Magazyn mgr.farm

Różowa zemsta sufrażystek

27 sierpnia 2015 08:06

Umarłybyśmy bez tabletkarki. Gdyby nie zaawansowane procesy technologiczno-farmaceutyczne wciąż siedziałybyśmy nad brzegiem modrego Dunaju, piorąc w rzece kosze brudnej odzieży należącej do całej familii. Coś nas wyzwoliło, coś umożliwiło wyjście na świat i zawalczenie o własny rozwój. Tym czymś była farmacja.

femaleviagra.jpg

Biorąc pod uwagę całość dostępnych faktów, grupą docelową, która w ewolucji lekowej skorzystała najwięcej, są kobiety. Tabletki antykoncepcyjne, tabletki dzień „po”, tryptany łagodzące ostre migreny i mleko w proszku dla niemowląt sprawiły, że zaczęłyśmy mieć świadomy udział we własnym życiu, a decydentem przestała być Matka Natura.

Zmiany nie przechodzą zwykle bez większego echa. W tym przypadku społeczne echo zmian było surowe. Za swoje lekowe fanaberie panie zostały poddane wnikliwej psychoanalizie. Tabletki antykoncepcyjne zostały oskarżone o przyczynianie się do rozpadu rodzin, promowanie rozpusty i rozwiązłości, ba, ostatnio dostało się nawet z pozoru niewinnej szczepionce przeciwko wirusowi HPV. Ponoć szczepienia nastolatek zaszczepiają w ich młodzieńczych głowach patologiczne żądze i nakłaniają do wcześniejszego rozpoczęcia współżycia. Nie wpadlibyście na to sami? Całe szczęście, że ktoś nad nami czuwa i zawczasu wyniucha niebezpieczeństwo. Chwała im za to.

W obliczu wcześniejszych doświadczeń ciężko przewidywać inną karierę medialną nowej tabletki okrzykniętej już hucznie „Viagrą dla kobiet”. Addyi (od dziś wiele razy usłyszycie to słowo), nazywana też różową tabletką zawiera flibanserynę – substancję odrzuconą wcześniej przez FDA dwukrotnie – z powodu podejrzenia groźnych działań niepożądanych oraz braku dowodów skuteczności. Jak widać jednak do trzech razy sztuka, a kto nie próbuje ten nie spija słodkiej śmietanki. Nie ma co się oszukiwać, gra była warta świeczki i usilnych starań.
Czy firma Sprout Pharmaceuticals wpychała kolejne podania w szparę w drzwiach czy też lobbowała dyplomatycznymi ścieżkami, faktem jest, że odniosła sukces i może dziś spokojnie otwierać szampana. Cała reszta świata zaś może otwierać pióra i długopisy, by w długich elaboratach przekonywać społeczeństwo, że oto wkroczyliśmy na drogę moralnego zepsucia i staczamy się po równi pochyłej.

Flibanseryna może jednak zniknąć z rynku szybciej, niż złośliwe poematy na jej cześć. Wątpliwości, jakie miało co do niej FDA nie rozmyły się przecież w przestrzeni. Oddziałując na neuroprzekaźnictwo
(dopaminergiczne, serotoninergiczne i noradrenergiczne) substancja powoduje nudności, zawroty głowy , senność i omdlenia. Bardzo ryzykowne jest też łączenie jej z alkoholem. Co prawda jedyne badanie, jakie przeprowadzono w tym celu obejmowało 25 osób, w tym 23 mężczyzn (sic!), ale już na tej podstawie stwierdzono, że mariaż różowej tabletki i alkoholu może skończyć się fiaskiem.

Jakkolwiek nie skończyłaby się ta historia, wiadomo jedno. Poza oczywistymi względami medycznymi i olbrzymim potencjałem biznesowym, argumentem w dyskusji będzie walka o równouprawnienie. Oni mają Viagrę, chcę i ja!

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Gangsterskie sieciówki Gangsterskie sieciówki

Na jednym z portali farmaceutycznych miałem wątpliwą przyjemność zapoznania się z artykułem, w który...

Farmacja na świecie: Nowa Zelandia Farmacja na świecie: Nowa Zelandia

Klauzula sumienia, opieka farmaceutyczna, technicy farmaceutyczni niedoradzający pacjentom, farmaceu...

Dwa oblicza switcha Dwa oblicza switcha

W ostatnim czasie sporo emocji w środowisku farmaceutów budziło pojawianie się nowych leków OTC. Tym...