Magazyn mgr.farm

Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości

7 września 2018 10:14

Zachwycona filmem o Marii Skłodowskiej-Curie z Karoliną Gruszką w roli tytułowej, sięgnęłam po książkę Magdaleny Niedźwiedzkiej pt. „Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości”, wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017. Opowiada ona o życiu i pracy dwukrotnej noblistki…

Maria Skłodowska walczyła z konwenansami, zdawała sobie sprawę że w jej otoczeniu nie szanuje się kobiet, które rywalizują z mężczyznami.

Książka napisana przez Magdalenę Niedźwiedzką opowiada o życiu i pracy dwukrotnej noblistki. Akcja powieści obejmuje lata 1911–1913; wcześniejsze losy wielkiej uczonej (życie w Warszawie pod zaborami, wyjazd do Francji na studia, pierwszą nieszczęśliwą miłość) poznajemy z retrospekcji. Autorka skupiła się przede wszystkim na romansie Marii z Paulem Langevinem, z którym uczona związała się po śmierci swojego męża, Piotra Curie. Niestety wątek romansu z Paulem Langevinem dominuje, wiele fragmentów dotyczy szczegółów relacji między Langevinem i jego zazdrosną żoną.

Ciekawy jest wątek znajomości noblistki z Albertem Einsteinem i opowiedziana w ostatnim rozdziale historia szalonej eskapady po Jeziorze Genewskim, którą wspólnie odbyli, a do której Einstein przyznał się dopiero po śmierci Skłodowskiej-Curie, dotrzymując danej przyjaciółce obietnicy, że za życia Marii nikt się o tej przygodzie nie dowie.

Wzruszające są fragmenty dotyczące młodzieńczych marzeń Marii, by wyrwać się na studia do Paryża, a potem z dyplomem prestiżowej uczelni wrócić do Warszawy i nauczać młodzież, otwierać młodym oczy na niesprawiedliwość społeczną, zaszczepiać miłość do nauki, by potem wychowankowie trafili jej śladem na Sorbonę i służyli ojczyźnie swoją wiedzą i wykształceniem.

Z innych fragmentów poznajemy skomplikowany charakter Marii, jej niespokojną duszę. Niczemu nie byłą w stanie oddać się całkowicie przez dłuższy czas. Czytała kilka książek na raz, bo jedna szybko jej się nudziła, nadmiar teorii ją nużył. Kochała eksperymenty, uczenie się, wyzwania. Nie chciała być po prostu doskonale wykształconą guwernantką. Na pytanie, którą z nauk kocha bardziej, fizykę czy chemię, odpowiadała, że ma pojemne serce.

Maria Skłodowska walczyła z konwenansami, zdawała sobie sprawę że w jej otoczeniu nie szanuje się kobiet, które rywalizują z mężczyznami. W czasie studiów była w trudnej sytuacji materialnej, nie mogła liczyć na wsparcie rodziny i być może przerwała by edukację na Sorbonie, gdyby nie otrzymała stypendium Aleksandrowiczów (stypendium w wysokości sześciuset rubli umożliwiło kontynuację licencjatu z matematyki). Było to stypendium dla wybitnie uzdolnionych Polaków, studiujących za granicą, przyznane Marii Skłodowskiej dzięki Jadwidze Dydyńskiej, która zgłosiła kandydaturę Marii.

By się utrzymać w Paryżu, przyszła noblistka w okresie studiów zarabiała, pracując nad zleceniem Societe d’Encouragement pour l’Industrie Nationale w laboratorium profesora Lippmana na Sorbonie. Narzekała na warunki w laboratorium, w którym brakowało miejsca na porządną analizę, nie miała nawet gdzie segregować probówek. Szukając odpowiedniego laboratorium poznała Piotra Curie, młodego profesora Sorbony.

Nie wiem, na ile przytoczona w książce pierwsza rozmowa Marii i Piotra jest prawdziwa, ale całkiem możliwe, że para uczonych zaczęła swoja znajomość na pierwszej (zaaranżowanej) randce od dyskusji na temat właściwości magnetycznych różnych stali, a profesor Curie popisywał się przed doktorantką swoją znajomością z lordem Kelvinem… Nawet jeśli dialog zaistniał dopiero w głowie autorki książki, to brzmi tak uroczo i wiarygodnie, że warto go przeczytać.

Moim zdaniem najmocniejszą stroną powieści Magdaleny Niedźwiedzkiej jest właśnie stworzenie odpowiedniego nastroju, oddanie emocji bohaterów, oddanie klimatu epoki, nakreślenie historycznego tła. Podobnie jak w filmie z 2017 roku, tak i w wersji z biografii książkowej Maria Skłodowska-Curie nie jest posągową damą z czarno-białego portretu, który pamiętam z pracowni fizyko-chemicznej w podstawówce, ale nieprzeciętną kobietą, której zdarzyło się iść za głosem serca wbrew konwenansom. Polecam książkę pt. „Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości” ku pokrzepieniu serc w długie jesienne wieczory.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Kto dyżurował w aptekach w Święta? Kto dyżurował w aptekach w Święta?

Spędziłem święta u rodziny na drugim końcu Polski. Oczywiście jak to w takich sytuacjach bywa przy m...

Prawo kontra monopol Prawo kontra monopol

O roli państwa w ochronie rynków strategicznych mówili podczas III Ogólnopolskiej Konferencji Farmac...

Masz zamiennik i milcz pacjencie Masz zamiennik i milcz pacjencie

Jedną z praktyk aptek sieciowych, która budzi ogromne kontrowersje w środowisku farmaceutów, jest za...