Odpowiedzialny i nienęcący zawód
W przedmowie do pierwszego wydania do podręcznika „Receptura, czyli Prawidła przepisywania i przyrządzania leków” z 1916 roku profesor Bronisław Koskowski podzielił się swoimi refleksjami dotyczącymi ówczesnej farmacji. Jego przemyślenia mogą stanowić naukę również dla nas.
„Zawód aptekarski należy do najcięższych zawodów, jest odpowiedzialny i nie nęcący. Młodzież nie zawsze obiera go sobie dobrowolnie(…). A potem następuje okres niezadowolenia z obranego zawodu, co jest indywidualnie godne pożałowania i społecznie szkodliwe. Bo jeżeli człowiek nie umie znaleźć zadowolenia w pracy zawodowej i dojrzeć stron dodatnich zawodu, to nie będzie szczęśliwy i nie będzie wykonywał swego zawodu dobrze.”
Postawą nad wyraz często przebijającą się w dyskusjach farmaceutów jest niezadowolenie z obranej drogi i narzekanie na wszystko, co związane z zawodem aptekarza – na ciężką pracę i niskie zarobki, na roszczeniowych pacjentów i trudnych pracodawców, na sieci apteczne i izby aptekarskie, na zmiany i ich brak… Wnioskując po słowach profesora Koskowskiego, nie jest to wyłącznie problem dzisiejszych czasów. Stwierdza on jednak, że „przed aptekarzem roztacza się szeroki horyzont działalności obywatelskiej, naukowej i przemysłowej, jeżeli będzie posiadał gruntowną wiedzę i umiłowanie swego zawodu” – w tym dość patetycznym stwierdzeniu można widzieć w tym pewną odpowiedź na frustrację również dzisiejszych aptekarzy. Zwłaszcza powoli urzeczywistniające się perspektywy prowadzenia opieki farmaceutycznej budzą nadzieję na faktycznie „szeroką działalność” farmaceuty. Niemniej jednak osoby permanentnie niezadowolone z pracy w aptece dla dobra swojego i – jak twierdzi profesor Koskowski – społeczeństwa mogą poszukać szczęścia w innych gałęziach farmacji lub spróbować zupełnego przebranżowienia – lepiej być szczęśliwym rolnikiem niż zgorzkniałym aptekarzem.
Dobre słowo i tępienie przesądów
„Aptekarz, mając do czynienia z ludźmi, którzy przychodzą do apteki nie w chwilach radosnych, lecz w nieszczęściu, musi być człowiekiem cierpliwym i wyrozumiałym powinien wiedzieć, że dobre słowo przynosi zawsze ulgę w nieszczęściu: ma możność tępienia przesądów, zwalczania pokątnego leczenia i skierowywania ludzi ciemnych na właściwą drogę szukania porady u lekarzy. Zadanie powyższe ma szerokie znaczenie zwłaszcza na prowincji. Kto nie umie się zdobyć na cierpliwość i wyrozumiałość, ten nie może być dobrym aptekarzem. Nieraz, budzony w nocy po lada bagatelkę, winien zawsze mieć to na pamięci, że ci, co mu sen przerywają, mają w domu nieszczęście.”
Cierpliwość, wyrozumiałość i gotowość do pomocy w każdych okolicznościach to niewątpliwie cechy wyróżniające farmaceutów, zwłaszcza w czasie pandemii, kiedy wielu pacjentów miało ograniczoną możliwość dostania się do lekarza. Rola tych przymiotów wydaje się być truizmem, jednak warto co jakiś czas zadawać sobie pytanie, czy wciąż potrafimy wydobywać z siebie empatię w stosunku do pacjentów. Podobnie jak w początkach XX wieku, tak i teraz farmaceuta mierzy się z niemedycznymi teoriami, w które wierzą pacjenci, takimi jak altmedowe metody zwalczania pasożytów, leczenie wszystkiego witaminą C w proszku (na szczęście chyba coraz rzadziej „lewoskrętną”) czy skrajna nieufność w stosunku do szczepień, w tym przeciw COVID-19. Dzisiejsze „zwalczanie pokątnego leczenia” może też przybierać postać cierpliwego tłumaczenia, że „cudowne leki”, które pacjenci wynajdują w reklamach w gazetkach, to z reguły drogie specyfiki nieznanego pochodzenia.
Czy spryt handlowy wystarczy?
„Do pilniejszych zadań aptekarza, zatrudniającego praktykantów, należy ich uczenie. Wszyscy chyba należycie pojmują, jak ważnym jest otoczenie od razu nowowstępującego młodzieńca atmosferą wiedzy, umiejętnych poszukiwań naukowych, bez których zawód aptekarski obejść się nie może i nie powinien. Od praktykanta w aptece, który właściwie zbyt wcześnie przerywa systematyczną naukę, należy odsuwać błędne mniemanie, że w nowoobranym zawodzie wystarcza pewna zręczność mechaniczna i pewien spryt handlowy, trzeba w nim od razu wyrobić przekonanie, iż aptekarstwo może być także kuźnią zdobyczy naukowych: trzeba w nim budzić zamiłowanie do nauki.”
Traktowanie apteki jako sklepu z lekami, kontrowersyjne parcie na spełnianie planów sprzedażowych – te tematy budzą gorące dyskusje w środowisku farmaceutów nie od dziś. Profesor Koskowski mówi jasno: nie wystarcza zręczność i marketing – praca aptekarza to przekazywanie sprawdzonej wiedzy i dążenie do jej rozwoju. Ważne jest, aby absolwent studiów farmaceutycznych miał tę świadomość od stażu i po opuszczeniu murów uczelni nie stał się tylko sprzedawcą preparatów z dobrą marżą i krótkim terminem ważności.










