Szkolenie "pro forma"

Szkolenie "pro forma"

Nie da się ukryć, że mówiąc o kształceniu podyplomowym, można odnieść wrażenie, jakbyśmy cofnęli się do czasu studiów. Czy wplatanie treści z nauk podstawowych, historyczny rys danego problemu, omawianie leków dawno wycofanych z obrotu, brak aktualnego ujęcia problemu a jedynie zarysowanie go w takiej formie, w jakiej znamy go o lat, jeszcze z akademickich ławek ma jakikolwiek sens?

Praktycznie 60% farmaceutów jest zdania, że szkolenia powinny mieć charakter warsztatowy (fot. Shutterstock)

Zgodnie z wymogiem narzuconym przez rozporządzenie Ministra Zdrowia każdy farmaceuta ma obowiązek odbywania szkoleń ciągłych w okresach edukacyjnych w celu uzyskania odpowiedniej liczby punktów edukacyjnych. Punkty można oczywiście zdobyć poprzez inne aktywności, jak publikacja artykułów naukowych, uzyskanie stopnia naukowego itp., jednak lwia część z nas uzyskuje wymaganą pulę punktów poprzez uczestnictwo w szkoleniach. Prawne podstawy i przyświecająca im idea wydają się górnolotne, jednak jaka jest rzeczywistość?

Naczelna Izba Aptekarska, jako organ nadrzędny naszej grupie zawodowej podjęła się podsumowania oczekiwań i obserwacji płynących ze szkoleń ciągłych farmaceutów, jednak wyniki chyba lekko odbiegają od ideału*. Choć nie zdarza się, by ktokolwiek z nas twierdził, że ciągłe doskonalenie w tym zawodzie jest zbędne, praktycznie połowa farmaceutów otwarcie podkreśla fakt, że szkolenia w ramach kształcenia ciągłego nie spełniają ich oczekiwań. Szkolenia w ocenie farmaceutów są mierne, nie mają przełożenia na codzienną pracę w aptece, nie są prowadzone przez praktyków, którzy na co dzień stykają się z ich problemami, w większości są szkoleniami teoretycznymi.

Praktycznie 60% farmaceutów jest zdania, że szkolenia powinny mieć charakter warsztatowy, bowiem tylko w taki sposób jesteśmy w stanie przyswoić i przećwiczyć odpowiednie narzędzia do pracy w aptece*

Poza samą treścią merytoryczną czy formą przeprowadzenia szkolenia, wiele do życzenia pozostawia również kwestia organizatora. Coraz częściej mamy do czynienia ze szkoleniami sponsorowanymi, w których brak obiektywizmu – często rażący, przejawiający się ujmowaniem treści reklamowych podczas samego szkolenia – jest sprawą wpływającą na jakość kształcenia. Prelegent w osobie przedstawiciela farmaceutycznego czy też wykładowca akademicki w przypadku szkoleń przeprowadzonych przez jednostki naukowe również nie spełnia swojego zadania, bowiem każdy z nich w bardzo subiektywny, pozbawiony często pragmatyzmu sposób odzwierciedla omawiany problem.

Nie da się również ukryć, że niejednokrotnie choć mówimy o kształceniu podyplomowym, mamy wrażenie, jak byśmy cofnęli się do czasu studiów. Czy wplatanie treści z nauk podstawowych, historyczny rys danego problemu, omawianie leków dawno wycofanych z obrotu, brak aktualnego ujęcia problemu a jedynie zarysowanie go w takiej formie, w jakiej znamy go o lat, jeszcze z akademickich ławek ma jakikolwiek sens? Nowsze roczniki absolwentów spotkały się jeszcze na studiach z zagadnieniem Evidence Based Medicine – medycyny opartej na faktach. Dlaczego ten element tak często jest pomijany podczas spotkań szkoleniowych? Kiedy i gdzie, jak nie podczas takich okazji farmaceuta ma mieć styczność z najnowszymi danymi ze świata medycyny i nauki?

Według rozporządzenia Resortu Zdrowia szkolenia powinny przybliżać farmaceutom wiedzę z zakresu farmakoterapii, technologii postaci produktów leczniczych, farmacji aptecznej, farmacji szpitalnej, farmacji klinicznej, leku roślinnego, farmakologii, biotechnologii farmaceutycznej i farmakoekonomiki.



Odnoszę jednak wrażenie, że większość z tych dziedzin jest nieproporcjonalnie rzadko prezentowana podczas szkoleń edukacyjnych. Faktem jest, że większość z nas pracuje na co dzień w aptekach i tam nie każdy naukowy fakt jest możliwy do wykorzystania, jednak mamy obowiązek szkoleń ciągłych, a nie praktycznego wykonywania zawodu. W przeciwnym wypadku pracownicy aptek ogólnodostępnych, aptek szpitalnych i hurtowni farmaceutycznych powinni kształcić się oddzielnie.

Lista skarg i zażaleń jest długa. Zdobyte kwalifikacje powinny być potwierdzane odpowiednimi certyfikatami i iść w parze ze zwiększającymi się kompetencjami w wykonywanej pracy. Nabyte podczas szkoleń kompetencje powinny przekładać się na podwyższenie prestiżu zawodu. Bardzo liczne wypowiedzi farmaceutów, wskazują na to, że w ich opinii szkolenia powinny być wliczane do czasu pracy. Tego wszystkiego nie ma. Za to są szkolenia o czymś, co już wiemy, tylko po to, by wyrobić limit punktów. Farmaceuta przychodzi, nie skupia się, bo większość z tych faktów już zna, pracodawca i tak nie jest zainteresowany implikacjami wynikającymi z faktu doszkolenia, także męczy się wykładowca, męczy się odbiorca. W imię czego? Może więc warto coś zmienić?

* Źródło danych: Oczekiwania farmaceutów w zakresie edukacji podyplomowej. Badanie ankietowe NIA

Minister zdrowia zwrócił się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o zweryfikowanie informacji dotyczących rzekomych nieprawidłowości i przebadanie decyzji refundacyjnych (fot. MGR.FARM)Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia...

Resort zdrowia wydał oświadczenie w sprawie ostatniej publikacji w dzienniku "Fakt". Na jego...

Partia Razem złożyła doniesienie do prokuratury i do CBA. Ugrupowanie chce, żeby organy skontrolowały, czy w Ministerstwie Zdrowia doszło do korupcji i działania na szkodę Skarbu Państwa (fot. Partia Razem)Partia Razem chce wyjaśnień ws. Pradaxy

Partia Razem złożyła doniesienie do prokuratury i CBA w związku z informacjami o zwolnieniu...

"W Polsce również można zgłosić się do testowania leków, trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że wynagrodzenie jest mniejsze niż poza granicami kraju" - pisze autorka (fot. Shutterstock)Tester leków - ile można na tym zarobić?

Sześć miesięcy w zamkniętym ośrodku z basenem, sauną, siłownią, bilardem, a do tego zapewniona...

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że EpiPen Junior jest tylko „chwilowo” niedostępny i że alergicy mogą stosować zamienniki (fot. Shutterstock)W aptekach brakuje leku, który ratuje...

Dzisiejsza Gazeta Wyborcza donosi, że od ponad miesiąca w aptekach nie można dostać zastrzyków...

Niedawno członkiem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców został Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET (fot. MGR.FARM) ZPP to „maszynka do robienia pieniędzy”

Zwolniony niedawno wiceprezes Związku Pracodawców i Przedsiębiorców, w liście otwartym do...