Ja swojego dziecka nie szczepię, musi swoje przechorować

Ja swojego dziecka nie szczepię, musi swoje przechorować

Ostatnio spotkałam się ze znajomymi w knajpie. Traf chciał, że poruszony został temat szczepionek, jako że jedna z koleżanek stała właśnie przed dylematem na co zaszczepić dziecko. Traf też chciał, że na sali był farmaceuta (ja, matka jednego dziecka, i dwójka w drodze) i lekarz (onkolog, bezdzietny). Zostaliśmy poproszeni o wyrażenie swojego zdania. I wtedy usłyszałam, że siedzę w kieszeni farmaceutycznego lobby.

Dylemat młodej matki polegał na tym, czy zaszczepić sześciotygodniowe dziecko dodatkowo poza Infanrix IPV+Hib szczepionką na pneumokoki i rotawirusy. Wszystkie te szczepionki są płatne i mocno obciążają budżet, wydanie naraz takiej sumy nie przychodzi lekko. Koleżanka jednak była na to gotowa, ale chciała się upewnić, czy dobrze robi, szczepiąc na wszystko. Lekarz od razu odrzucił rotawirusy, argumentując tym, że choroba wywołana przez nie jest w zasadzie nieszkodliwa. Raczej nie kończy się kalectwem albo zgonem, jak może się zdarzyć w przypadku pneumokokowego zapalenia płuc czy ucha. To przecież tylko dwie czy trzy luźne kupki i trochę temperatury.

Wtedy przed oczami stanęły mi obrazy zrozpaczonych rodziców, dla których rotawirusy u dzieci nie skończyły się luźną kupką i temperaturą, ale wieloma dniami ciężkich wymiotów, drgawkami gorączkowymi, hospitalizacją i ogólnie traumą. Więc zgodnie ze swoim przekonaniem opowiedziałam się za szczepieniem przeciwko rotawirusom, bo choć choroba rzadko jest śmiertelna, może stanowić bardzo poważny problem dla rodziców, samych dzieci i ich otoczenia. Okazało się to nie być wystarczającym argumentem dla lekarza.

Nie pierwszy raz spotkałam się tym, że opowiadając się za szczepieniami farmaceuta jest oskarżany o chciwość, kierowanie się chęcią zysku czy współpracę z szeroko pojętym i niezbyt jasnym w definicji lobby farmaceutycznym. Część osób wierzy w przedziwne teorie spiskowe i na tej podstawie decyduje się nie szczepić dzieci. Przekonanie o złych intencjach staje się jednym z argumentów w batalii antyszczepionkowej, która co roku przynosi coraz więcej zwolenników nie szczepienia. Szkoda, bo dzięki szczepieniom takich chorób jak tężec, odra, gruźlica czy krztusiec w Polsce już właściwie nie było. Do momentu, gdy nie przyszła moda antyszczepionkowa.

Od dawna staram się zrozumieć ten fenomen. Odsuwam moje osobiste przekonania i czytam, rozmawiam, zastanawiam się – dlaczego ludzie nie chcą szczepić dzieci. Dlaczego nie wierzą lekarzom, gdy Ci mówią, że warto to robić, a wolą zaufać osobom, które niewiele mają wspólnego z medycyną. Słucham ich argumentów, oglądam reportaże z o dramatycznych przypadkach odczynów poszczepiennych, czytam apele rodziców, których dzieci doświadczyły NOPu i działa to na moje emocje, bo jestem matką. Ale na szczęście mam też rozum, którego czasami niektórym rodzicom chyba po prostu brakuje.



