Pro farmaciae bono

Pro farmaciae bono

O nowej jakości i zmianach w stylu pracy Naczelnej Rady Aptekarskiej, jako pierwsi – kilka godzin po ogłoszeniu wyników wyboru KZA – mieliśmy okazję rozmawiać z nowo wybraną prezes – mgr farm. Elżbietą Piotrowską-Rutkowską.

Wczoraj (30.01) Krajowy Zjazd Aptekarski powierzył Pani mandat prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Jutro po raz pierwszy w tej roli pojawi się Pani w siedzibie Naczelnej Izby Aptekarskiej. Jakie będą pierwsze Pani decyzje w nowym miejscu pracy?

Najpierw muszę dokładnie poznać stan w jakim obecnie jest Izba. Dotyczy to przede wszystkim prac legislacyjnych, jakie prowadziły poprzednie władze. Wiemy, że kilka kluczowych dla środowiska projektów trafiło już do Ministerstwa Zdrowia. Niestety nie wiemy dokładnie jak one wyglądają, ponieważ poprzednie władze nie przedkładały ostatecznych wersji tych dokumentów do akceptacji Naczelnej Radzie Aptekarskiej. Dotyczy to projektu „Ustawy o zawodzie farmaceuty i izbach aptekarskich” zwłaszcza w kontekście popieranych wcześniej pomysłów o „wizytowaniu” farmaceutów. Izba nie może stać się kolejnym organem kontrolującym, tych farmaceuci mają aż nadto. Ten sam problem wiąże się z projektami zmian przepisów dotyczących ograniczenia pozaaptecznego obrotu produktami leczniczymi. Przed podjęciem jakichkolwiek działań musimy wiedzieć na czym stoimy.

Wiem, że na pewno będę chciała jak najszybciej spotkać się z Głównym Inspektorem Farmaceutycznym i prosić, aby działania związane z egzekwowaniem zapisów antykoncentracyjnych miały charakter priorytetowy. Oczywiście cały czas czekamy na osobę, która obejmie tę funkcję po tym jak w listopadzie zrezygnowała z niej Zofia Ulz. Obowiązki GIF pełni w tej chwili Zbigniew Niewójt. Bez względu na to, kto będzie pełnił tę funkcję w przyszłości, deklaruję pełną wolę współpracy w celu pełnej egzekucji przepisów obowiązującego prawa. Uważam, że współpraca z Głównym Inspektorem Farmaceutycznym jest dla nas kluczowa, dlatego bardzo ważne jest nawiązanie kontaktu najszybciej jak to będzie możliwe.

Zmiany dotyczące ograniczenia sprzedaży leków w obrocie pozaaptecznym wydają się najbardziej zaawansowane. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało je już oficjalnie, a teraz trwają prace nad odpowiednimi zmianami w przepisach. Czy Pani propozycje w tym zakresie będą różniły się zasadniczo od propozycji poprzednich władz?

Te zmiany są rzeczywiście na najbardziej zaawansowanym etapie, a deklaracja ministrów Radziwiłła i Łandy bardzo nas cieszą. Mamy swój projekt zmian w tym zakresie, który przygotowaliśmy jeszcze przed wyborami niezależnie od prac poprzednich władz NIA, dlatego jesteśmy gotowi do rozmów z Ministerstwem Zdrowia w tej kwestii. Główne założenia są jednak takie same. Przede wszystkim ograniczenie wielkości opakowań leków dostępnych w miejscach innych niż apteki. Poza tym chcemy, żeby te leki były dostępne tylko na stacjach benzynowych, a nie jak do tej pory w sklepach, kioskach czy drogeriach.

