REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 18 lutego 2019, 14:54

Marka parasolowa

Problem stosowania nazw parasolowych leków wobec suplementów diety, kosmetyków, czy wyrobów medycznych wielokrotnie zauważali Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta oraz Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Ich zdaniem takie działania, podejmowane przez specjalistów od marketingu mogą prowadzić do mylnego zastosowania tych preparatów, co w konsekwencji może oznaczać negatywne skutki dla zdrowia pacjenta.

Skierowanie do Ministerstwa Zdrowia postulatu dotyczącego ograniczenia stosowania marek parasolowych nie przyniosło jakiegokolwiek rezultatu (fot. Shutterstock)
Skierowanie do Ministerstwa Zdrowia postulatu dotyczącego ograniczenia stosowania marek parasolowych nie przyniosło jakiegokolwiek rezultatu (fot. Shutterstock)

Marketingowcy na rynku farmaceutycznym mają duże pole do popisu. Co rusz, wymyślają nowe reklamy, chwytliwe hasła, akcje promocyjne, czy też nazwy preparatów. Te ostatnie są nowe tylko na pierwszy “rzut oka”. W rzeczywistości coraz częściej korzysta się z nazw preparatów już dostępnych, ewentualnie je “udoskonalając poprzez dodanie słowa “max”, “forte”, “plus”. Dzięki temu, opierają promocję nowego produktu na opinii, innego, dobrze znanego społeczeństwu. Niejako powoduje to wprowadzenie w błąd pacjentów, a niejednokrotnie również osoby wydające leki, które coraz częściej zaskakiwani są nowymi pomysłami firm farmaceutycznych.

REKLAMA

Dlaczego marka stała się parasolowa?

Osoba, która wymyśliła stwierdzenie “marka parasolowa” przyrównała sprzęt, który kojarzy nam się z deszczową pogodą do produktu oryginalnego, pod którym “chowa się” wiele preparatów o tej samej, bądź podobnej, czy też przekształconej nazwie. Korzystają one nie tylko z nazwy, ale i podobnego opakowania, szaty graficznej, a przede wszystkim przekonania pacjentów do właściwości produktu pierwotnego. Niestety, bardzo często się zdarza, że marki parasolowe mają mało wspólnego z produktem, z którego atutów korzystają.

Marketingowcy wykorzystując falę sprzedażową swojego produktu-lidera, który jest skuteczny, chwalony przez pacjentów i przez nich szeroko akceptowany, wypuszczają na rynek kosmetyki, suplementy diety, wyroby medyczne o tej samej nazwie, które kompletnie nic wspólnego ze sobą nie mają. Pacjenci są oszukiwani, już na poziomie reklamy, którą usłyszą w telewizji, radio, zobaczą w gazecie. Zaczynają oni kojarzyć tylko i jedynie nazwę. W ich mniemaniu na rynku nie pojawia się nowy produkt, tylko jest to ten sam, który doskonale znają, ale w nowej formie, postaci, której większość odbiorców oczekiwała. Nie spodziewają się oni, że właściwości tych preparatów są zgoła inne od tych, które posiada produkt pierwotny.

Oczywiście, marki parasolowe to nie tylko wymysł branży farmaceutycznej. Jednak wykorzystanie tego chwytu marketingowego w kontekście leków, wyrobów medycznych czy suplementów diety oraz samej żywności, jest mówiąc delikatnie po prostu nieetyczne. Po pierwsze pacjent kupuje produkt, na którym mu całkowicie nie zależy i nie jest mu potrzebny wobec jego dolegliwości. Po drugie, często stosuje go nie mając pojęcia o tym, że jest to preparat o zupełnie innym działaniu niż ten dobrze mu znany. No i po trzecie taka sytuacja może dotyczyć dzieci, kobiet w ciąży, seniorów, dla których stosowanie każdego kolejnego, zbędnego produktu z apteki może im po prostu zaszkodzić.

Wiadomo, że duża w tym rola właśnie nas- osób wydających leki z apteki, aby informować pacjentów o tym, że w danym produkcie tylko “nazwa” została taka sama. Jednak myślę, że niejeden z Was się ze mną zgodzi, iż pacjenci niejednokrotnie wierzą bardziej reklamie, niż nam. Nie chcą oni nic więcej doczytać, dowiedzieć się, ufają tylko marce i jej marketingowi.

