Apteczny worek

30 listopada 2014 16:55

Parafrazując tytuł jednego z filmów Marka Koterskiego można powiedzieć, że „Wszyscy jesteśmy aptekarzami”. Tak przynajmniej postrzega nas społeczeństwo. Nieważne czy przy okienku stoi technik czy farmaceuta – każdy pacjent będzie się do niego zwracał per magister. Podobnie zresztą jak właściciel apteki, zawsze będzie nazywany aptekarzem. A przecież wszyscy aptekarze to farmaceuci… i złodzieje.

syringe-103059_1920.jpg

O mało nie spadłem z krzesła, kiedy kilka dni temu przeczytałem tytuł artykułu krzyczący, że „Aptekarze oszukują i zgarniają pieniądze. A pacjentom grozi śmierć”. Już dawno nie czytałem tak trywialnego i tendencyjnego tekstu, który szkalowałby polskich farmaceutów. Tak niestety się dzieje, kiedy mało rozgarnięty dziennikarz zabiera się za temat, o którym nie ma pojęcia i który go przerasta. Odwrócony łańcuch dystrybucji i nielegalnych wywóz leków za granice (o którym miał być rzeczony tekst) to gigantyczny problem naszego rynku leków. Dziennikarz, który zabiera się za jego opisywanie powinien najpierw odpowiednio się przygotować, przeprowadzić rozmowy z samorządem aptekarskim, Głównym Inspektorem Farmaceutycznym i dopiero wtedy zabierać się za pisanie. Trudno jednak spodziewać się tego po dziennikarzu, którego zadaniem jest pisanie felietonów na 3000 znaków o krzykliwych tytułach…

Z artykułu dowiedziałem się między innymi, że w pościgu za łatwym zarobkiem zapominam o pacjentach. Podobno odsprzedaję hurtowniom leki ratujące życie, które zamiast trafić do polskich pacjentów są wywożone za granicę. Oto przez niedouczonego dziennikarza zostałem więc wrzucony do jednego worka ze spekulantami, przestępcami i właścicielami aptek, którzy trzepią grube miliony na odwróconym łańcuchu dystrybucji. W tym trywialnym felietonie po raz kolejny powielono kardynalny błąd zrównujący właścicieli aptek, aptekarzy i farmaceutów. Otóż przypominam i oświadczam, że aptekarzem jest tylko farmaceuta. Aptekarzem nie jest i nigdy nie będzie właściciel apteki, który nie posiada wykształcenia farmaceutycznego – umówi o tym ustawa o Izbach Aptekarskich!

Niestety w świadomości opinii publicznej utarło się przekonanie, że każdy właściciel apteki to aptekarz i farmaceuta. Farmaceutą zresztą jest też w opinii wielu technik farmaceutyczny. Wszyscy jesteśmy zatem wrzucani do jednego, aptecznego worka, który ponosi winę za brak dostępu pacjentów do leków. Kto by się bawił w niuanse? Kto by czytał ustawę o Izbach Aptekarskich? Jesteś farmaceutą, więc to Ty wolisz sprzedawać Humalog i Clexane Niemcom, a nie Polakom. Bo Niemiec jest bogatszy i może zapłacić więcej.

Nikt nie przejmuje się prawdą. W dzisiejszych czasach prawdą jest to, co można przeczytać w internecie. Tak bardzo ufamy wydawcom, że bezkrytycznie przyjmujemy każdą bzdurę, którą nam serwują. Media nie są zainteresowane wyjaśnianiem niuansów i zawiłości aptecznej hierarchii. Po co? Nie ma sensu pisać o rzeczach, których czytelnik nie zrozumie. Podsuwa się więc czytelnikowi skróty myślowe i sensacyjne tytuły tylko po to, żeby kliknął i w przypływie emocji skomentował.

A prawda jest taka, że to nie farmaceuci ale właściciele aptek odpowiadają za odwrócony łańcuch dystrybucji. Tylko niewielki odsetek z nich ma wykształcenie farmaceutyczne. Farmaceuci pracujący w aptekach biorących udział w tym procederze (nawet ich kierownicy) na ogół nie mają o nim pojęcia. Takie apteki często prowadzą podwójną księgowość. Faktury za dostawy deficytowych i ratujących życie leków są niewidoczne w aptece. Zresztą te leki nawet do nich nie trafiają (wyobraża ktoś sobie TIR-a parkującego pod apteką z 5000 opakowań Clexane?). Wszystko odbywa się drogą papierkową, a wszelkie faktury dokumentujące nielegalny proceder znajdują się poza apteką w siedzibie właściciela (często w innym województwie, żeby utrudnić śledztwo WIFu).

Komisja Zdrowia Sejmu RP wyliczyła, że rocznie Polskę opuszczają leku o wartości 250 mld zł. Wyobrażacie sobie jakie zysku przynosi ten proceder? Jego beneficjentów bez wątpienia stać na to, żeby zatrudnić jednego dziennikarza, który stworzy dym w polskich mediach. Dym, który odwróci uwagę od rzeczywistych sprawców braku leków w Polskich aptekach i zgrabnie zwali całą winę na aptekarzy = farmaceutów = samorząd aptekarski. Myślicie, że artykuł, o którym wspominam na wstępie to przypadek i owoc niefrasobliwości dziennikarza? Nie… moim zdaniem to wcale nie jest przypadek…

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Włoski problem Włoski problem

Włosi mają problem. Problem tak duży, że jeden z najbardziej znanych dziennikarzy w ItaliiVespa Bru...

Motyw apteki w malarstwie Motyw apteki w malarstwie

W ramach dyskusji nad pozycją farmaceutów w społeczeństwie pisałam już o wątkach aptekarskich w poez...

Melamina i różowe bobasy Melamina i różowe bobasy

Świat przymyka czasem swoje łaskawe oko na różne afery farmaceutyczne, szczególnie te o zasięgu loka...