Medicus

30 czerwca 2017 10:09

Film „Medicus” (2013, reżyseria Philipp Stölzl, oryg. „Physician”, na podstawie powieści Noaha Gordona) w warstwie fabularnej można streścić następująco: w XI-wiecznej Anglii osierocony chłopiec, Rob Cole, zostaje przygarnięty przez wędrownego cyrulika. Wkrótce Rob zostaje pomocnikiem medyka, a po kilku latach zaczyna marzyć o pogłębieniu wiedzy medycznej i byciu lekarzem….

Okładka płyty z filmem "Medicus"

Kiedy Rob dowiaduje się, że w Persji lekarz Ibn Sina prowadzi szkołę medyczną, decyduje się na karkołomną wyprawę po wykształcenie. Jednak w Isfahanie, do którego dociera Rob, w świecie walczących ze sobą religii i kultur (chrześcijaństwa, islamu i judaizmu) nic nie jest proste: ani medycyna, ani miłość, ani przyjaźń. Proste nie jest także pokazanie na ekranie wszystkich przygód tytułowego bohatera i światopoglądowych konfliktów, ale do tego jeszcze wrócimy…

Pod względem medycznym interesujące jest zderzenie na ekranie dwóch światów: zacofanej, brudnej, głodnej i biednej Europy, pogrążonej w mrokach Średniowiecza oraz rozwijającej się medycyny arabskiej i żydowskiej. W Anglii filmowy cyrulik stosuje prymitywne narzędzia (jak obcęgi do wyrywania zęba, rozżarzone żelazo do wypalania rany po amputacji), wykonuje proste zabiegi (przystawianie pijawek, nastawianie zwichniętych barków), zaleca klientom środki magiczne (cudowne nalewki, talizmany do zawieszenia na szyi, zioła zebrane podczas pełni księżyca) lub inne, o wątpliwej skuteczności (koński mocz).

W tym czasie medycyna arabska była medycyna otwartą, ogólnodostępną – istniały ośrodki kształcenia medyków, związane z nimi szpitale, aptekarze wydawali leki na podstawie przepisu lekarza. Arabowie, którzy przejęli nauki Hipokratesa i Galena, ciągle poszerzali swoją wiedzę. W XI wieku znali i leczyli wietrzną ospę, odrę, trąd – jest wzmianka o tym w filmie. Produkowali instrumenty chirurgiczne (podczas operacji szacha Ibn Sina posługuje się skalpelem). Z czasem do systemu lecznictwa włączono farmakognozję (filmowy Ibn Sina poleca obudzić aptekarza, by wydał lulek dla pacjentki pogryzionej przez skorpiona, do znieczulenia używa maści makowej i opium).

Głównym problemem medycznym w filmie jest epidemia czarnej śmierci (prawdopodobnie dżumy, wywołanej przez Yersinia pestis). Zaraza zostaje opanowana poprzez palenie ciał, aby nie żerowały na nich pchły i przez wytrucie szczurów. Personel medyczny szpitala używa zasłon na twarz. Do zakażenia najpopularniejszą formą dżumy, dymieniczą, dochodzi zwykle w wyniku pokąsania przez pchły, uprzednio zainfekowane w wyniku żerowania na szczurach lub innych małych ssakach. Pierwsze objawy dżumy pojawiają się po kilku godzinach i są to objawy nieswoiste: gorączka, poty, dreszcze, rozszerzenie naczyń krwionośnych, osłabienie, potem znaczne powiększenie węzłów chłonnych (w filmie pierwsi chorzy trafiają do szpitala po 12 godzinach od pojawienia się w mieście chorego na czarną śmierć). Postać septyczna jest zazwyczaj powikłaniem dżumy dymieniczej – od razu dochodzi do sepsy. W jej wyniku powstają mikro zatory bakteryjne w końcowych naczyniach krwionośnych palców rąk i stóp oraz nosa, czego skutkiem jest zgorzel (objawiająca się czarnym zabarwieniem tkanek, co możemy zaobserwować na przykładzie pacjentów szpitala prowadzonego przez Ibn Sinę). Niektórzy pacjenci w filmie mają także problemy z oddychaniem, co sugeruje zachorowanie na trzecią odmianę, dżumę płucną. Postać płucna charakteryzuje się niezwykłą zaraźliwością drogą kropelkową (bez pośrednictwa pcheł).

Ze względu na drastyczne i dosadne sceny – poza obrazami przedstawiającymi epidemię, są to m.in. sceny amputacji, operacji wyrostka, sekcji zwłok – „Medicus” nie jest miłym kostiumowym filmem dla każdego. Nadmiar wątków i stereotypowe podejście do kwestii światopoglądowych to kolejna słabość filmu. Z kolei mocną stroną „Medicusa” jest pozytywne przesłanie, że zawsze warto mieć marzenia i o nie walczyć, że przyjaźń przetrwa wszystko, rozświetli każdy mrok, nauka i mądrość nie mają ojczyzny, dobrzy ludzie są pośród wyznawców każdej religii i w każdej kulturze (niewątpliwie Paulo Coehlo pochwaliłby mnie za to podsumowanie…). Wszystkim, którzy pokrzepienia serc potrzebują albo po prostu lubią historyczne filmy, z malowniczymi plenerami, starannie dobranymi kostiumami i charakteryzacją, polecam „Medicusa”.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Dyrektywa antyfałszywkowa, a polskie apteki Dyrektywa antyfałszywkowa, a polskie apteki

Z zapowiedzi wynika, że polski system będzie oparty o skanowanie kodów 2D każdego opakowania leku, j...

E-recepta, czyli „Król jest nagi” (a w zasadzie dwóch króli – Kamsoft i CSIOZ) E-recepta, czyli „Król jest nagi” (a w zasadzie dwóch króli – Kamsoft i CSIOZ)

Kto jest gotowy na e-receptę? Kamsoft? CSIOZ? A może Ty jesteś gotowy? Czy po wprowadzeniu e-recepty...

Zioło dla diabetyka – morwa biała Zioło dla diabetyka – morwa biała

Morwa biała (Morus alba) to pochodzące z północnych Chin drzewo z rodziny morwowatych, dorastające n...