Marka własna

Marka własna

Autor: MGRfarm

W aptekach pojawia się coraz więcej „marek własnych” – leków, kosmetyków i suplementów diety produkowanych na zlecenie hurtowni lub sieci aptecznych. Można je kupić tylko w wybranych aptekach, które wciskają je pacjentom jako „tanie i dobre”.

Odkąd dowiedziałem się, że pod moim nosem ma otworzyć się apteka sieciowa, zacząłem uważniej śledzić modele działania takich placówek. Im więcej się na ten temat dowiaduję, tym bardziej jestem przerażony. I nie jest to przerażenie związane z przyszłością mojej apteki. Jestem przerażony skalą manipulacji, jakiej poddawani są pacjenci w aptekach sieciowych. Jedną z nich są „marki własne” – a więc najróżniejsze produkty, które produkowane są na zlecenie aptek sieciowych lub hurtowni, do których należą. Produkty, których główną cechą – podkreślaną na najróżniejsze sposoby – jest niska cena. Co bardziej aroganccy właściciele sieci aptecznych przypisują im też wysoką jakość. A jak jest naprawdę?

Marki własne to tanie śmieci. Suplementy diety produkowane nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z czego. O tym, że składu i bezpieczeństwa suplementów diety nikt w Polsce nie bada, pisałem już wielokrotnie. Sprytni przedsiębiorcy wykorzystują więc tę lukę i tną koszty ich produkcji na wszelkie możliwe sposoby. A przy tym wmawiają nam, że zachowują ich wysoką jakość. Jakim cudem? Skoro magnez marki własnej kosztuje na półce w aptece sieciowej 9 zł, a w hurcie 5 zł, to producent liczy sobie za niego co najwyżej 3 zł. Ja się pytam jakim cudem można wyprodukować wysokiej jakości preparat magnezowy na miesięczną terapię za 3 zł? Przecież samo opakowanie takiego produktu będzie stanowiło połowę tej ceny! Skąd więc ten magnez? Chyba z odrzutów z kamieniołomów zmielonych na proszek, z którego robi się potem tabletki…

Apteki sieciowe wciskają pacjentom marki własne, bo mają na nich największe marże – sięgające nawet 100%. A robią to rękami farmaceutów, którzy są do tego zmuszani pod groźbą braku premii lub zwolnienia. Niektórzy pacjenci dostają marki własne nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Przychodzą do apteki po konkretny preparat, a wychodzą z innym – takim, na którym apteka sieciowa więcej zarobi. Oczekiwania i zdrowie pacjenta schodzą na dalszy plan.



Jakby tego było mało, marki własne stanowią swoistą odmianę „programów lojalnościowych” aptek sieciowych. Można je bowiem kupić wyłącznie w konkretnych aptekach. Pozostałe placówki mają zamknięty dostęp do nich. A nawet jeśli znajdują się w ofercie jakiejś hurtowni, to w cenach wyższych niż dla aptek sieciowych. Poza tym marki własne są często reklamowane, co skłania pacjentów do ich poszukiwania. Oczywiście te poszukiwania często ułatwia im nazwa preparatu, która jest nierzadko identyczna z nazwą sieci aptecznej. Ostatnio widziałem reklamę kilku suplementów diety DOZ – jak myślicie, w których aptekach można je znaleźć?

Powiązania biznesowe między producentami, hurtowaniami i aptekami to zło totalne systemu opieki zdrowotnej. Ich nadrzędnym celem jest zysk. Urobienie pacjenta w taki sposób, by jak najwięcej na nim zarobić. Marki własne są tego najlepszym przykładem – powstają w porozumieniu między producentem, hurtownią i siecią apteczną. Nie po to by wprowadzić na rynek wartościowych produkt tylko żeby przynieść jeszcze większy dochód wymyślającej go mafii. A opieka farmaceutyczna? Dopóki nie będzie przynosiła zysków, dopóty nie znajdzie się w kręgu zainteresowania sieci aptecznych. A biedny pacjent niech się leczy sam.

Najciekawsze jest jednak to, iż według producenta ulotka, która znalazła się w leku, została wcześniej zatwierdzona przez URPL (fot. Shutterstock)GIF wycofuje lek z powodu...

Główny Inspektor Farmaceutyczny na wniosek Prezesa URPL wydał decyzję o wycofaniu z obrotu...

Co ciekawe farmaceutka przyznała, że wśród swoich pacjentów nie promuje produktu, który reklamowała, a sam udział w reklamie potraktowała jako "tekst do odczytania". (fot. Shutterstock)Farmaceutka ukarana za udział w...

Kilka lat temu w środowisku farmaceutycznym szerokim echem odbił się udział farmaceutki w...

 Do postulatu NIA odniosła się sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, Józefa Szczurek-Żelazko. (fot. Shutterstock)O farmaceutach szpitalnych w senacie...

W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił nowelizację ustawy o sposobie ustalania najniższego...

Jarosław Mateuszuk wyjaśnił, że przyczyn trudności z dostępem do leków może być wiele. (fot. TVP3 Białystok)Poza dużymi miastami problem braku...

Jarosław Mateuszuk, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Białymstoku, opowiadał wczoraj w...

Celem tego spotkania, jak twierdzi Janusz Cieszyński, było zinwentaryzowanie i spisanie wątpliwości, które mają farmaceuci. (fot. MGR.FARM)Wiceminister zdrowia na posiedzeniu NRA...

12 września 2018 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Naczelnej Rady Aptekarskiej. Członkowie...