REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 29 kwietnia 2019, 11:45

Talk i nowotwory? Co kryje puder…

Czy coś tak delikatnego, pachnącego i niewinnego jak… puder, może zwiększać ryzyko powstawania jednej z najbardziej śmiercionośnych chorób naszych czasów? Pytanie to zadają sobie badacze już od niemal 50 lat.

Produkowany przez firmę Johnson & Johnson puder od wielu lat posądzany jest o działanie rakotwórcze (fot. Shutterstock)
Międzynarodowa Agencja Badań nad Nowotworami – International Agency for Research on Cancer (IARC) klasyfikuje dziś pudry talkowe jako „możliwie” kancerogenne dla ludzi (Fot. Shutterstock)

Talk. Jeden z najbardziej miękkich minerałów, w dotyku jest tłusty i mydlany, co zupełnie nie przystaje do naszego wyobrażenia o sypkim, białym proszku w postaci zasypki. Od dziesięcioleci stosowany w higienie intymnej oraz jako środek pielęgnacyjny dla noworodków, skutecznie pochłania wilgoć i nieprzyjemne zapachy. Jednak niewinne z pozoru stosowanie talku, niesie za sobą spore ryzyko – na świecie pojawia się coraz więcej dowodów, że ma on swój udział w rozwoju nowotworów jajnika. Czy producent najsłynniejszego pudru na bazie talku Johnson&Johnson, zdoła oczyścić swoje dobre imię, po zalewie pozwów, które na niego spłynęły? Czy powinniśmy bać się talku w każdej postaci?

REKLAMA

Właściwości pudru talkowego to przede wszystkim skuteczne pochłanianie wilgoci, a co za tym idzie również działanie antypotne, odświeżające i zapobiegające podrażnieniom związanym z maceracją naskórka.  Dzięki tym szczególnym zaletom, talk przechodził z pokolenia na pokolenie , jako nieodłączny produkt do pielęgnacji niemowląt, jak również higieny osobistej i zapobiegania przykremu zapachowi. Choć nasze wspomnienia mogą wiązać talk tylko z toaletką babci, warto wiedzieć, że o jego szczególnych właściwościach wiedzieli już starożytni Egipcjanie.

Talk jest wykorzystywany w medycynie również w poważniejszych celach, niż pielęgnacja pup niemowlaków. U chorych z nawracającym, nowotworowym wysiękiem do jamy opłucnowej, stosuje się zabieg zwany pleurodezą. Polega on na podaniu do jamy opłucnowej talku, w postaci pudru rozpylanego podczas zabiegu torakoskopowego lub w postaci zawiesiny, podawanej przez dren wprowadzony do opłucnej. Skuteczność pleurodezy w zapobieganiu nawrotom nowotworowego wysięku w opłucnej ocenia się na 70-95%. Również w tym przypadku wykorzystuje się osuszające i adsorpcyjne działanie talku, który ma uniemożliwić wtórne gromadzenie się płynu w chorobowo zmienionej opłucnej.

Mroczne oblicze talku…

Talk ma jednak również drugie oblicze – znacznie bardziej mroczne. Podejrzewa się go o udział w rozwoju nowotworów u ludzi, a niepokojąca fama poszła w świat już blisko pół wieku temu. Talk wszedł w strefę podejrzeń i nieufności od momentu poznania kancerogennego działania azbestu. Świat medyczny nie ma już obecnie wątpliwości, że azbest jest jednym ze sztandarowych przykładów kancerogenów chemicznych – wywołuje raka płuc oraz opłucnej (międzybłoniak opłucnej). Złoża talku położone są w bliskiej odległości od azbestu, stąd zanieczyszczenie tego minerału przez azbest jest powszechne. Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku producenci pudrów do twarzy czy ciała, oraz zasypek dla niemowląt, deklarują używanie tylko talku wolnego od azbestu. Możliwość dokładnego oczyszczenia talku pozostaje jednak kwestią dyskusyjną.

Cząsteczki talku odnaleziono w strukturze guzów litych w obrębie szyjki macicy oraz jajników już w 1971 roku. Co więcej, aż 75% przebadanych w ten sposób zmian zawierało go w swojej budowie. To jedno zdanie potrafi zelektryzować opinię publiczną i zdominować nagłówki popularnych gazet, a także  sprawić, że talk urasta do rangi produktów niebezpiecznych. Prawdą jest jednak, że samo znalezienie talku w obrębie guzów nowotworowych nie oznacza równocześnie, że to właśnie on jest odpowiedzialny za rozwój i zezłośliwienie zmiany. Wyjaśnień tego stanu może być wiele, a sam temat wymagał pogłębionych badań, bez wyciągania pochopnych wniosków.

W roku 1982 w prestiżowym czasopiśmie Cancer Magazine opublikowano badanie, wiążące stosowanie talku z ryzykiem zachorowania na raka jajnika. Na podstawie kilkunastu przypadków klinicznych, wykazano związek wieloletniego stosowania pudru na bazie talku na okolice intymne i/lub wkładki higieniczne, z późniejszych zachorowaniem na raka jajnika. Cząsteczki talku mają prawdopodobnie zdolność przemieszczania się wzdłuż jajowodów, gdzie nie mogą być rozłożone (jak na przykład znana organizmowi skrobia), przez co docierają do jajników, gdzie deponują się na lata, wywołując miejscowy odczyn zapalny. Co ciekawe, bezpiecznym wydaje się użycie talku nie bezpośrednio do higieny osobistej, ale przez partnera czy na prezerwatywę.

Talk przyczyną raka? Badania…

Przeprowadzona w roku 2003 meta-analiza 16 badań, w których uczestniczyło łącznie 11 933 pacjentek, wykazała zwiększone ryzyko zachorowania na raka jajnika w grupie chorych, stosujących produkty na bazie talku. Naukowcom frapuje jednak inne zagadnienie – jeśli talk byłby klasycznym kancerogenem, powinna występować zależność pomiędzy przyjętą dawką talku a zwielokrotnieniem ryzyka. Takiego związku jednak nie stwierdzono, co nakazuje badaczom szczególną ostrożność w interpretacji wyników metaanalizy.

Istnieją jednak również badania, które negują ryzyko stosowania talku jako potencjalnego kancerogenu. W 2014 roku porównano medyczne dane około 61 tysięcy kobiet po menopauzie. Nie stwierdzono związku talku z nowotworami. Kolejne badanie z 2016 roku donosiło, że to raczej kąpiele pod prysznicem i kosmetyki tam używane (sic!), a nie puder, zwiększają ryzyko zachorowania. Tutaj przedmiotem analizy były dane 50 tysięcy kobiet z badania Sister Study, przeprowadzonego na potrzeby profilaktyki raka piersi.

Status: podejrzany

Rak jajnika to podstępna choroba, której objawy ujawniają się dopiero w zaawansowanym stadium choroby. Pacjentka może skarżyć się początkowo na niespecyficzne dolegliwości bólowe w obrębie brzucha, miednicy czy dolnego odcinka kręgosłupa, co bywa mylnie diagnozowane jako choroba zwyrodnieniowa, lub bóle przeciążeniowe pleców. Zaawansowany rak jajnika wiąże się z występowaniem wodobrzusza i często dopiero ten objaw bywa powodem pogłębienia diagnostyki. W przeciwieństwie do nowotworów szyjki macicy, które są wykrywane dzięki skriningowemu badaniu, jakim jest cytologia, rak jajnika pozostaje w szarej strefie badań przesiewowych. Podejrzenie raka jajnika można wysunąć na podstawie zmian w obrazie ultrasonograficznym, a pewne rozpoznanie wymaga zwykle biopsji guza. Podstępność choroby, jej niska wykrywalność, a jednocześnie duże rozpowszechnienie, sprawia że czynniki, które ją powodują powinny być dokładnie opisane i znane ogółowi pacjentów. Niestety, w przypadku talku, wciąż brakuje jednolitego stanowiska ekspertów medycznych.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Nowotworami – International Agency for Research on Cancer (IARC) klasyfikuje dziś pudry talkowe jako „możliwie” kancerogenne dla ludzi. Talk ma więc status podejrzanego, któremu co prawda nie udowodniono nic konkretnego, ale lepiej nie wchodzić z nim w bliższe kontakty. Nie przeszkadza to jednak, by osoby potencjalnie poszkodowane w wyniku wieloletniego używania produktów na bazie talku, dochodziły przed sądem swoich praw.

REKLAMA
REKLAMA

Azbest w pudrze?

Mimo licznych medycznych wątpliwości, koncern Johnson&Johnson został obciążony wieloma odszkodowaniami na rzecz kobiet, u których zdiagnozowano nowotwór jajnika, a prawnicy udowodnili, że przez lata stosowały one produkt kosmetyczny tej firmy zawierający talk, do higieny osobistej. Głównym powodem, dla którego mimo wątpliwości medycznych koncern musi płacić wysokie kwoty roszczeń, jest azbest. Mimo, iż Johnson&Johnson stanowczo zaprzecza, jakoby ich produkty mogły zawierać azbest choć w śladowych ilościach, analiza chemiczna dostarczonych kosmetyków jest niejednoznaczna.

Sprawa toczy się wokół pudru dziecięcego Johnson Baby Powder, którego istotnym składnikiem był właśnie talk. Ponad 100 lat temu, w roku 1892, Frederick Kilmer – dyrektor działu nauki i rozwoju firmy Johnson&Johnson, stworzył pachnący puder, który przyciągał czerwono-żółtą puszką i obietnicą świeżości oraz pielęgnacji.  Choć sam talk nie był przecież niczym nowym, oryginalną ideą było połączenie włoskiego talku z substancją zapachową.

Puder przez dziesięciolecia był sprzedawany jako idealna zasypka zapobiegająca odparzeniom i poceniu się, zarówno u niemowląt, jak i osób dorosłych. Czemu właśnie ten produkt stał się światowym bestsellerem? Polecany początkowo przez położne i stosowany w pielęgnacji niemowląt, zaczął szybko kojarzyć się z rozkosznym zapachem noworodka i jego unikatową świeżością. Kobiety używały Baby Powder w okolicy narządów intymnych, w przekonaniu, że produkt z założenia dedykowany dzieciom, z pewnością nie stanowi zagrożenia zdrowotnego.  Stwierdzono, że puder był szczególnie popularny w grupie czarnoskórych kobiet.

Rozstrzygnięcia sądów

Pierwszy pozew przeciwko koncernowi wpłynął w roku 2009 i wystosowała go Amerykanka Diane Berg. Diane była 49-letnią rejestratorką w gabinetach lekarskich, gdy zaczęła zauważać coraz większe zaburzenia miesiączkowania oraz nietypowe pobolewania w podbrzuszu. Choć początkowo zrzucała te objawy na karb zbliżającej się menopauzy, dla spokoju sumienia zgłosiła się do lekarza. Badający Diane ginekolog skierował ją do pilnego usunięcia jajnika, zajętego podejrzaną zmianą. Obserwowany guz jajnika okazał się nowotworem złośliwym, a zakres operacji poszerzono o histerektomię (usunięcie macicy).  Po radykalnym zabiegu Diane była poddawana chemioterapii. W historii rodziny Berg nie występowały nowotwory jajnika ani piersi, nie stwierdzono również innych istotnych czynników ryzyka.  Kobieta zeznała natomiast, że przez większą część swojego dorosłego życia używała pudru Baby Powder na wewnętrzną część bielizny, celem odświeżenia i redukcji nieprzyjemnego zapachu, nie była natomiast świadoma zagrożenia, jakie może stanowić talk, ponieważ nie znalazła takiej informacji na etykiecie.

Kobieta oskarżała koncern o ogromne zaniedbanie, skutkujące narażeniem zdrowia i życia ogromnej rzeszy kobiet stosujących talk jako produkt codziennego użytku. Władze Johnson&Johnson z pewnością czuły, czym może zakończyć się ta sprawa, ponieważ w 2013 roku zaproponowano Diane wypłatę 1,3 miliona dolarów w zamian za wycofanie zarzutów.  Kwota była dodatkowo obciążona koniecznością podpisania klauzuli poufności, której Berg odmówiła, twierdząc że w jej pozwie nigdy tak naprawdę nie chodziło o pieniądze. Sprawa wróciła na wokandę. Wyrok, który zapadł nie przyznawał Diane odszkodowania, ale potwierdzał związek pomiędzy regularnym wieloletnim stosowaniem pudru talkowego, a zachorowaniem na raka jajnika. To wystarczyło, by śladem Diane Berg poszło wiele innych, poszkodowanych kobiet.

Rekordowe odszkodowanie

Wyrokiem sądu, jedną z najwyższych kwot, koncern wypłacił Amerykance Lois Slemp – suma opiewa na 110 milionów dolarów. Odszkodowanie w 99 procentach miał według wyroku wypłacić powódce koncern Johnson&Johnson, a w 1% firma Imerys, która była głównym dostawcą talku. U kobiety w 2012 roku zdiagnozowano raka jajnika w stadium zaawansowanym, a w trakcie trwania sprawy sądowej również przerzuty do wątroby, które znacznie pogarszają rokowanie. W toku procesu na jaw wyszły dokumenty, pochodzące z korespondencji wewnętrznej firmy, według których sprawa potencjalnego działania kancerogennego talku była doskonale znana zarządowi i współwłaścicielom koncernu, a brak informacji o ryzyku był zaniedbaniem celowym. Koncern Johnson&Johnson odwołał się od tych zarzutów, toczy się obecnie proces mający oczyścić reputację firmy.

Lois jest jednak tylko jedną z wielu, Johnson&Johnson został pozwany już blisko 4800 razy (stan na początek kwietnia 2018). Do chwili obecnej cztery sprawy zakończyły się sukcesem pacjentów, ale wyroki te otwierają drzwi dla kolejnych roszczeń.  Głównym zarzutem jest brak dostatecznej informacji na opakowania produktu, o potencjalnym zagrożeniu zdrowotnym, związanym z przewlekłym stosowaniem talku. Jeśli nawet talk nie jest uznany oficjalnie za kancerogen, same wątpliwości, jakie wokół niego narosły, powinny skłonić producentów pudru do zamieszczenia na opakowanie stosownej adnotacji. W dobie konieczności ostrzegania klientów o tym, że kubek z gorącą kawą może być gorący, a w pralce automatycznej nie można prać kota, brak podobnego ostrzeżenia wydaje się rzeczywiście krótkowzroczny i najłagodniej rzecz ujmując – lekkomyślny.

Czy talk jest w rzeczywistości tak niebezpieczny, jak twierdzą prawnicy kobiet ubiegających się o odszkodowania od koncernu Johnson&Johnson? Trudno to ocenić, a cała sprawa wymaga jeszcze wielu dodatkowych badań. Wiadomo już, że wiele zależy od czasu stosowania, sposobu aplikacji, ale przede wszystkim indywidualnych predyspozycji osobniczych. Póki co jednak, odłóżmy talk na półkę z zapomnianymi preparatami. Prawdopodobnie nie jest tak niewinnie biały, na jakiego wygląda.


Zacytuj ten artykuł jako:

  • Sylwia Ziółkowska, Co kryje puder?, MGR.FARM, nr 3/2018 (19), str L10-L12
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA