Żywa woda, zdrowia doda

Żywa woda, zdrowia doda

W ostatnim czasie wśród "ekoświrów" rekordy popularności bije "surowa woda". Jest to nic innego jak woda prosto z ujęcia, która nie przechodzi żadnego procesu uzdatniania. Nie jest filtrowana. Nie jest chlorowana, ozonowana, nie jest naświetlana promieniami UV. A to oznacza, że mogą w niej być na przykład przecinkowce cholery czy pałeczki Salmonella Typhi. Całe to dobrodziejstwo za jedyne 130 zł za 10 litrów...

Domorośli wytwórcy Polskiej surowej wody już obmyślają plan jak stworzyć swój własny produkt. (fot. Shutterstock)

Ostatnimi czasy nie ma większych zmartwień. Sytuacja polityczna jest dość stabilna, na półkach stoją wszystkie towary, media są właściwie wszędzie, mamy nie najgorszą opiekę medyczną. Jest czas pomyśleć o sobie, pofilozofować, poprzebierać między trendami i stylami życia, wybrać własną drogę. Dać się naciągnąć, zindoktrynować, oszukać. Zostać niebezpiecznym świrem. Albo zbić majątek na takich.

Zauważyłam pewną tendencję wśród moich pacjentów. Przychodzą czasami po bardzo specyficzne suplementy i gdy nie mogę szybko znaleźć tego, o co proszą, wyciągają smartfona, ładują stronę i pokazują mi obrazek preparatu, o który im chodzi. Którego ja na pierwszy rzut oka wiem, że z pewnością nie będzie w aptece. Gdyby się zastanowić na trzeźwo, to od razu byłoby wiadomo, że chodzi o naciąganie, bo ani firma nie jest wiarygodna, ani cena nie jest normalna (np. pół kilo siemienia lnianego w ładnym opakowaniu za 280 zł?). Ale pacjent się nie zastanawia nad jakością czy ceną – wierzy ślepo, że preparat jest skuteczny, bo wyskakujące okienka w przeglądarce oraz opinie „ekspertów” o niej zapewniają. Za każdym razem, gdy korzysta z przeglądarki. Czasami naprawdę bardzo często.

To samo zjawisko dotyczy ostatnio popularnego wśród "ekoświrów" oraz nieświadomych konsumentów trendu na picie naturalnej, surowej wody, co promują niektóre portale dla fanów ekologicznej żywności. Jest to nic innego jak woda prosto z ujęcia, która nie przechodzi żadnego procesu uzdatniania. Nie jest filtrowana. Nie jest chlorowana, ozonowana, nie jest naświetlana promieniami UV. Co oznacza, że nie ma dodatku żadnych produktów wynikających z tych interwencji. Oraz – że substancje i organizmy, które są usuwane podczas procesu uzdatniania, żyją sobie dalej i mają się doskonale. Na przykład przecinkowce cholery. Pałeczki Salmonella Typhi. I inne cudaki.



Założyciel firmy (Oregon, USA) na swojej stronie twierdzi, że jego oryginalna woda „Live water” pochodzi z przebadanego i bezpiecznego ujęcia oraz jest testowana na obecność szkodliwych bakterii (których jak dotąd w jego wodzie nie wykryto). Nie ma informacji o tym jakich dokładnie, ani kto właściwie prowadzi badania. Ani czy badanie na obecność bakterii przeprowadza się przed wypuszczeniem partii czy po... FDA nie potwierdza niczego z rzeczy podanych na stronie dotyczącej tego produktu. A mimo to surowa woda cieszy się dużym powodzeniem, sprzedając się za 130 zł za 10L baniak.

Jeśli jest popyt – czemu by tego nie wykorzystać. Domorośli wytwórcy Polskiej surowej wody już obmyślają plan jak stworzyć swój własny produkt, bo skoro koszt wytworzenia jest minimalny, a cena dla klienta bardzo wysoka, to jest to przecież kura znosząca złote jajka. I to kura hipsterka, bo skoro jest jakaś woda, która kosztuje 13 zł za litr to musi robić naprawdę niezwykłe, nie mainstreemowe rzeczy w organizmie. Na przykład powodować dur brzuszny. A może zakażenie przywrą? Lamblią? Zatrucie metalami ciężkimi też należy do raczej nieczęstych zdarzeń.

Ale jakoś takie informacje nie trafiają do świadomości konsumenta. Problem śmiertelności z powodu dawnych epidemii, ryzyko powrotu pewnych, teraz już zapomnianych, chorób, komplikacje w leczeniu pasożytów i zakażeń pierwotniakowych nie są tak namacalne jak jeszcze niedawno, nasze pokolenie tego już nie pamięta. Natomiast teorie spiskowe i podejrzenie, że producenci wód uzdatnianych chcą przez dodatek fluoru kontrolować nasze umysły (to jedna z teorii, jakie padły niedawno w prasie zagranicznej w kontekście Live water) są dla niektórych bardziej rzeczywiste. Bardziej prawdopodobne. I ekscytujące. Wiem to, miałam ostatnio pacjenta, który chciał kupić żywą wodę. Był bardzo podekscytowany faktem, że sprzeciwi się systemowi. Niestety nie było jej w hurtowni.

Jeżeli natomiast osoba wydająca jest w stanie określić brakujący kod pocztowy, to może opisać go na rewersie recepty papierowej. (fot. Shutterstock)Czy farmaceuta może uzupełnić kod...

Od 18 kwietnia, gdy weszło w życie nowe rozporządzenie w sprawie recept, elementem obowiązkowym...

Techniczka na stażu samodzielnie wydawała leki pacjentom, a w systemie była wtedy zalogowana na kierownika apteki. (fot. Shutterstock)Sposób na zatrzymanie technika stażysty...

Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum już po raz kolejny, w krótkim czasie, rozstrzygał sprawę...

Póki co wszystkie osoby zatrzymane w poniedziałek przez CBA, zostały zwolnione do domu. (fot. Shutterstock)Nielegalny wywóz leków to proceder...

"To proceder niezwykle szkodliwy" - mówi o nielegalnym wywozie leków dr Paweł Wróblewski. "...

W ocenie Ministra Zdrowia obowiązujące obecnie regulacje odnoszące się do kwestii koncentracji zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej mają charakter kompleksowy. (fot. MGR.FARM)Ministerstwo Zdrowia o cofaniu zezwoleń...

Pod koniec stycznia poseł Waldemar Buda zwrócił się do Ministra Zdrowia z pytaniem o los 1500...

NFZ wyjaśnia, że data i godzina realizacji recepty oznacza moment fiskalizacji recepty lub kilku recept, kiedy pacjent płaci za wydawane leki. (fot. Shutterstock)Będą kary dla aptek, za błędnie...

Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ wydał interpretację przepisów nowego rozporządzenia w sprawie...