Królowa gór - Anna Czerwińska

Królowa gór - Anna Czerwińska

Anna Czerwińska to ikona polskiego himalaizmu. Niewiele osób jednak wie, że pierwsza Polka, która zdobyła Koronę Ziemi jest farmaceutką. W zawodzie pracowała jednak krótko. Najpierw na Akademii Medycznej, potem w aptece Cefarm i w końcu też w Szpitalu Dziecięcym...

Mimo upływu czasu Anna Czerwińska deklaruje, że gdyby ktoś poprosił ją o wykonanie leku recepturowego w aptece, to nadal byłaby w stanie zrobić każdy. (fot. Jarek Jaworski)

Człowiek nie jest stworzony do przebywania na wysokości większej niż 5500 metrów n.p.m. Panujące tam niskie ciśnienie parcjalne tlenu prowadzi na dłuższą metę do niedotlenienia śluzówki jelit i zaburzenia wchłaniania tłuszczów oraz węglowodanów. Organizm zaczyna więc spalać zapasy zgromadzone w tkance tłuszczowej, ale i białka zawarte w mięśniach. To powoduje spadek masy ciała. Organizm stopniowo umiera. Powyżej 8000 metrów n.p.m. proces wyniszczania jest tak szybki, że śmierć następuje już po kilku dniach. Nie bez powodu po przekroczeniu tej wysokości mówi się o „strefie śmierci”, w której procesy adaptacyjne człowieka przegrywają z procesami prowadzącymi do wyniszczenia organizmu.

A mimo to od lat śmiałkowie z całego świata mierzą się z najwyższymi szczytami pożądając sławy, satysfakcji, samorealizacji… A czego w górach poszukuje Anna Czerwińska – doktor nauk farmaceutycznych z Warszawy? „Góry są po prostu krainą mojej wolności i rejonem, gdzie czuję się najlepiej i gdzie najlepiej jestem w stanie wykorzystać swoje możliwości” – mówi himalaistka. „Ale tak naprawdę jeżdżę w te góry z miłości. Nie szukam tam ani sławy ani satysfakcji, nie chcę odczuwać, że coś zdobyłam – mam wrażenie, że jak wchodzę na górę, to tylko dlatego, że ona mi pozwala, a nie że ja na niej coś wymuszam. Pierwszy zdobywca Everestu, Tenznig Norgay, powiedział, że „nie należy podchodzić do góry z siłą i butą żołnierza, tylko z pokorą dziecka, które przytula się do kolan matki”. Im dłużej chodzę po górach, tym bardziej skłaniam się ku temu drugiemu”.

Urodzona 10 lipca 1949 roku Ania była dość chorowitym dzieckiem. Miała astmę. „Rodzice co roku wozili mnie nad morze. Trzy miesiące w roku spędzałam nad tym diabelnie zimnym Bałtykiem, który spowodował, że hipotermia chyba już dla mnie nie istnieje” – wspomina. „Gdy rodzice dali mi spokój i uwolnili mnie od wyjeżdżania w rejon Bałtyku, to pojechałam na obóz turystyczny ze szkoły. Po raz pierwszy zobaczyłam góry i w ogóle mnie nie wzięły. Było mi ciężko, byłam najsłabszym uczestnikiem wyprawy, miałam najcięższy plecak, nie byłam w stanie wejść na Jaworzynę. Wyrzuciłam z plecaka chyba wszystko oprócz majtek, żeby w ogóle być w stanie iść”. Jednak po dwóch tygodniach sytuacja się zmieniła i już na Giewont, Kasprowy i Świnicę weszła pierwsza. Ten pierwszy wyjazd nie wywołał jednak u niej chęci powrotu w góry. Dopiero gdy miała 17 lat odkryła je po raz drugi. „No i jak już odkryłam, to pozostałam wierna” – kwituje Czerwińska.

W międzyczasie postanowiła, że będzie studiować farmację. Wtedy był to kierunek, na który trafiali głównie niedoszli lekarze – tacy, którzy nie zdołali przebrnąć przez egzaminy lub nie mieli wystarczających znajomości. Anna jednak do nich nie należała.

„Poszłam na farmację nie dlatego, że nie mogłam zdać na inny kierunek. Autentycznie nie czułam się na siłach podjąć studiów medycznych, ponieważ uważałam i do dziś uważam, że mam naturę bardziej ratownika niż lekarza” – przyznaje. „Mogę kogoś uratować i mu pomóc w górach, ale nie potrafiłabym miesiącami opiekować się ciężko chorymi. Stąd mój wybór farmacji, a nie medycyny”. Egzamin na studia zdała tak dobrze, że mogła z łatwością dostać się też na medycynę. Została jednak na farmacji, którą bez problemu skończyła, a po dodatkowych trzech latach studiów otrzymała tytuł doktora nauk farmaceutycznych. „Zostałam pełnoprawną Pigułą” – stwierdza półżartem.

W zawodzie pracowała jednak krótko. Najpierw na Akademii Medycznej, potem w aptece Cefarm i w końcu też w Szpitalu Dziecięcym. Miłość do gór dawała jednak o sobie znać. Dość szybko okazało się, że coraz więcej czasu poświęca na wyjazdy w góry, a coraz mniej zostaje go na pracę. „A do pracy to w ogóle mam stosunek, że jeśli praca przeszkadza ci się wspinać to rzucaj pracę” – wyznaje, po czym dodaje z uśmiechem: „Bardzo przepraszam, wiem, że to podejście już tylko mojego pokolenia, bo młodsze pokolenie tak nie za bardzo może”.

Strony

 W 2017 roku w Zachodniopomorskiem było 610 aptek, a teraz jest ich 605. (fot. Shutterstock)Silna apteka to korzyści dla pacjentów

W Zachodniopomorskiem spadła liczba działających aptek i punktów aptecznych. Hanna Borowiak,...

Nie tylko treść ulotki, ale również oznakowanie opakowania produktu nie może zawierać elementów promocyjnych. (fot.Shutterstock)MZ proponuje zmiany w oznakowaniu...

Skierowany do konsultacji projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia zakłada zaktualizowanie...

Farmaceuta zapewnił, że nie podejmował decyzji o umieszczeniu reklamy w gazecie, a była to decyzja zarządu spółki, do której należy apteka. (fot. Shutterstock)Kierownik ma obowiązek zagwarantować by...

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Śląskiej Izby Aptekarskiej skierował do Sądu...

Nastolatek usłyszał pięć zarzutów, nie jest jednak wykluczone, że na koncie ma znacznie więcej prób posługiwania się fałszywymi receptami. (fot. KMP w Gdańsku)Dzięki uwadze apteki Policja zatrzymała...

Za pomocą programów do obróbki grafiki 18-latek z Gdańska podrabiał recepty na leki...

W przypadku błędu farmaceucie pozostaje kontakt z Policją? (fot. Shutterstock)RODO utrudni farmaceutom naprawianie...

"Przytrafiło mi się dzisiaj źle zrealizować receptę na insuliny, wydałam za mało. Próbowałam...