REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 16 lipca 2019, 12:33

Matka farmaceutka i równouprawnienie

Gabinet szczepień. Matka nerwowo stara się upchnąć świeżo zaszczepione dziecko w ubranie, zanim natężenie dźwięku wkurzonego niemowlaka przekroczy granicę tolerancji, gdy z głębi gabinetu słychać dźwięk ludzkiej mowy. Pediatra za biurkiem przerywa pisanie. Przecież rozmawiała już z matką dziecka. Zaciekawiona lekarka podnosi wzrok znad kartoteki, żeby zobaczyć kto to taki chce się czegoś dowiedzieć. A, to tylko ojciec.

Recepty pro familia nie można wystawić np. rodzeństwu małżonka (szwagier, szwagierka) oraz małżonkom rodzeństwa (bratowa, szwagier) (fot. Shutterstock)
Rola ojca w opiece nad dzieckiem jest równie ważna jak rola mamy (fot. Shutterstock)

Marginalizowanie roli ojca w opiece nad dzieckiem i jego wychowaniu to poważny i nagminny problem, którego często nie jesteśmy w świadomi. Nie tylko w gabinecie lekarza, ale już przy porodzie, w okresie karmienia piersią, w przedszkolu, szkole, w sklepie, na basenie, w przestrzeni publicznej – ojciec wydaje się być niewidzialny. Ten stan rzeczy zawdzięczamy silnej stereotypizacji ról kobiety i mężczyzny w rodzicielstwie, głęboko zakorzenionej w naszej kulturze. Z pokolenia na pokolenie dzieciom przekazywana jest wiedza, że kobieta – jako ta która dziecko nosi w brzuchu i urodzi, ma za zadanie je chronić, karmić i dbać o nie, podczas gdy zadaniem mężczyzny jest utrzymanie rodziny.

REKLAMA

Z tego powodu kobiety czują się odpowiedzialne za podejmowanie decyzji o aspektach zdrowotnych dziecka, za jego wychowanie, za zapewnienie mu warunków do zabawy i rozwoju. Czują też presję, żeby pojawienie się nowego członka rodziny nie wpłynęło na codzienną organizację życia w rodzinie – wydaje im się, że powinny utrzymywać czystość, przygotowywać posiłki dla wszystkich i prowadzić samodzielnie gospodarstwo domowe, skoro będąc na urlopie macierzyńskim nie pracują zawodowo. Większość z nas przyjmuje na siebie bezkrytycznie i bezrefleksyjnie wszystkie te obowiązki, będąc święcie przekonanymi, że jest to właściwa rzecz, że jest to jedyny sposób żeby być dobrą matką i żoną. W efekcie borykamy się ze zmęczeniem, problemami ze snem, frustracją, złością z powodu braku wolnego czasu, przytłaczającym poczuciem samotności i bezwiednie odsuwamy od opieki nad dzieckiem naszego partnera.

Ojcowie z kolei czują się pomijani w procesie wychowywania dzieci. Już od samego początku nie dostają pozytywnego wsparcia ze strony personelu w szkole rodzenia i potem w szpitalu, nie są bezpośrednimi adresatami komunikatów edukacyjnych, wiedzę o noworodkach, karmieniu piersią i wychowaniu uzyskują z gazet, książek, ulotek, a nie z ust specjalistów czy bardziej doświadczonych rodziców. Często wsparcia brakuje też ze strony rodziny. Babcie i ciocie uważają, że znają się na dzieciach lepiej i przy każdej sposobności zabierają płaczącego malucha z rąk ojca, zanim zdąży ukoić maleństwo. Partnerki nierzadko krytykują wszelkie próby opieki ojca nad potomkiem, zarzucając mu brak wprawy i wyobraźni. Zniechęceni tym pojawiającym się wszędzie wmawianiem braku kompetencji panowie nie czują się równouprawnionymi rodzicami i z czasem sami odsuwają się od opieki nad dzieckiem, przyjmując pokornie rolę, jaką społeczeństwo dla nich przygotowało.

REKLAMA
REKLAMA

W rzeczywistości rola ojca w opiece nad dzieckiem jest równie ważna jak rola mamy. Mężczyźni myślą logicznie i są świetni w wyszukiwaniu rozwiązań (czytaj również: Farmaceuta rodzic – jakie przywileje urlopowe mu przysługują?). Niski tembr głosu, znany jeszcze z życia płodowego, działa na dzieci kojąco. To mężczyźni mogliby chronić swoje kobiety przed nieproszonymi gośćmi, przed osobami, które podkopują ich poczucie własnej wartości, ich wiedza i wsparcie mogłyby pomóc w porodzie i karmieniu piersią, czyniąc ich uczestnikami tych wydarzeń, nie biernymi obserwatorami. Oni mogliby rozmawiać z pediatrą, wybrać się na spacer z maluchem, tulić go do snu, ćwiczyć raczkowanie, uczyć pływać, pokazywać świat. Oni także mogliby być blisko ze swoimi dziećmi, budując piękne wspomnienia i relację na całe życie. Jeśli tylko dostaliby szansę.

Roli ojca oraz jego relacji z dzieckiem nie da się niczym zastąpić, a jego obecność jest niezbędna dla optymalnego rozwoju emocjonalnego malucha. Unikanie opieki nad potomkiem i znikanie z życia rodzinnego ogranicza czas i szanse na budowanie dobrych relacji z dzieckiem, powodując u wielu panów poczucie straty. Wcale tak nie musi być. Mamy przecież równouprawnienie!

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA