REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Z farmaceutą w roli głównej – utwory, które trzeba znać!

niedz. 25 września 2022, 08:11

Chyba nie trzeba nikogo przekonywać o tym, że seriale medyczne aktualnie święcą triumfy w popkulturze. Wydawać by się mogło, że farmaceuci powinni mieć już swoje stałe miejsce w tego typu produkcjach. Prawda jest jednak zgoła inna. Bo co tu dużo mówić – utworów o farmaceutach i z farmaceutami jest… jak na lekarstwo. W porównaniu z lekarzami wypadamy naprawdę blado. Jednak w tym niezbyt głębokim morzu można wyłowić co najmniej kilka perełek. Wybraliśmy dla Was 4 propozycje  (nie tylko serialowe), które warte są poznania.

Filmy, książki, piosenki, a nawet gry komputerowe. Farmaceutów można znaleźć wszędzie (fot. Shutterstock)
Filmy, książki, piosenki, a nawet gry komputerowe. Farmaceutów można znaleźć wszędzie (fot. Shutterstock)

Farmaceuta jako bohater na wielką skalę

W 2020 roku Netflix wypuścił 4-odcinkowy serial “Farmaceuta”. To łącznie prawie 4 godziny oglądania, a realizacja zakrawa nieco o thriller. Ta dobrze oceniana produkcja przedstawia walkę bardzo nieszczęśliwego człowieka z systemem, który doprowadził do kryzysu opioidowego w USA.

Akcja rozpoczyna się w 1999 roku. Pierwotnym motorem działań Dana Schneidera – autentycznego farmaceuty – była tragiczna śmierć syna podczas kupna cracku. Z czasem główny bohater zauważa, że problem z nadużywaniem opioidów jest skutkiem szeroko zakrojonej akcji, na której, oczywiście, ktoś zarabia. Dowodem na to był wzrost sprzedaży oksykodonu w aptece tytułowego farmaceuty. Od tego momentu proces zbierania materiału w sprawie przybiera na sile, a Dan Schneider przejmuje rolę detektywa.

REKLAMA

Tak zostało zapoczątkowane 20-letnie osobiste dochodzenie, którego efektem są tysiące godzin nagrań. Głębokie poczucie odpowiedzialności związane z wykonywanym zawodem, połączone z determinacją ojca w żałobie, pozwoliło farmaceucie dotrzeć do informacji, które wręcz błagały o szybką interwencję. Czy do takiej dojdzie? Sprawdźcie na własne oczy.

REKLAMA

Farmaceuta jako bohater codzienności

Minął niecały rok od wprowadzenia do księgarni pozycji pod tytułem “Farmaceuci”. Ta książka to zbiór doświadczeń farmaceutycznego małżeństwa – Emilii Łapkiewicz-Przygodzkiej i Macieja Przygodzkiego. Zawiera opisy realnych przypadków, z którymi spotkali się polscy farmaceuci, okraszone bardziej subiektywnym komentarzem. Uświadamia ona niewtajemniczonych, że apteka jest miejscem szczególnego poradnictwa – często decydującego o zdrowiu, a nawet życiu osób, które po taką poradę się zgłaszają.

Autorzy udowadniają, że pacjent to nie klient, a apteka to nie sklep. Wielu ludzi jednak zdaje sobie sprawę ze znaczenia aptek i farmaceutów – o czym świadczy nieustannie wysoki poziom zaufania społecznego, często wyższy od tego, jakim mogą poszczycić się lekarze. Publikacja liczy dokładnie 200 stron, nie jest więc zbyt obszerna, ale pomimo to można zaliczyć ją do bardzo treściwych. Prezentuje naprawdę solidną dawkę wiedzy, odnoszącą się do codziennej pracy w aptece, lecz jednocześnie zamkniętą w lekkiej formie. Z treści wybrzmiewa osobisty charakter doświadczeń, co również jest wartością dodaną tej pozycji literaturowej. Jeśli więc macie do dyspozycji około 3 godzin wieczorem – pochłoniecie ją bez trudu w jeden dzień.

Farmaceuta jako bohater na ból istnienia

Teraz pora na sugestię utworu, który jest już bardziej wiekowy od swoich dwóch poprzedników. Piosenka “Magistrze Pigularzu” znalazła się w 2010 roku na płycie “Prąd stały / Prąd zmienny” płockiego zespołu Lao Che. Twórczość grupy określa się jako crossover, czyli gatunek wykraczający poza standardowe ramy poszczególnych stylów muzycznych. “Magistrze Pigularzu” jest propozycją w klimacie retro-elektronicznym. Wokalista o pseudonimie Spięty wyrzuca lawinę pytań skierowanych do farmaceuty. Są to typowe pytania, które padają z ust pacjentów podczas wizyt w aptekach, jednak kontekst jest zupełnie inny. Bowiem podmiot liryczny prosi o polecenie czegoś na… ból istnienia. Desperacko szukając sposobu na pozbycie się negatywnych uczuć i poczucia nieszczęścia, zwraca się o pomoc właśnie do aptekarza. Traktuje go jako autorytet w dziedzinie dolegliwości ciała, więc być może wierzy, że jest on w stanie zaradzić również cierpieniu ducha. Ale do głosu dochodzi pewien problem – człowiek ten odkrywa, że nie potrafi otwarcie rozmawiać na temat swoich bolączek. Interpretacji tekstu tej piosenki może być wiele – jedna z nich mówi o krytyce ludzi, którzy potrzebują remedium na każdą najdrobniejszą niedogodność, a nie radząc sobie z rzeczywistością, sięgają po używki. Tak czy inaczej, wypada posłuchać i wyrobić sobie własne zdanie.

Farmaceuta jako bohater o wielu twarzach

“Freddy Pharkas: Frontier Pharmacist” to wśród naszych opcji prawdziwy staruszek. Jest on przygodową grą komputerową, wydaną w 1993 roku, która swego czasu stała się wielkim komercyjnym hitem i zagwarantowała firmie Sierra duży dochód. Utrzymano ją w bardzo humorystycznej konwencji. Główny bohater to tytułowy Freddy Pharkas – młody farmaceuta, który dopiero od niedawna zajmuje się uprawianiem sztuki aptekarskiej. Wcześniej był obiecującym rewolwerowcem, ale po wypadku, w wyniku którego stracił ucho, postanowił zmienić swój styl życia na spokojniejszy. Lecz przeszłość nie daje o sobie zapomnieć – miasteczko Coarsegold na Dzikim Zachodzie potrzebuje wsparcia w postaci twardej ręki oraz nieprzeciętnych umiejętności. Gracz będzie musiał zmierzyć się z zagadkami, wymagającymi zarówno zręczności, jak i w intelektualnego wysiłku (oczywiście w granicach rozsądku).

REKLAMA

Do wyzwań, którym należy sprostać, zaliczają się m.in. walka z plagą wędrujących ślimaków, przygotowanie lekarstwa dla pierdzących koni, które zatruwają powietrze czy likwidacja żądnych krwi bandytów. Jak widać, aby pomóc mieszkańcom, Freddy jednocześnie wykorzystuje wiedzę farmaceutyczną oraz sportowe zacięcie. Pomimo braku spektakularnej szaty graficznej (choć jak na tamte czasy była ona całkiem finezyjna), gra przyciąga wzrok, a co najważniejsze – wciąga swoją fabułą, zapewniając dużą dozę dobrego humoru.

Liczymy na to, że powyższe przykłady przypadną Wam do gustu. A jeśli nie – przynajmniej powiększycie swój już i tak przeogromny zasób wiadomości i może podzielicie się nim z innymi. 🙂

Źródła:

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Aż jesteś ciekawa efektu. Już wiem co obejrzę wieczorem ☺️