Kluczem jest tutaj zapewnienie kontroli nad lekami dostępnymi w obrocie pozaaptecznym. W tej chwili jest to kompetencja Inspekcji Farmaceutycznej. Jest to jednak kontrola o wymiarze teoretycznym, a nie praktycznym. Mając w Polsce ponad 350 000 placówek handlowych mogących sprzedawać leki i jednocześnie 120 inspektorów, trudno bowiem mówić o rzeczywistej kontroli nad tym obszarem rynku. Dlatego właśnie chcemy swoje pierwsze kroki skierować do Głównego Inspektora Farmaceutycznego i w nim znaleźć sojusznika dla proponowanych przez nas zmian. Zmian, które urealnią możliwość wypełniania jego ustawowych obowiązków. Ograniczenie sprzedaży podstawowych leków do stacji benzynowych zabezpieczy potrzeby społeczeństwa jeśli chodzi o dostęp do nich w sytuacjach awaryjnych, gdy nie jest możliwa wizyta w aptece. A jednocześnie umożliwi Inspekcji Farmaceutycznej sprawniejszą kontrolę tych leków. Cele nadrzędne to zabezpieczenie rynku przed lekami sfałszowanymi i powszechnym dostępem do leków przez dzieci. W sklepiku szkolnym łatwiej kupić leki niż drożdżówkę. O lekach wśród cukierków w sklepach nawet szkoda mówić.

Pierwszego dnia Krajowego Zjazdu Aptekarzy gościem był Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł. Z jego ust padły deklaracje podjęcia prac na kilkoma kluczowymi dla farmaceutów postulatami, jak ustawa o zawodzie farmaceuty czy projektem „apteki dla aptekarza lub spółki aptekarzy”. To chyba dobry prognostyk?

Bardzo dobry i cieszę się z tych deklaracji, bo postulaty te znalazły się w moim programie wyborczym, do którego realizacji jestem oczywiście przygotowana. Bardzo ważne deklaracje i opinie padły również przed Krajowym Zjazdem Aptekarzy z ust wiceministra zdrowia Krzysztofa Łandy. Dotyczyły one kompetencji Inspekcji Farmaceutycznej do egzekwowania zasady jednego procenta, w sytuacji jej złamania przez sieci apteczne. Komunikat był jasny – aptekom, które tę zasadę złamały należy cofać zezwolenia na działalność. Tym samym potwierdzono argumentację, którą powtarzamy od samego początku. Jeszcze raz podkreślę, że nasilenie działań Inspekcji, która podjęła już w tym kontekście pierwsze kroki jest konieczne.

Podczas debaty z kandydatami na stanowisko prezesa NRA pojawił się temat nieuczciwych praktyk konkurencyjnych stosowanych przez niektóre aptek. Była mowa między innymi o sprzedawaniu drogich leków poniżej ich ceny hurtowej. Co zamierza Pani zrobić, by walczyć z tym problemem?

Ten problem to prawdziwa zmora uczciwych aptekarzy, ale też pacjentów, którzy zdezorientowani tym ogromnym zróżnicowaniem cenowym, uprawiają turystykę lekową. Myślę, że w takich sytuacjach musimy również zwracać uwagę odpowiednich służb. W wielu przypadkach tak duże i nieracjonalne obniżki cen leków mogą bowiem wskazywać na dodatkowe finansowanie działalności aptek. Odpowiednie służby powinny w takich przypadkach sprawdzać skąd pochodzą pieniądze umożliwiające nierentowną działalność apteki.

A co z brakami leków w aptekach? Mimo obowiązywania już od kilku miesięcy przepisów, które miały ten problem rozwiązać, on ciągle istnieje.

Ministerstwo Zdrowia już w tym kierunku działa i o sposobie rozwiązania tego problemu mówił też Konstanty Radziwiłł podczas swojego wystąpienia pierwszego dnia Krajowego Zjazdu Aptekarzy. Ten pomysł, o którym mówi się od jakiegoś czasu, polegający na podwyższeniu cen urzędowych leków w taki sposób, aby nie opłacało się ich sprzedawanie za granicę i wykorzystanie ustawowych mechanizmów dzielenia ryzyka, jest ciekawy. Chcemy być obecni przy jego procedowaniu, bo dostrzegamy w nim pewne niebezpieczeństwo. Obawiamy się, że nagła podwyżka cen, bez zmiany tabeli marż, zmusi aptekarzy do podniesienia wartości swoich magazynów, przy jednoczesnym braku wzrostu dochodów.



Władze Naczelnej Izby Aptekarskiej zmieniły się całkowicie. Dotychczasowego prezesa Kucharewicza i wiceprezesa Jędrzejczaka nie ma nawet w Naczelnej Radzie Aptekarskiej. Czy w tej sytuacji współpraca z nimi w kontekście kontynuacji podjętych przez nich działań, nie będzie utrudniona?

Wbrew pozorom projektów, które wymagają kontynuacji nie jest tak dużo – ale oczywiście nie zamierzam deprecjonować osiągnięć poprzednich władz. Ja nigdy nie wykluczałam możliwości współpracy ze wspomnianymi prezesami, a podczas debaty przed wczorajszymi wyborami, wyraziłam wręcz konieczność jej zawiązania, chociażby w kontekście kontynuacji już rozpoczętych projektów. Przecież niezależnie od różnic, które między nami były to cele i postulaty zawsze mieliśmy takie same. Niemniej te kwestie, które wymagają kontynuowania dotyczą wyłącznie zmian prawnych. Tym samym pewna sukcesja projektów i działań nastąpi przede wszystkim za pośrednictwem biura prawnego Naczelnej Izby Aptekarskiej, które trzymało nad nimi pieczę. Dlatego nawet jeśli nasi koledzy po przegranych wyborach i w konsekwencji nieobecności w strukturach Naczelnej Izby Aptekarskiej, nie będą chcieli z nami współpracować, nie wpłynie to na nasze działania.

Podczas swojej kampanii wyborczej często mówiła Pani o konieczności wprowadzenia nowej jakości w działalności Naczelnej Izby Aptekarskiej. Na czym będzie ona polegała?

Przede wszystkim na poprawie komunikacji i współpracy. W poprzedniej kadencji Naczelnej Rady Aptekarskiej bardzo mi brakowało przepływu informacji i koordynacji działań między jej członkami. Chciałabym wykorzystać potencjał wszystkich Izb Okręgowych między innymi przydzielając im odrębne zadania, w zależności od posiadanego zaplecza i umiejętności. Warto przemyśleć zwiększenie częstotliwości posiedzeń Naczelnej Rady Aptekarskiej – do tej pory odbywały się one co trzy miesiące.

Chcę też odejść do modelu bardzo wąskiej grupy decydującej o działaniach Naczelnej Izby Aptekarskiej, który funkcjonował przez ostatnie 8 lat. Chcę stworzyć większe zespoły, które będą wykorzystywały potencjał zarówno członków Naczelnej Rady Aptekarskiej, jak i członków okręgowych izb. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że farmaceuci są ludźmi wszechstronnie uzdolnionymi i wykształconymi. Są wśród nas osoby doskonale znające się na prawie, mający doświadczenie w pracy z mediami czy pasjonaci zasad wykonywania zawodu w kontekście jego etyki i deontologii. Ten potencjał trzeba wykorzystać.

Poza tym noszę się z pomysłem wprowadzenia telekonferencji, które ułatwią komunikację i jednocześnie pozwolą obniżyć koszty działalności samego biura NIA. Koszty przyjazdów, dojazdów i różnych podróży wymagają weryfikacji, a telekonferencje mogłyby być jednym ze sposobów na ich ograniczenie. Pozwoliłyby na przyspieszenie i koordynację prac samorządu. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy wąski zespół przedstawicieli Naczelnej Izby Aptekarskiej ma spotkanie w Sejmie i konieczne jest szybkie podjęcie jakiejś decyzji. Telekonferencja z szerszym gronem kolegów i koleżanek jeszcze tego samego dnia wieczorem, pozwoliłaby na bardziej odpowiedzialne podjęcie decyzji.

Śledząc opinie farmaceutów na temat samorządu aptekarskiego można odnieść wrażenie, że kredyt zaufania i wiara w skuteczność działania Naczelnej Izby Aptekarskiej nie są zbyt duże. W jaki sposób chce Pani zwiększyć zaufanie farmaceutów do samorządu, będąc świadoma ich rozczarowania?

Przede wszystkim zwiększając transparentność działań Naczelnej Izby Aptekarskiej. Ten brak zaufania wynika z niewiedzy. I trudno się temu dziwić. Dzisiaj większość farmaceutów po prostu nie posiada informacji na temat tego, co robi samorząd. Reagują więc w zupełnie naturalny sposób myśląc sobie: „oni coś tam robią w Naczelnej Izbie Aptekarskiej, a mi tymczasem jest coraz gorzej”.
Farmaceuci muszą wiedzieć co dokładnie robimy, z jakimi projektami chodzimy do Ministerstwa Zdrowia i o czym rozmawiamy z Głównym Inspektorem Farmaceutycznym czy Narodowym Funduszem Zdrowia. Do tej pory mieliśmy sytuację, w której farmaceuci, często sfrustrowani i zdesperowani bezczynnością samorządu, podejmowali samodzielne inicjatywy pisząc listy do Ministra Zdrowia czy Premiera. Robili tak bo nie widzieli dowodów działania Naczelnej Izby Aptekarskiej. Bo tu nie chodzi tylko o to, żeby napisać na stronie internetowej, że prezes NRA spotkał się z Głównym Inspektorem Farmaceutycznym. Chodzi o to, żeby efektem tego spotkania był jasny komunikat mówiący, że GIF zaczyna kłaść większy nacisk na działania egzekwujące zasadę jednego procenta i walkę z odwróconym łańcuchem dystrybucji. Farmaceuci muszą widzieć działania podejmowane przez samorząd, ale przede wszystkim widzieć ich efekty – nawet jeśli będą to bardzo małe kroki zmierzające ku ich oczekiwaniom.

Żyjemy w czasach gdy każdy obywatel może bez problemu obejrzeć na żywo każde posiedzenie Sejmu, komisji czy nawet rady miejskiej. Transparentność działań stała się standardem, do którego musimy dostosować też Naczelną Izbę Aptekarską. Musimy dawać jasne komunikaty, oświadczenia, dane i liczby, które będą pokazywały efekty naszej pracy.

Trzeciego dnia Krajowego Zjazdu Aptekarzy poparła Pani wniosek o zmianę uchwały dotyczącej wysokości wynagrodzenia prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. W efekcie znacząco obniżyła sobie Pani pensję. Dlaczego?

Od samego początku byłam przeciwna tak wysokiemu uposażeniu prezesa NRA. Kiedy poprzedni prezes próbował podnosić swoją pensję i przyznawać sobie nagrody, głosowałam za każdym razem przeciwko. W sytuacji gdy farmaceuci w całej Polsce borykają się z poważnymi problemami finansowymi, tak wysoka pensja prezesa jest po prostu bezzasadna i mówiąc szczerze nieetyczna. Podczas swojej kampanii wyborczej zapowiadałam obniżenie uposażenia prezesa i poprawka, którą poparłam podczas ostatniego dnia Krajowego Zjazdu Aptekarzy, była tego konsekwencją.

Pozostaje tylko pogratulować wspaniałego wyniku. To duży sukces.

Sukces to nie wygrane wybory. Prawdziwy sukces będzie tylko wtedy, kiedy efekty naszej pracy odczuje każdy farmaceuta.

Apteki prowadzą obrót środkami spożywczymi, którymi są suplementy diety i środki specjalnego przeznaczenia żywieniowego (fot. Shutterstock)Kontrole Sanepidu w aptekach. Co...

Apteki, punkty apteczne lub sklepy zielarskie by prowadzić obrót suplementami diety, środkami...

Program "Karta Dużej Rodziny" nie jest sprzeczny z zakazami reklamy wynikającymi z art. 94a (fot. Shutterstock)Karta Dużej Rodziny nie jest sprzeczna...

Najświeższy projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego zakłada zamiany w art. 94a - dotyczącym...

Zdaniem GIF sąd I instancji pominął, że firma podejmując się prowadzenia działalności sprzecznej z prawem powinna była liczyć się z konsekwencjami w postaci cofnięcia zezwolenia na prowadzenie apteki (fot. Shutterstock)Tymczasowa ochrona dla apteki, która...

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę Głównego Inspektora Farmaceutycznego, na...

IGWPAiA proponuje, by dostarczać leki i wyroby medyczne mogły również punkty apteczne (kierownik punktu lub wyznaczony technik farmaceutyczny) (fot. Shutterstock)Technicy farmaceutyczni też chcą...

Izba Gospodarcza Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek zgłosiła swoje uwagi, w ramach...

Łódzcy seniorzy po 65. roku życia mogą jeszcze skorzystać z bezpłatnych szczepień, które finansuje miasto (fot. Shutterstock)Grypa szaleje, a szczepionek brakuje

W łódzkich aptekach brakuje szczepionek przeciwko grypie. Farmaceuci informują, że problemy z...