REKLAMA
REKLAMA

Co na to prawo?

Jednym z dokumentów, który reguluje nazewnictwo produktów leczniczych jest komunikat URPL z dnia 25 maja 2018 r. Określa on, m.in. nadawanie nazw parasolowych produktom leczniczym. Dozwolone jest używanie nazw parasolowych, jednak zaznaczono, że wszystkie produkty objęte jedną nazwą muszą posiadać tę samą, główną substancję aktywną. Dozwolone jest jednak, aby ilość tej substancji była różna. Dzięki temu producenci mogą nazywać produkty przez dodanie do podstawowej nazwy, słów “max”, czy “forte”. Ponadto urząd zezwolił na nazwy parasolowe wobec leków, które oprócz “głównej” substancji aktywnej mają w składzie dodatkowy składnik czynny. Ważne, jednak by był dodany do pierwotnej nazwy, drugi człon, który umożliwiłby jego bezproblemowe odróżnienie. Stąd na półkach aptecznych wzięły się popularne preparaty z nazwą kończącą się na: “plus”, czy “duo”.

Kolejną “furtką”, którą otwiera URPL dla producentów marek parasolowych jest możliwość zarejestrowania pod nazwą parasolową leku, który w składzie zawiera inną substancję leczniczą. Ale pod warunkiem, że w nazwie tego preparatu zostanie podana nazwa tej substancji (np. “Fastum”-> “Diclofenac Fastum”). Wszystkie powyższe założenia odnoszą się jedynie do interakcji na poziomie lek- lek. URPL nie może natomiast ingerować w nazwy suplementów diety, wyrobów medycznych, czy kosmetyków.

Kosmetyk jak lek?

Komunikat URPL nie jest jednak aktem normatywnym, co dobitnie wykorzystują firmy farmaceutyczne. Decyzje o odrzuceniu wniosku o przyznanie danemu produktowi leczniczemu nazwy parasolowej to zazwyczaj początek długiej batalii administracyjnej. Przedsiębiorcy na różne sposoby próbują przekonać URPL, że wnioskowana nazwa nie ma potencjału na wprowadzenie pacjentów błąd, a wprowadzenie produktu leczniczego o takiej nazwie przyniesie dla nich więcej korzyści niż ryzyka.

Nazewnictwo leków reguluje również ustawa Prawo Farmaceutyczne. W jej art. 2 pkt 14. można przeczytać, że nazwa leku nie może stwarzać pomyłki z nazwą, która jest powszechnie stosowana. Z tego względu leku, w którym jest w składzie magnez nie można nazwać, np. “witamina D3”. Co więcej, prezes URPL może uniemożliwić nadanie takiej samej nazwy lekowi, którą nosi popularny, o ugruntowanej pozycji rynkowej suplement diety. Niestety, w drugą stronę takiego działania podjąć nie może. Z tego względu nazwy popularnych leków noszą nie tylko suplementy diety, ale i również wyroby medyczne, czy kosmetyki. Dla przykładu:

  • lek: Ibuprom Zatoki tabletki, wyrób medyczny: Ibuprom Zatoki, woda morska;
  • lek: Apap tabletki; wyrób medyczny: ApapThermal plastry rozgrzewające;
  • lek: Biotebal tabletki; kosmetyk: Biotebal Odżywka do włosów;
  • lek: Vigantoletten tabletki; suplement diety: Vigantoletten Max;

Problem stosowania nazw parasolowych leków wobec suplementów diety, kosmetyków, czy wyrobów medycznych wielokrotnie zauważali Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta oraz Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Ich zdaniem takie działania, podejmowane przez specjalistów od marketingu mogą prowadzić do mylnego zastosowania tych preparatów, co w konsekwencji może oznaczać negatywne skutki dla zdrowia pacjenta. Nagłośnienie tej sprawy przez te urzędy doprowadziło, że tematem zainteresowała się również Najwyższa Izba Kontroli, która podzieliła ich zdanie. Skierowanie do Ministerstwa Zdrowia postulatu dotyczącego ograniczenia stosowania marek parasolowych nie przyniosło jakiegokolwiek rezultatu. Do dnia dzisiejszego nie pojawił się jakikolwiek akt prawny, który w skuteczny sposób regulowałby problem stosowania nazw parasolowych wśród produktów leczniczych oraz quasi-leków.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA