Magazyn mgr.farm

Farmaceutyczne kino – Romans na haju

3 stycznia 2015 09:11

Niewiele jest takich filmów, w których farmaceuci są głównymi bohaterami. Wszędzie tylko lekarze, prawnicy, listonosze, żołnierze… a nawet przedstawiciele medyczni. To nielicznych wyjątków należy „Romans na haju” – przyjemna i mocno zakręcona komedia. Oprócz dobrej zabawy pozwala ona również poznać specyfikę pracy amerykańskich farmaceutów…

better.png

Bohaterem „Romansu na haju” jest Douglas Varney (w tej roli Sam Rockwell) – małomiasteczkowy, amerykański farmaceuta. Poznajemy go w momencie, gdy przejmuje aptekę od swojego teścia, który udaje się na emeryturę. Douglas nie jest szczęśliwym człowiekiem. Despotyczna żona kompletnie go nie docenia, syn ignoruje, pracownicy oszukują, a teść ośmiesza. Sytuacja zmienia się, kiedy farmaceuta poznaje Elizabeth (Olivia Wilde) – lekomankę i piękną żonę lokalnego milionera. Niemal błyskawicznie wywiązuje się między nimi romans, który kompletnie odmienia życie Douglasa.

Warto zacząć od tego, że w filmie bardzo dobrze odwzorowana jest praca amerykańskiego farmaceuty – jakże inna niż ta, którą znamy z polskich aptek. W USA farmaceuta zajmuje się wyłącznie przygotowywaniem i wydawaniem pacjentom leków przepisanych przez lekarza. Cała reszta asortymentu apteki znajduje się w części samoobsługowej. Należność za wszystkie zakupy inkasuje pracownik „niefachowy”. Zadaniem Douglasa jest zatem fasowanie leków indywidualnie dla każdego pacjenta do butelek, na których jest jego nazwisko, dane lekarza i sposób zażywania leku. Tak przygotowane leki są niekiedy dowożone chorym do domu. Taki system wiąże się również z bardzo restrykcyjnym sposobem kontroli aptek i liczeniem leków przez DEA – co możemy zobaczyć również w filmie, gdy taką kontrolę przechodzi apteka Douglasa.

Wróćmy jednak do historii naszego nieporadnego farmaceuty. Po nawiązaniu romansu z piękną Elizabeth, jego życie zmienia się diametralnie. Najpierw odzyskuje wiarę w swoją męskość, autorytet i wartość. Niestety później za namową Elizabeth zaczyna używać leków, które mają jeszcze bardziej polepszyć jego życie. W rezultacie zaczyna okradać własną aptekę, co zwraca uwagę DEA i sprowadza kontrolę…

Mimo to Douglas nadal używa samowolnie leków, a niekiedy wręcz tworzy własne mieszanki najsilniejszych leków antydepresyjnych i nootropowych. Po zażyciu jednej z takich tabletek własnej roboty udaje mu się nawet wygrać lokalny wyścig kolarski (czym zyskuje uwielbienie własnej żony i syna). To mu jednak nadal nie wystarcza… Punktem kulminacyjnym historii jest plan zabójstwa bogatego męża Elizabeth i wspólnej ucieczki do Europy. Czy ten plan wypali? O tym musicie się przekonać sami oglądając film.

„Romans na haju” nie jest jakimś wielkim arcydziełem kinematografii. To po prostu typowa, amerykańska komedia – trochę w stylu braci Cohen i Woody’ego Allena. Czasami głupia, czasami perwersyjna a jeszcze innymi razem ckliwa i naiwna. Warto ją obejrzeć chociażby ze względu na zjawiskową Olivię Wilde (słynna „Trzynastka” z „House’a”) i zaskakującą rolę… Jane Fondy. Sam Rockwell wcielający się w główną postać niestety nie należy do moich ulubionych aktorów (pewnie dlatego, że gra głównie oślizgłych, dwulicowych antybohaterów). Niemniej „Romans na haju” to idealna rozrywka na sobotni wieczór. Sex, drugs &… ninja!

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Z aptecznego archiwum X – Historia Tylenolu c.d.n Z aptecznego archiwum X – Historia Tylenolu c.d.n

Co może być lepszego na sobotnie, leniwe popołudnie niż wygodny fotel, kawa i zbrodnia w tle? Co pra...

Symbole farmacji Symbole farmacji

Minęły już czasy, gdy farmaceuci pracowali jedynie w wiekowych rodzinnych aptekach z tradycjami – dz...

Ankara Ankara

Najkrótsza rekomendacja książki Leona Pawlika pt. „Ankara” brzmi: autor i bohater są farmaceutami. G...