Przychodzi farmaceuta do lekarza

Przychodzi farmaceuta do lekarza

Dziś chciałbym opowiedzieć o nieco innej stronie farmaceutycznej praktyki. Choć sam praktykuję również jako aptekarz, robię to po godzinach. Moja codzienna praca jest bowiem związana przede wszystkim z komunikacją farmaceuta-lekarz. Placówka, w której zostałem zatrudniony na etacie farmaceuty szpitalnego postanowiła bowiem wcielić w życie pilotażowy plan współpracy farmaceuty na oddziale. Tak oto wykonuję swój zawód, wspierając farmaceutyczną wiedzą lekarzy mających pod opieką siedemdziesięciu chorych.

Doświadczenie pracy na oddziale było jest i mam nadzieję będzie jednym z najciekawszych, jakie dotąd spotkało mnie w moim zawodowym życiu.

O ile mi wiadomo, nie jest to powszechnie przyjęta praktyka w polskich szpitalach, stąd też stwierdziłem, że być może dla kogoś wyda się interesująca taka wąska część naszego zawodu i związane z nią trudności, możliwości i perspektywy. W ostatnich miesiącach dość sporo na ten temat się mówiło. Najpierw kwietniowa konferencja we Wrocławiu „Farmaceuta na oddziale szpitalnym – korzyści i wyzwania”, w lipcu zaś miało miejsce spotkanie w Ministerstwie pod przewodnictwem prof. dr hab. n. farm. Edmunda Grześkowiaka, krajowego konsultanta w dziedzinie farmacji szpitalnej, w którym konsultanci wojewódzcy zgłosili swoje postulaty i propozycje dotyczące wykonywania zawodu farmaceuty na oddziale szpitalnym. Jednym z postulatów było przydzielenie jednego farmaceuty na stu pacjentów, który to będzie zatrudniony przez aptekę szpitalną dla lepszej komunikacji między tymi dwoma jednostkami w obrębie szpitala.

Rozpoczynając swoją przygodę na oddziale internistycznym miałem wielkie nadzieje związane z otwierającymi się przede mną możliwościami, jak i obawy jak moja obecność zostanie przyjęta. Nie muszę mówić, że rzeczywistość sama zrewidowała obie rzeczy. Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z pacjentami cierpiącymi na kilka, czasem kilkanaście chorób przewlekłych. Nagle jeden z fundamentalnych celów ustalonych z ordynatorem stanął pod znakiem zapytania – jak bowiem można było mówić o zminimalizowaniu polipragmazji, skoro pacjenci wymagają leków na pięć, sześć czy osiem odrębnych jednostek chorobowych?

Podczas studiów uczęszczałem na zajęcia z cyklu współpraca lekarza i farmaceuty, podczas których mieliśmy za zadanie na podstawie historii pacjenta i listy leków wyeliminować problemy natury farmakologicznej. Wtedy naturalnym było dla mnie skupienie się stricte na substancjach czynnych. Studenci medycyny zadawali natomiast więcej pytań, które obecnie rozpoczynają moją codzienną pracę na oddziale. Pacjenci bowiem mają niewiele wspólnego z książką i nie można ich traktować podręcznikowo. Każdego z nich trzeba poznać, by móc podjąć się analizy problemów lekowych, bowiem co jednemu może pomóc, drugiego może zabić. Tak więc nauczyłem się, by zawsze sumiennie zebrać jak najszerszy wywiad o pacjencie, choć nie zawsze jest to proste. Czasem przeszkadza pismo lekarzy, czasem brak kontaktu z pacjentem i możliwości dowiedzenia się o kluczowe kwestie, czasem też krytyczny stan pacjenta spycha na dalszy plan przewlekłe nawyki i stosowaną terapię.

W szpitalu nie ma miejsca na szeroko pojęte modyfikacje leczenia. Dużym problemem okazuje się leczenie empiryczne, polegające na podawaniu leków jedynie na podstawie udokumentowanych wynikach badań wskazujących na skuteczność określonego leczenia, a nie leczenie celowane na podstawie wyników konkretnego pacjenta. Te zwykle nadchodzą kilka dni później, więc pierwsze leczenie musiało być już zastosowane. Lekarze jednak niechętnie podchodzą do nawet najmniejszych zmian w schemacie dawkowania leków i nawet po otrzymaniu wyników, jak choćby antybiogramów, nierzadko pozostawiają pierwotne leczenie, obserwując jedynie poprawę wyników biochemicznych i morfologicznych, a zapominając o niebezpieczeństwach takiej terapii o szerokim spektrum działania.

Problemem jest również lekarska solidarność. Pacjent zwykle ląduje na oddziale z przysłowiową torbą leków, które od lat przyjmuje w domu. Najczęściej już na tym etapie, po analizie ordynowanych leków można znaleźć kilka mniej lub bardziej niebezpiecznych interakcji, jednak lekarze nie są skorzy do korygowania błędów kolegów i koleżanek po fachu. Dużo chętniej poprawią własne pomyłki wynikające z niedopatrzenia lub niewiedzy niż wkroczą na teren kogoś, kto przed nimi prowadził pacjenta.

Strony

Jeżeli natomiast osoba wydająca jest w stanie określić brakujący kod pocztowy, to może opisać go na rewersie recepty papierowej. (fot. Shutterstock)Czy farmaceuta może uzupełnić kod...

Od 18 kwietnia, gdy weszło w życie nowe rozporządzenie w sprawie recept, elementem obowiązkowym...

Techniczka na stażu samodzielnie wydawała leki pacjentom, a w systemie była wtedy zalogowana na kierownika apteki. (fot. Shutterstock)Sposób na zatrzymanie technika stażysty...

Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum już po raz kolejny, w krótkim czasie, rozstrzygał sprawę...

Póki co wszystkie osoby zatrzymane w poniedziałek przez CBA, zostały zwolnione do domu. (fot. Shutterstock)Nielegalny wywóz leków to proceder...

"To proceder niezwykle szkodliwy" - mówi o nielegalnym wywozie leków dr Paweł Wróblewski. "...

W ocenie Ministra Zdrowia obowiązujące obecnie regulacje odnoszące się do kwestii koncentracji zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej mają charakter kompleksowy. (fot. MGR.FARM)Ministerstwo Zdrowia o cofaniu zezwoleń...

Pod koniec stycznia poseł Waldemar Buda zwrócił się do Ministra Zdrowia z pytaniem o los 1500...

NFZ wyjaśnia, że data i godzina realizacji recepty oznacza moment fiskalizacji recepty lub kilku recept, kiedy pacjent płaci za wydawane leki. (fot. Shutterstock)Będą kary dla aptek, za błędnie...

Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ wydał interpretację przepisów nowego rozporządzenia w sprawie...