REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 3 grudnia 2020, 07:58

NQS – chwyt marketingowy czy skuteczna samoregulacja?

Czy wszystkie suplementy diety powinno się wrzucać do jednego worka? Jak na rynek tych produktów wpłynął raport NIK z 2017 roku? Z Ewą Wietrak i Emilią Gąsińską – farmaceutkami z Działu Badań i Rozwoju firmy NutroPharma – rozmawiamy o motywach, celach i kontrowersjach, jakie wzbudziły Nutropharma Quality System (NQS), kampania „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą” i nie tylko…

Dlaczego firma nie zdecydowała się skorzystać z certyfikatu zewnętrznego, zamiast tworzyć swój własny? (fot. Shutterstock)

Od kilku lat na opakowaniach suplementów diety firmy NutroPharma można znaleźć hologramy z akronimem NQS oznaczającym Nutropharma Quality System. Zacznijmy może od pytania o historię jego powstania. Skąd wziął się pomysł na NQS?

Ewa Wietrak: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy cofnąć się o kilkanaście lat, gdy Polska weszła do Unii Europejskiej. To był moment, w którym wiele się zmieniło nie tylko pod względem politycznym, ale również w kontekście produktów dostępnych w polskich aptekach. Pojawiła się wtedy kwestia harmonizacji i w konsekwencji nałożono wiele nowych obowiązków na preparaty, które miały być produktami leczniczymi

REKLAMA

Nasza „przedunijna” rzeczywistość dopuszczała istnienie suplementów diety, jednak z reguły ich wprowadzenie do obrotu wymagało dostarczenia obszernej dokumentacji. Dotyczyła ona m.in. merytorycznego uzasadnienia wprowadzanego produktu oraz jego badań jakościowych, którą oceniały instytucje zewnętrzne, jak np. Instytut Żywności i Żywienia, i dopiero na podstawie takiej opinii Główny Inspektor Sanitarny przesyłał informację, że produkt może być dostępny na rynku. To wszystko sprawiało, że rynek suplementów diety był w jakimś stopniu kontrolowany. Była to też pewna bariera pod kątem zapewnienia odpowiedniej dokumentacji, ale też finansowa – dla producentów, którzy chcieli wprowadzić swój preparat do sprzedaży.

Potem, jeśli chodzi o przepisy, nastąpiły lata bardzo dużej liberalizacji. Tak naprawdę obecnie wystarczy wysłać notyfikację do GIS i załączyć oznakowanie. Nie jest to stan prawny, który pozwala na pełną kontrolę rynku suplementów diety i niezwykle trudno producentom rzetelnym, stawiającym na naukę i jakość produktów, na wyróżnienie się wśród setek różnej jakości specyfików.

Emilia Gąsińska: NutroPharma jest polską firmą. Nie jest duża, ale stawiamy na farmaceutów. Pracuje nas w firmie kilkoro, a z wieloma też współpracujemy i konsultujemy wiele projektów, w tym tych dotyczących jakości. Nasz głos ma moc i znaczenie. Wiemy, dlaczego jakość produktów jest tak ważna. Przez jakość rozumiem standardy produkcji, ale też merytorykę stojącą za produktem. Do wielu z nich prowadzono i nadal prowadzi się badania kliniczne. Stąd właśnie wzięła się potrzeba stworzenia NQS – Nutropharma Quality System.

Ale dlaczego ta potrzeba pojawiła się dopiero w 2017 roku, skoro firma działa od 1990 roku, a w Unii Europejskiej jesteśmy od 16 lat?

Ewa Wietrak: My dalej działaliśmy według tych wyśrubowanych norm, ale jednym z kluczowych wydarzeń, które nas zmotywowały do wprowadzenia systemu NQS i opisania tych wszystkich zasad, stał się raport Najwyższej Izby Kontroli z 2017 roku o sytuacji na rynku suplementów diety. Pokazał on, że nadzór GIS nad tym rynkiem nie jest wystarczający i konieczna jest pewna samoregulacja. To był też pewien cios wizerunkowy dla całej branży suplementów diety.

REKLAMA
REKLAMA

NIK w 2017 roku wskazywał, że GIS tak naprawdę zweryfikował tylko osiem procent suplementów diety dostępnych na rynku. Dziś z pewnością jest ich jeszcze mniej, bo przecież doskonale wiemy, w jakim tempie rośnie ten rynek, a Inspekcja Sanitarna ma ograniczoną wydolność

Emilia Gąsińska: Należy tu także podkreślić, że GIS nie zleca i nie prowadzi badań zgłaszanych produktów. Nad jakością suplementów diety kontrolę sprawuje Państwowa Inspekcja Sanitarna (PPIS), która nie ma ani środków, ani zasobów ludzkich, by badać wszystkie produkty będące w obrocie. Raport NIK, mimo że przeprowadzony na dosyć wąskiej grupie produktów, negatywnie odbił się na postrzeganiu wszystkich suplementów diety – również tych, które spełniają restrykcyjne normy.

Ewa Wietrak: Dlatego właśnie NutroPharma zdecydowała się na stworzenie Nutropharma Quality System. NQS to całościowy system zarządzania produktem. Nie prowadzimy tylko wybiórczych badań. Dla nas NQS to zamysł i cała idea opieki nad produktem od momentu prac nad stworzeniem produktu, poprzez jego produkcję, badania i nadzór, po wprowadzenie na rynek. Całościowy program tworzenia produktu w oparciu o najaktualniejsze wytyczne naukowe i we współpracy z ekspertami w danej dziedzinie, zgodnie z najwyższymi standardami. NQS jest zatem swoistym sprawdzianem, a dowodem na jego skuteczność jest certyfikat, który tę jakość potwierdza. Certyfikat, który wydają niezależne akredytowane laboratoria, a nie firma sama sobie.

A nie jest to trochę tak, że firma wymyśliła certyfikat jako chwyt marketingowy i sama go sobie przyznaje, by wyróżnić się na rynku i zbudować zaufanie farmaceutów? Co takiego stoi za NQS, co ma przekonać konsumentów i farmaceutów?

Ewa Wietrak: Rzeczywiście gdzieś już słyszałam ten zarzut. Taka interpretacja może wynikać z mylnego wrażenia, że NQS to wyłącznie jakieś tam logo i znaczek na opakowaniu. Tymczasem NQS to cały system jakości. Dziesiątki procedur, które produkt musi spełnić. Dopiero po spełnieniu tych zasad produkt może otrzymać certyfikat. Co ważne, nie nadaje go firma NutroPharma produktowi NutroPharmy. Wręcz przeciwnie – certyfikat każdej serii produktu przed udostępnieniem do sprzedaży wydaje zewnętrzna, akredytowana, doświadczona jednostka badawcza. Dlatego należy podkreślać, że certyfikat jest tylko pewnym elementem całego systemu.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA