Ankara

8 grudnia 2017 11:26

Najkrótsza rekomendacja książki Leona Pawlika pt. „Ankara” brzmi: autor i bohater są farmaceutami. Główna postać, podporucznik rezerwy Roman Kowalik, lat dwadzieścia siedem, z zawodu farmaceuta, odsługuje służbę wojskową w składnicy sanitarnej. Akcja powieści rozgrywa się w latach 1967-69 w małym miasteczku – Gołdapi. I właśnie o małomiasteczkowym życiu w małomiasteczkowym garnizonie w czasach głębokiego PRL-u opowiada Leon Pawlik…

„Ankarę” można zaliczyć w długi poczet powieści pijackiej, ballady pijackiej...

Gdzieś tam daleko, w szerokim świecie, dzieją się w tym czasie ważne rzeczy – izraelska armia walczy w wojnie sześciodniowej, wojska Układu Warszawskiego interweniują w Czechosłowacji, w większych miastach w Polsce rozgrywają się wydarzenia Marca 1968… ale do Gołdapi docierają tylko echa tych zdarzeń („Nikt nie sądził, by armia izraelska mogła posunąć się dalej i dojść aż do Gołdapi, jednak na wszelki wypadek w składnicy odbyły się ćwiczenia dla rezerwistów”). Nic nie zakłóca sennego życia w małym miasteczku. W stołówce nieprzerwanie króluje obiadowy zestaw obowiązkowy (zupa pomidorowa i kotlety mielone) i chyba nikt nie troszczy się zbytnio o skutki wydarzeń na świecie.

Służba w wojskowej składnicy sanitarnej jest monotonna. Bohaterowie, oficerowie o wdzięcznych nazwiskach (m.in. Hromadko, Śledziejko, Stryjek, Samczyc) przyozdobieni odznakami z wężem Eskulapa, po wypełnieniu nielicznych obowiązków służbowych, z tej monotonii i nudy przede wszystkim piją, to ich główna rozrywka. Inne ich zajęcia to „profesjonalna” produkcja bimbru z wykorzystaniem metalowej rurki, prawdopodobnie starego przewodu hamulcowego, przerobionej na chłodnicę („rurkę dokładnie oczyszczono, na końcach miała gwintowane kołnierze pozwalające na łatwe połączenie z kolumną rektyfikacyjną, zrobioną z metrowego odcinka rury mosiężnej, wygrzebanej przez mechanika ze sterty złomu”). Do tego oczywiście gra w pokera, świniobicie, hodowla pieczarek, rozmowy o kobietach i seksie (niektórzy na rozmowach nie poprzestają), dyskusje o filmach. A to wszystko odbywa się w wynajętym mieszkaniu pod okiem patrzącego z porteru Józefa Cyrankiewicza, któremu przyklejono wąsy Karola Marksa.

Niektórym szanowanym przedstawicielom zawodu farmaceuty może się zakręcić w oku łezka tęsknoty za studenckimi czasami, gdy będą czytać o zastosowaniu poza wskazaniami sprzętu laboratoryjnego, o spożywaniu herbaty (lub innych płynów) ze zlewek. O wznoszeniu toastów platynowymi kieliszkami, piciu z kieliszków do płukania oka, firankach z niewyjałowionej gazy, których nie trzeba prać, bo można je potem wyrzucić i zrobić z gazy nowe. O zabawach pirotechnicznych z wybuchowym azydkiem jodu (trijodek azotu, NI3, syntetyzowany dla zabawy przez znudzonych wojskowych pigularzy, jest substancją niezwykle niestabilną, rozkładającą się w sposób wybuchowy pod wpływem lekkiego dotyku), sztafecie cztery razy sto (i nie chodzi tu o sto metrów), kabaretach „Dren 59” i „Cyrulik” i podobnych klimatach…

Niemniej jednak, pomimo licznych przytaczanych przez autora męskich rozmów i lekkich rozrywek, nie ma w książce nic z chamstwa czy wulgarności. Jest naturalizm, ale połączony z humorem, absurdem, groteską. Bohaterowie są poczciwi, niekiedy nawet dobroduszni. Oficerowie przyjaźnią się, wspierają, pomagają sobie nawzajem przetrwać dwuletnią przymusową izolację. Alkohol, który spożywają w sporych dawkach, jest raczej, w ich przypadku, katalizatorem wrażliwości.

„Ankarę” można zaliczyć w długi poczet powieści pijackiej, ballady pijackiej, do której należy np. „Czuły barbarzyńca” Hrabala, „Moskwa-Pietuszki” Jerofiejewa, opowiadania Hłaski, „Colas Breugnon” Rollanda. Z pewnością książka spodoba się tym, którzy lubią Haszka i Szwejka, filmy Barei, „C.K. Dezerterów”, Sherlocka Holmesa… Oraz wielbicielom mądrości Kubusia Puchatka.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Złodziej w aptece Złodziej w aptece

Apteki coraz częściej są okradane. Zuchwałość złodziei jest niebywała. Coraz częściej ich celem nie ...

Felieton delegata na KZA – część 3 (spontaniczna) Felieton delegata na KZA – część 3 (spontaniczna)

Kolejny “Felieton delegata na KZA” miał być na zupełnie inny temat. Jednak to co w niedzielny wieczó...

Wybory Wybory

Życie nieustannie stawia nas przed wyborami i zmusza do podejmowania decyzji. Gdybyśmy nie musieli w...