Medycy polskich szwoleżerów

8 czerwca 2018 10:49

W filmie „Wojna i pokój” Kinga Vidora jest pewna wzruszająca scena: oto na polu bitwy przegranej przez Rosjan, leży ranny książę Andrzej Bołkoński ze sztandarem carskiej armii w ręku. Przejeżdżający konno wódz zwycięskiej armii, Napoleon Bonaparte, widząc go, mówi „O, piękna śmierć”, ale po chwili francuski cesarz dostrzega, że rosyjski żołnierz żyje i poleca swoim medykom zabrać rannego jeńca i opatrzyć jego rany…

Najciekawsze fragmenty książki dotyczą polowych apteczek, którymi posługiwali się wojskowi medycy (lekarze ogólni, chirurdzy i farmaceuci) w polowych warunkach.

W tym momencie akcja filmu przenosi się w inne miejsce i nie jest nam dane poznanie szczegółów leczenia księcia. Jak wyglądało leczenie rannych żołnierzy na początku XIX wieku, kto się nimi zajmował w warunkach polowych, jakim dysponował sprzętem i jakie środki medyczne były wtedy dostępne, można przeczytać w książce Marii J. Turos „Medycy polskich szwoleżerów”, Wydawnictwo Napoleon V, Oświęcim 2017.

Szwoleżerowie to formacja wojskowa lekkiej kawalerii. Polscy szwoleżerowie 1 Pułku Lekkokonnego Gwardii Cesarskiej – prestiżowego oddziału we francuskiej Gwardii Cesarskiej – odznaczyli się przede wszystkim szaleńczą szarżą w bitwie pod Somosierrą (1808 rok). W książce możemy przeczytać o sylwetkach medyków, którzy pracowali w pułku szwoleżerów oraz o organizacji ich pracy. Jednak najciekawsze fragmenty – moim zdaniem – dotyczą polowych apteczek, którymi posługiwali się wojskowi medycy (lekarze ogólni, chirurdzy i farmaceuci) w polowych warunkach.

Typowa apteczka chirurga pułku szwoleżerów składała się z zestawu przygotowywanego w aptece Charles-Louisa Cadet de Gassicourta w Paryżu.

Zestaw znajdował się w drewnianej obitej brunatną lub czerwoną skórą skrzyneczce o wymiarach 20,8 x 15,4 x 9,2 cm albo w trochę mniejszym wiklinowym koszyku, pokrytym płótnem. Ta druga wersja była dopasowana do ładownicy używanej powszechnie w pułkach piechoty. Mieściło się w niej sześć butelek z grubego szkła lub dziewięć cynowych prostokątnych pudełek. W koszyczku zamiast naczynek cynowych stosowano okrągłe pudełeczka z impregnowanego drewna. W skrzyneczce znajdowała się również waga, niewielki moździerz oraz cynowa lub szklana miarka.

Zestaw zawierał głównie leki przeciwbólowe, czyli mocne laudanum de Rousseau (preparat otrzymywany drogą fermentacji alkoholowej miodu, do którego dodawano dużą ilość czystego opium). Poza tym w zestawie były słabsze i mocniejsze pigułki opium, kamfora, emetyk, korzeń rzewienia jako środek przeczyszczający, kora chinowca jako lek przeciwgorączkowy, eliksir Hoffmana (preparat zawierający mieszaninę 2 części alkoholu i 1 części eteru, sporządzony po raz pierwszy w latach 30. XVIII wieku przez Fryderyka Hoffmanna), spirytusowy wyciąg z melisy, nalewka na korze cynamonowca. Wszystkie specyfiki były konfekcjonowane w taki sposób, żeby ułatwić ich podawanie w formie pigułek bądź płynnych mieszanek.

Zasobniejszą apteczką dysponowali lekarze, towarzyszący generalicji. Była to drewniana skrzyneczka, większa (wymiary 56 x 20 x 14 cm), obita czerwoną skórą.

Wewnątrz znajdowały się trzy przegródki, dwie boczne mniejsze i środkowa większa. Zawierały zestaw podstawowych leków w 12 pudełeczkach z impregnowanego woskiem kartonu, a także medykamentów w buteleczkach. Tych ostatnich było osiem, ustawionych w oddzielnej drewnianej szkatułce, dla ochrony dodatkowo oklejonej grubą tkaniną. W zestawie znajdował się w przegródce plaster w metalowym pojemniczku. Buteleczki zawierały m.in. preparat baume du Comandeur (preparat na bazie ziół, m.in. dziurawca, mirry, aloesu, żywic aromatycznych, o działaniu antyseptycznym i lekko powierzchniowo znieczulającym), laudanum de Syndenham (nalewka z opium zawierająca około 10% czystej substancji, wino, szafran, cynamon i goździki), eter, kamforę i octan ołowiu w płynie. W środkowej przegródce znajdowały się bandaże, szarpie oraz listewki do unieruchomienia złamań, cewnik i urządzenie służące do wykonania lewatywy. Ten zestaw był sporządzany przez aptekę pana Pestiaux w Paryżu.

Była jeszcze apteczka regulaminowa – na pułkowym furgonie. W zabezpieczonej przed wilgocią woskiem skrzynce z drewna akacjowego o wymiarach 39 x 22 x 27 cm, w której znajdowało się sześć drewnianych pojemników, osiem flakoników ze szkła i cztery pudełeczka cynowe, zawierające specyfiki zgodne z wojskowym formularzem farmaceutycznym z 1804 roku. Z ważniejszych były to: 4 uncje (128 gramów) laudanum de Syndenham oraz 2 uncje (64 gramów) eliksiru Hoffmana. W jednym z cynowych pojemników mieścił się teriak, zaś w drewnianych pojemnikach pigułki z opium. Zestaw przygotowywał farmaceuta Trepier w Paryżu w aptece przy Rue Saint-Honore pod nr 208.

Tym, którzy pragną poznać więcej szczegółów na temat XIX wiecznych metod leczenia ciężkich obrażeń – polecam ciekawą pod względem medycznym i historycznym książkę o medykach polskich szwoleżerów.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Kiedy kota nie ma w domu… Kiedy kota nie ma w domu…

Posiadanie własnej apteki ma swoje plusy i minusy. Do tych ostatnich z pewnością należą nerwowe urlo...

Miejsce pielęgniarek jest przy pacjentach, a nie przy lekach Miejsce pielęgniarek jest przy pacjentach, a nie przy lekach

Granice między zawodami medycznymi często się zacierają i ostatnie miesiące pokazały, jak bardzo jes...

Felieton delegata na KZA – cześć 4 Felieton delegata na KZA – cześć 4

Kampania wyborcza przed KZA wchodzi w decydującą fazę i przyznam, że przestaję już powoli ogarniać l...