REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 21 marca 2018, 12:24

Konował, jędza i sprzedawca

Lekarz to niedouczony konował, który recepty nie potrafi dobrze wypisać. Od przedstawiciela bierze w łapę i potem jeździ na konferencje na Karaiby, a skierowania na badania nie da, bo mu szkoda pieniędzy z funduszu. Pielęgniarka to złośliwa jędza, do pacjenta nie podejdzie, bo woli pić kawę w dyżurce. Nie uśmiechnie się nawet. A farmaceuta? To tylko wykształcony sprzedawca, który kombinuje jak tu zarobić na ludzkim nieszczęściu, oszukuje pacjenta jak się da, sprzedając drogo leki. Oni wszyscy są tacy. I to za nasze pieniądze!

Często pacjenci roszczą sobie prawa, których w aptece nie mają. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy ich roszczenia należy uwzględnić... (fot. Shutterstock)

Takie cuda można przeczytać na łamach internetu. Są obraźliwe, niesprawiedliwe i irytujące, podburzają pacjentów, psują dobre imię profesjonalistów, karmią nienawiścią spragnionych sensacji internetowych trolli, którzy potem w swoich jaskiniach powoli wylewają do sieci gorycz, rozczarowanie, zatruwając fora społecznościowe swoim jadzikiem.

REKLAMA

Posiadając nieograniczony dostęp do internetu i korzystając z niego na co dzień, użytkownik jest narażony na działania wielu osób czy instytucji, które wpływają na jego myślenie i zdolność racjonalnego podejścia do poruszanych tematów. Trolle działają podstępnie – poprzez manipulacje, erystykę i dowody anegdotyczne, wykorzystując hejt i fejm. Przedstawiają informacje i opinie w taki sposób, aby powoli zmieniały nasze postrzeganie świata i grając na emocjach utrwalały nieprawdziwe asocjacje, jak te, dotyczące personelu medycznego.

Nieprofesjonalne i niefachowe zachowania, popełnianie błędów, brak poszanowania dla drugiej osoby – to problemy dotyczące każdego zawodu i wcale nie dotyczące większości jej przedstawicieli. Kwestią kultury osobistej, zdolności interpersonalnych, inteligencji emocjonalnej i świadomości jest traktowanie klienta, petenta, pacjenta z należytym szacunkiem i na odpowiednim poziomie. Wybitnych jednostek (zarówno postrzeganych jako doskonałych jak i beznadziejnych) pośród lekarzy, pielęgniarek czy farmaceutów jest statystycznie niewielu, podobnie jak hydraulików, dziennikarzy albo księży. W większości przypadków jesteśmy po prostu przeciętni. Ponieważ jednak beznadziejne przypadki wzbudzają negatywne, konfliktowe emocje, prowokują dyskusje, zwiększają liczbę odsłon strony, liczbę zaszokowanych buziek i followersów – napędzają biznes. Nie dziwota więc, że media tak chętnie i rozlegle opisują nasze błędy i potknięcia. Kwestia zdrowia i bezpieczeństwa jest przecież jedną z najważniejszych w naszym życiu. Zawsze na czasie.

REKLAMA
REKLAMA

Takie postępowanie jest krótkowzroczne i społecznie szkodliwe. Wielokrotna, częsta ekspozycja odbiorcy mediów na zniekształcony, negatywny obraz lekarzy czy farmaceutów przynosi efekt taki jak marketing i reklama na konsumenta. Wystawianie go na częste działanie reklamy danego produktu w różnej postaci i w różnych miejscach sprawia, że produkt jest zapamiętywany i rozpoznawany, kreuje u odbiorcy konkretne, zamierzone przez producenta, skojarzenia i obraz. W tym przypadku reklamowanym produktem jest wizerunek nieprofesjonalnego pracownika medycznego, a efektem utrwalenie opinii o konkretnej grupie zawodowej jako nie spełniającej oczekiwań i obowiązków wobec pacjenta, tym silniejszy, ponieważ odbywa się w sposób nieoczywisty, za pomocą „zaufanego” kanału, w którym większość ludzi nie upatruje złych intencji. Wykreowany zły wizerunek powoduje spadek zaufania do zawodu w opinii publicznej.

A to z kolei rzutuje na relację pacjent-farmaceuta i pacjent-lekarz. Pacjent przychodząc do lekarza z jednej strony chciałby być obsłużony na wysokim poziomie (i ma do tego prawo!), ale wchodząc do gabinetu zakłada, że tak się nie stanie. To sprzyja problemom w komunikacji, błędom poznawczym i konfliktom. Jednocześnie strach przed sprzeciwem dla niewłaściwego traktowania i kwestionowania decyzji lekarza hamuje pacjentów przed zadawaniem pytań i zabija ich asertywność, sprawiając, że posłusznie jak baranki wychodzą z gabinetu, a zaraz potem wylewają z siebie całą gorycz i jad w aptece, wśród znajomych czy w internecie, wielokrotnie ubarwiając swoją historię dla lepszego posłuchu, napędzając błędne koło. I jest na to społeczne przyzwolenie.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA