Magazyn mgr.farm

Chiński spisek zdemaskowany!

8 października 2018 09:01

Bo wie Pani, powiedział do mnie z błyskiem w oku staruszek stojący przede mną w długiej kolejce do okienka w aptece – ja wiem wiele rzeczy. Mrugnął i potarł bok nosa palcem wskazującym prawdopodobnie w geście potajemnej konspiracji, wywołując u mnie, jak zwykle w takich sytuacjach, aptekarski odruch uniesienia jednej brwi, który starałam się pohamować. Wystarczył jeden rzut wprawnego oka farmaceuty na starszego pana, żeby wiedzieć, że to typ pacjenta, który naprawdę uwielbia mówić i wolałam go nie prowokować, widząc że kolejka do okienka porusza się bardzo powoli. Niestety, niezależnie od mojej determinacji, pan zaczął mówić…

Stojąc tamtego dnia w kolejce dowiedziałam się co się właściwie stało z felernym walsartanem... (fot. Shutterstock)

Apteka to miejsce, gdzie panuje specyficzny klimat jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Widzę to zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie ludność miejscowa spotyka się w kolejce do aptekarza na rozmowy o pogodzie, chorobach, starości i na ploty, które stanowią dla mieszkańców nieodłączną rozrywkę codzienności. Będąc na urlopie właśnie na takie miejsce trafiłam i chcąc nie chcąc zostałam wplątana w lokalne… zagadki kryminalne.

I nie chodziło o błahe sprawy, jak to kto ukradł rower tym spod dziesiątki, ani o to czemu listonosz przychodzi z emeryturą godzinę później niż zwykle. Chodziło o sprawę międzynarodową najwyższej wagi! A dokładniej o sprawę zatrutych leków.

Seria wycofań preparatów zawierających walsartan odbiła się głośnym echem nie tylko w środowisku medycznym (czytaj więcej: Rakotwórczy związek w lekach z walsartanem). Miliony opakowań lekarstw wycofywane z aptek[/url][/b]). Wywołała obawy i poruszenie wśród pacjentów oraz ich opiekunów, doprowadzając do trudnych, czasami konfliktowych sytuacji za pierwszym stołem. O niezadowoleniu osób, które chciały zwrócić zakupione wcześniej leki, tych, którzy nie mogli potem kupić zamienników było przez jakiś czas dość głośno, ale niewiele osób zainteresowało się dokładniej na czym polegał problem. Oprócz ludzi takich jak spotkany przeze mnie na urlopie Pan Sergieniusz.

Stojąc tamtego dnia w kolejce dowiedziałam się co się właściwie stało z felernym walsartanem. Zostało mi bardzo dobrze i jasno wytłumaczone, czym jest NMDA i jaki jest jej wpływ na zdrowie i życie ludzkie. W długim monologu usłyszałam szczegółowe informacje o procesie produkcji leku w fabryce Zhejiang Huahai Pharmaceutical Co. Ltd, o zaniedbaniach pracowniczych, o łapówkach i tajnych sabotażach. Poznałam krok po kroku niesamowicie złożoną teorię spiskową, w której rząd Chińskiej Republiki Ludowej miał celowo zlecić zatrucie walsartanu produkowanego na eksport, żeby osłabić kraje europejskie przed nadchodzącą inwazją. Która jest nieunikniona. Nieunikniona, rozumie Pani?!

Atmosfera niezręczności nie zdążyła jeszcze na dobre się zagęścić i opaść, gdy mój rozmówca, jeśli tak można nazwać kogoś, kto mówi bez przerwy ignorując otoczenie, podszedł do okienka wykupić leki, a następnie wyszedł sprężystym krokiem rzucając w stronę moich obu uniesionych ze zdziwienia brwi coś o udawadnianiu czegoś.

Powoli spojrzałam na farmaceutę za okienkiem, szukając oznak zrozumienia, rozbawienia czy innych emocji związanych z sytuacją, których w swojej karierze spotkałam wiele (zwłaszcza, że nie mam telewizora, więc część moich pacjentów za swój obowiązek uznaje informowanie mnie o wydarzeniach ze świata, przedstawiając, naturalnie, swoją wersję). Podając receptę zapytałam z lekkim uśmiechem, czy tu często można usłyszeć takie historie. Farmaceuta na chwilę przerwał realizację mojej recepty i poprawiając okulary z pełną powagą powiedział, że tak, cały czas. Pan Sergieniusz przez czterdzieści lat pracował jako szpieg i naprawdę wie wiele rzeczy.

Uprzejmie milczałam do końca wizyty w aptece, zabrałam swoje leki i zaraz potem wróciłam ze świata szpiegów, intryg i międzynarodowych spisków do pourlopowego świata rzeczywistego, gdzie najbardziej ekscytującą rzeczą w sprawie wstrzymań walsartanów była przepychanka telefoniczna z hurtownią o to jakie dokumenty i gdzie im zaginęły. Całe szczęście.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Szkolenie „pro forma” Szkolenie „pro forma”

Nie da się ukryć, że mówiąc o kształceniu podyplomowym, można odnieść wrażenie, jakbyśmy cofnęli się...

Wielkanocna babka Wielkanocna babka

Piątek po południu, Wielki Piątek, oddział internistyczny. Na korytarz wjeżdża dwóch sanitariuszy z ...

Jest pierwszy wygrany wyrok w sprawie 1%! Jest pierwszy wygrany wyrok w sprawie 1%!

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę na decyzję Rady Aptekarskiej w sprawie pozytywnego zao...