;

  2. Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany (w tym w formie profilowania), jednakże nie będzie to wywoływać wobec Pani/Pana żadnych skutków prawnych lub w podobny sposób istotnie wpływać na Pani/Pana sytuację.

  3. Profilowanie danych osobowych polega na przetwarzaniu Pani/Pana danych (również w sposób zautomatyzowany), poprzez wykorzystywanie ich do oceny niektórych informacji o Pani/Panu, w szczególności do analizy lub prognozy osobistych preferencji oraz zainteresowań.

  1. podanie przez Panią/Pana danych osobowych jest warunkiem zawarcia umowy z Administratorem. Jest Pani/Pan zobowiązana do ich podania a konsekwencją niepodania danych osobowych będzie brak możliwości świadczenia usług przez Administratora.

  2. Osobą kontaktową w sprawach ochrony danych osobowych w Farmacja.net Sp. z o. o. jest Inspektor Ochrony Danych dostępny pod adresem e-mail: iod@farmacja.net.

Instalowanie cookies itp. na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików.

Na naszych stronach internetowych używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobne służących do zbierania i przetwarzania danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraza analizowania ruchu na naszych stronach. Te pliki cookie pomagają poprawić jakość treści reklamowych na stronach. Dzięki tym technologiom możemy zapiewnić Ci lepszą obsługę poprzez serwowanie reklam lepiej dopasowanych do Twoich preferencji.

Nasi zaufani partnerzy to:

Facebook Ireland Limited – prowadzenie kampani remarektingowych i mierzenie ich efektywności – Irlandia (EOG)

Google Ireland Limited (Google Adwords, DoubleClick Ad Exchange, DoubleClick for Publishers Small Business) – zarządzanie kampaniami reklamowymi, ich analiza i pomiary ruchu na stronach Serwisu – Irlandia (EOG)

Google Incorporated (Google Analytics, Google Cloud Platform, GSuit, Google Optimize, Google Tag Manager, Google Data Studio) – obsługa kampanii reklamowych, analizowanie ruchu na stronach Serwisu i obsługa poczty firmowej, analiza sposobu korzystania z Serwisu przez Użytkownika – USA (poza EOG)

Comvision sp. z o. o. – wysyłanie informacji marketingowych dotyczących Serwisu – Polska (EOG)

Benhauer sp. z o.o. – prowadzenie kampanii remarketingowych i mierzenie ich efektywności, e-mail Marketing – Polska (EOG)

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Ustawienia zaawansowane Wstecz