Jak Dakota Północna walczyła o niezależne aptekarstwo

Jak Dakota Północna walczyła o niezależne aptekarstwo

Przepisy wprowadzajcie daleko idące regulacje w zakresie prowadzenia aptek stosowane są, w różnych wariantach, na całym świecie. Nie jest tylko polską, czy europejską specyfiką, że własność aptek „wiąże się” z farmaceutami, udzielonym im zezwoleniem na prowadzenie apteki oraz prawem wykonywania zawodu. Przy czym, za oceanem tego rodzaju rozwiązanie „w czystej formie” obowiązuje tylko w jednym stanie: Dakocie Północnej. Regulacja ta, aby pozostać w mocy i nie ulec lobby biznesowemu, „przeszła” w ciągu ostatnich kilku dekad niezwykle zacięty bój prawny, który otarł się o nawet Federalny Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych.

Północna Dakota posiada wyższy współczynnik farmaceuty na 10 tys. mieszkańców (2,45), aniżeli w reszcie kraju (1,88).

Sąd nad „apteką dla aptekarza”

Większość stanów Ameryki Północnej co do zasady stosuje stosunkowo liberalną politykę w zakresie własności aptek. Przy czym nie należy tego rozumieć w taki sposób, w jaki tezę o „wolności gospodarczej” forsują polskie sieci apteczne. Regulacje związane z prowadzeniem apteki, m.in. w zakresie wymagań co do osoby kierownika apteki (tzw. PIH – Pharmacist-In-Charge), czy też zmian w strukturze właścicielskiej podmiotów prowadzących apteki, są niezwykle restrykcyjne. Wykazują one podobieństwo do rozwiązań polskich. Z tą różnicą, że są bezwzględnie egzekwowane.

Na przykład w stanie Wyoming każda zmiana właściciela apteki, a nawet jej lokalizacji, skutkuje przyjęciem fikcji prawnej, że uzyskane zezwolenie wygasa (original license becomes void); podmiot prowadzący aptekę musi wystąpić o udzielenie nowej licencji. Przypomnijmy sobie tymczasem, jaką narrację przez ostatnie 17 lat „przepychały kolanem” sieci apteczne w Polsce? „Trwałość decyzji administracyjnych nie pozwala cofać zezwoleń aptecznych, nawet po zmianie jej właścicieli”, „wymogi prawne na prowadzenie apteki spełniać należy jedynie w momencie udzielenia zezwolenia”, „rozszerzająca interpretacja przepisów narusza Konstytucję” etc. Jak widać, w Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia nie tylko z inną kulturą prawną, ale przede wszystkim z odmienną mentalnością.

Pod tym względem stan Północna Dakota jest wyjątkowy; to swoisty „rodzynek”, w którym obowiązuje stosowana w wielu krajach europejskich zasada tzw. „apteki dla aptekarza” (co najmniej 51% udziałów w podmiocie prowadzącym aptekę musi posiadać farmaceuta). Obowiązuje, co nie oznacza, że w ostatnich dekadach nie podejmowano próby, aby ten stan rzeczy zmienić. W przeprowadzonym w 2014r. referendum, zainicjowanym przez przeciwników dotychczasowych przepisów (reprezentowanych przez porozumienie pn. „Lower Pharmacy Prices Initiative” - LPPI), mieszkańcy decydowali o tym, czy ustanowione w 1963r. regulacje (North Dakota Pharmacy Ownership Law) „rozluźnić”. Za liberalizacją przepisów lobbowali właściciele największych amerykańskich sieci supermarketów: Walmart, Walgreens i CVS (prowadzący w USA również sieci apteczne). W kampanii medialnej skupiali się oni na hasłach wolnego handlu i prognozowanym spadku cen leków.

Tymczasem przeciwnicy zmian przytaczali badania, z których wynikało, że statystyczne spożycie leków w Północnej Dakocie jest niższe, niż w pozostałych stanach. Podobnie odnoszono się również do cen leków, w szczególności generycznych, które w Dakocie Północnej były tańsze, w porównaniu do średniej krajowej. Tłumaczono to niższą presją na ich konsumpcję (brak walki konkurencyjnej, której elementem jest m.in. rozbuchana reklama, nie napędza w sposób sztuczny popytu na produkty lecznicze). Wskazywano również, że Północna Dakota posiada wyższy współczynnik farmaceuty na 10 tys. mieszkańców (2,45), aniżeli w reszcie kraju (1,88). Podkreślano również, że północnodakotańskie regulacje doprowadziły do sytuacji, w której na mniej zaludnionych obszarach tego stanu ulokowane jest aż 53% aptek (co czyni je łatwiej dostępnymi), w sytuacji, w której np. w sąsiedniej Dakocie Południowej, nieposiadających tego rodzaju rozwiązań prawnych, odsetek ten wynosi zaledwie 35%.

Trwająca przeszło pół roku kampania referendalna była niezwykle zażarta. Zwolennicy likwidacji niezależnych aptek w Dakocie Północnej ponieśli jednak sromotną klęskę. W przeprowadzonym 4 listopada 2014r. głosowaniu 58,97% mieszkańców stanu sprzeciwiło się rozluźnieniu dotychczasowych regulacji. Na nic zdało się prawie 7 mln dolarów wyłożonych przez Lower Pharmacy Prices Initiative na przekonanie Dakotyjczyków z północy.

Strony

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.