Ostatnio spotkałam się z nowym argumentem przeciw szczepieniom, który mnie mocno zdenerwował. Według niektórych, państwo zmusza obywateli do szczepień (poprzez obowiązkowy kalendarz szczepień), a to ogranicza ich wolność. To rodzic powinien decydować czy zaszczepić dziecko czy nie, a nie grupa ludzi siedząca na wysokich stołkach. Jest to dla mnie przejaw wielkiej ignorancji. Szczepienia nie tylko mają ochronić dziecko szczepione, ale również pozostałych obywateli przed rozprzestrzenianiem się niebezpiecznych patogenów. Mają ograniczyć śmiertelność, poprawić komfort życia, zmniejszyć ilość hospitalizacji i zmniejszyć wydatki z pieniędzy publicznych na niepotrzebne leczenie powikłań po chorobach. Pomijając oczywisty powód, dla którego powinno się szczepić dzieci, odnoszę wrażenie, że nikt nie myśli już o tym, że żeby żyć godnie i na poziomie w jakiejkolwiek grupie (a w tym przypadku mam na myśli nasze społeczeństwo), trzeba się dostosować do panujących w niej zasad. Więc skoro jest obowiązek szczepienia, to należy to robić. Poza tym – czy przeciętny rodzic naprawdę posiada odpowiednią wiedzę, żeby samodzielnie zdecydować o życiu i zdrowiu swojego dziecka?

Ostatnio w moim małym mieście pojawiły się ogniska krztuśca. Lekarze nie zdiagnozowali tej choroby na czas, bo od dwudziestu lat nie zdarzył się tu ani jeden taki przypadek. Zachorowało kilkoro dzieci w przedszkolu, troje dzieci poniżej pierwszego roku życia było hospitalizowanych, u dwójki z nich doszło do nieodwracalnych zmian neurologicznych. Niedawno też przyszła do mnie pacjentka, która w rozmowie powiedziała, że nie, ona swoich dzieci nie szczepi, bo dziecko musi swoje przechorować. Jej stanowisko pozostało niezmienione, mimo iż próbowałam dać jej do zrozumienia, że niektórych chorób dzieci nie są w stanie po prostu „przechorować”. Obie jej córki zmarły w wyniku powikłań po odrze.

Jestem pewna, że każdy z nas wie doskonale jakie są konsekwencje zaprzestania szczepienia dzieci na choroby ujęte w kalendarzu szczepień. Dla mnie jest to oczywiste, dziwi mnie dlaczego nie jest takie dla innych rodziców. Czy naprawdę postawa antyszczepionkowa wynika z obawy o zdrowie własnego dziecka? Może z braku zaufania do producentów szczepionek? A może po prostu z chęci podążania za modą...? Myślę, że najbardziej – z ignorancji, niewiedzy i zacietrzewienia. Niestety, dotyczy to tak ważnego aspektu jakim jest życie innego człowieka, że często jest za późno na naukę na własnych błędach.

Korzyści z wywozu leków były kolosalne. Jeden z podejrzanych zarabiał miesięcznie ok. 600 tys. zł (fot. Mazowiecka Policja)Wywozili leki jako "usługi...

W minionym tygodniu Policja zatrzymała 11 osób biorących udział w nielegalnym wywozie leków z...

Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Poznaniu udostępnia procedurę stworzoną przez CSIOZ (fot. Shutterstock)Kierownik nieobecny w aptece - jak...

CSIOZ przygotował procedurę zakładania konta apteki w systemie P1 dla farmaceutów, którym...

Rodzina zmarłego nie wierzy, by mógł on popełnić samobójstwo. Na wolności czekała na niego ukochana kobieta i dziecko (fot. Shutterstock)Zmarł wskutek zatrucia promazyną, choć...

Wojciech Babiuk, 24-letni więzień aresztu śledczego w Toruniu, zmarł w tajemniczych...

Polscy eksperci przeciwni pomysłowi Komisji Europejskiej (fot. Shutterstock)Wspólny kalendarz szczepień - czy...

W obawie przed chorobami zakaźnymi Komisja Europejska rozważa wprowadzenie ogólnego kalendarza...

Zdarzają się takie apteki, w których pracują farmaceuci będący też ich właścicielami, niemogący pozwolić sobie na uczestnictwo w szkoleniu. W takich przypadkach w progi apteki zawita indywidualny trener, gotowy odpowiedzieć na każde pytanie (fot. MZ)E-recepty : Czy styczeń 2019 roku...

E-recepty mają być ukłonem w stronę pacjentów, którzy dzięki temu nie będą stać w kolejkach do...