REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 15 grudnia 2020, 11:28

NQS – chwyt marketingowy czy skuteczna samoregulacja? (część II)

Kontynuujemy rozmowę z Ewą Wietrak i Emilią Gąsińską – farmaceutkami z Działu Badań i Rozwoju firmy NutroPharma. Tym razem pytamy o zarzuty pod adresem NQS, kampanii „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą” i kontrowersje wokół kategorii preparatu Femaltiker.

Z czego wynika zamieszanie wokół kategorii produktu Femaltiker®? Firma wyjaśnia... (fot. Shutterstock)
Z czego wynika zamieszanie wokół kategorii produktu Femaltiker®? Firma wyjaśnia... (fot. Shutterstock)

To jest II część wywiadu. Poprzednią można znaleźć po TYM ADRESEM.

REKLAMA

Czy te certyfikaty przyznawane przez wspomniane laboratoria można gdzieś znaleźć i zobaczyć? Przyznam, że przeglądnąwszy strony produktów i firmy NutroPharma, nigdzie ich nie widziałem, a przecież to dokumenty, które są podstawą argumentacji o niezależności certyfikacji.

Ewa Wietrak: Każdy zainteresowany takim certyfikatem farmaceuta może się z nim zapoznać. Nasi przedstawiciele, którzy odwiedzają farmaceutów i lekarzy, mają dostęp do tych certyfikatów i mogą je pokazać. Gdyby na przykład pan Redaktor pracował w aptece i gdyby przyszedł do niej nasz przedstawiciel, to może od razu otworzyć i pokazać certyfikat dla konkretnej partii produktu. Warto zaznaczyć, że certyfikat ten nie jest jedyną formą weryfikacji jakości produktów firmy. Procedury NQS podlegają również regularnym ocenom prowadzonym chociażby przez międzynarodową jednostkę certyfikującą TUV. Niedawno przeszliśmy także pozytywnie audyt potwierdzający zgodność naszego systemu zarządzania bezpieczeństwem żywności na zgodność z normą ISO 22000.

Chciałabym jeszcze podkreślić, że NQS nie jest tylko certyfikatem, ale całym systemem działań obowiązujących w firmie NutroPharma. Certyfikat laboratorium jest elementem tego systemu. Innym jego elementem jest np. system monitorowania produktu po wprowadzeniu na rynek. Wprowadzono go, choć takiego obowiązku nie ma. Aczkolwiek okazuje się, że Unia Europejska pracuje nad tym, by taki obowiązek i dla suplementów diety wprowadzić, co moim zdaniem jest słusznym rozwiązaniem. Takie informacje dają nam pewien obraz naszych produktów oraz wskazują na ewentualne zagrożenia, np. w kwestii nadwrażliwości czy reakcji alergicznych.

Emilia Gąsińska: Wracając jeszcze do badań laboratoryjnych – w ramach NQS badamy każdą partię suplementu diety nie tylko przed jego wprowadzeniem na rynek, ale też dwa lata po jego wyprodukowaniu. Są to badania prowadzone pod kątem stabilności. Dzięki temu dowiadujemy się, co dzieje się z produktem po jego wyprodukowaniu w miarę upływu czasu i te wyniki pokazują, że dalej jest w nich wszystko w porządku. Jest to też pewien element samodoskonalenia, który pozwala na krytyczny przegląd formulacji suplementu lub rozważać pewne ulepszenia technologiczne, dotyczące samej produkcji lub źródeł surowców. Jako firma z 30 letnim doświadczeniem na rynku farmaceutycznym od początku bazujemy na wiedzy farmaceutów oraz ekspertów zewnętrznych w celu zapewnienia najwyższej jakości oferowanych produktów.

REKLAMA
REKLAMA

Ile produktów na ten moment może pochwalić się znaczkiem NQS?

Ewa Wietrak: Jeśli chodzi o suplementy diety, to cała linia Prenatal®, Meltiki®, Omega Cardio®, Vitapil®, Salistat. W portfolio firmy NutroPharma posiadamy również żywność specjalnego przeznaczenia medycznego, która też objęta jest programem NQS – czyli marka Femaltiker®plus, Omega Artre® a także wszystkie preparaty wspierające pary z problemem niepłodności: marka Miovelia i Nucleox .

Przygotowując się do tej rozmowy, spotkałem się z zarzutami, że NQS jest systemem zamkniętym, którym mogą pochwalić się produkty NutroPharma. Czy gdyby inna firma chciała również umieścić taki znaczek na swoim preparacie, to jest taka możliwość?

Ewa Wietrak: NQS to wewnętrzny system firmy NutroPharma, który jest naszym know-how. To cały program, który opiera się na rozwiązaniach, jakich sami oczekujemy jako farmaceuci. Powstał na bazie naszych własnych doświadczeń z pracy w aptece, wiedzy o rynku oraz takich wydarzeń, jak wspomniany raport NIK. Jest to system autorski, czego oczywistym wskazaniem jest umieszczona w nim nazwa firmy – Nutropharma Quality System. Już samo to ogranicza możliwość jego umieszczenia na innych produktach i trudno nawet sobie wyobrazić, by któraś firma tego chciała. Natomiast nie widzę żadnych przeszkód, by każda inna zainteresowana firma również tego typu rozwiązania stosowała.

Emilia Gąsińska: Zresztą, obserwując to, co dzieje się na rynku, można dostrzec, że niektóre firmy zaczynają podkreślać chociażby fakt produkcji swoich suplementów diety w standardzie GMP. To dobra wiadomość dla konsumentów, bo chyba wszyscy chcielibyśmy, aby na rynku były firmy, które czują odpowiedzialność za jakość produktów. To realne wsparcie bezpieczeństao konsumentów. Naszym wspólnym interesem jest, by jakość suplementów była jak najlepsza. Pomijam fakt, że coraz więcej suplementów diety pacjenci pozyskują w internecie, ale to już jest temat na inną rozmowę.

Chciałbym przez chwilę porozmawiać o komunikacji związanej z NQS. Jednym z jej elementów jest kampania „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą”. W jej ramach dostępne są filmy z farmaceutami. Jednak, jako że NQS jest ściśle związany z produktami NutroPharmy, to pojawiły się zarzuty, że jest to kampania promocyjna suplementów jednej firmy, do której po prostu wykorzystano farmaceutów. Jak odpowiedziałaby Pani na te zarzuty?

Emilia Gąsińska: Rzeczywiście, NutroPharma była inicjatorem kampanii „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą”. Zaprosiliśmy do niej blogerów farmaceutycznych. Uzyskaliśmy też patronat Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie. Pomysł na kampanię wziął się z tego, że napotykaliśmy wielu ludzi, którzy bardziej cenili opinie influencerów niezwiązanych z naukami medycznymi, od dowodów naukowych. Stąd uznaliśmy, że nauka, będąca filarem NQS, idealnie wpisze się w taką kampanię. A mówi ona, że trzeba korzystać z wiedzy farmaceutów, bo właśnie ta wiedza jest gwarantem rzetelności. Jednak farmaceuci też muszą chcieć korzystać z niej z otwartą głową, ale i rzeczową analizą danych naukowych. A trzeba powiedzieć wprost – w kontekście suplementów diety ta wiedza to duży bałagan. Oparliśmy kampanię na systemie NQS, wychodząc z założenia, że to nauka jest narzędziem do zrozumienia sensowności lub bezsensowności wielu produktów istniejących na rynku.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA