Miłość i inne używki – recenzja filmu

5 października 2014 07:24

Jeśli wierzycie, że filmy mają leczniczą moc, to ten jest zdecydowanie jednym z nich. Po jego seansie z pewnością zmieni się Wasz punkt widzenia na własne problemy. A przy okazji poznacie kulisy wprowadzania na rynek jednego z najpopularniejszych leków ostatnich 20 lat…

milosc_i_inne_uzywki_-_1.jpg

Drugs, sex and… Jake Gyllenthal. Taką oto receptę na udany film obmyślili sobie twórcy obrazu „Miłość i inne używki”. Jak przystało na „amerykańską komedię romantyczną” (a to podobno osobny gatunek filmowy) pojawia się również piękna kobieta – w tej roli Anne Hathaway. On jest przebojowym i pełnym uroku przedstawicielem handlowymi firmy Pfizer. Ona jest pacjentką jednego z lekarzy, których on przekonuje do swoich leków. Razem tworzą wybuchową mieszankę pełną pasji, namiętności i wzruszeń. To nie może skończyć się dobrze…

„Miłość i inne używki” to współczesna wersja klasycznego już „Love story”. To historia dwojga młodych ludzi pochodzących z różnych światów, których związek wystawiony jest na próbę przez jej chorobę. Maggie Murdock, grana przez Hathaway, to młoda dziewczyna cierpiąca na Parkinsona. Większości osób choroba ta kojarzy się z ludźmi w podeszłym wieku, którzy powoli tracą kontrolę nad własnym ciałem. Tymczasem bardzo często dotyka ona również młode osoby. Lekarze coraz częściej diagnozują ją u ludzi, którzy nie przekroczyli jeszcze 20 lat. Tak też było w przypadku bohaterki filmu „Miłość i inne używki”. Jamie Randall (Jake Gyllenthal) zakochuje się w niej bez reszty mimo, że początkowo obiecywali sobie wyłącznie związek bez zobowiązań. Kiedy uświadamia sobie siłę łączącego ich uczucia nachodzą go wątpliwości i strach o przyszłość. Parkinson jest nieuleczalny. Decydując się na życie z Maggie, będzie obserwował postęp jej choroby i powolne umieranie. Czy młody i przebojowy przedstawiciel firmy farmaceutycznej jest na to gotowy?

Jeśli chcecie znać odpowiedź na to pytanie, to sami musicie obejrzeć film. Przy okazji dowiecie się co nieco o pracy amerykańskich przedstawicieli firm farmaceutycznych, która niekiedy przypomina prawdziwą walkę o przetrwanie. Uroczy Jamie wykorzystuje wszelkie możliwe sposoby na to by przekonać lekarzy do stosowania w szpitalach jego leków. Począwszy od flirtów z recepcjonistkami, przez podkradanie ze szpitalnej apteki leków konkurencji, aż po organizowanie lekarzom orgii… Najlepsza zabawa zaczyna się jednak kiedy nasz bohater dostaje zadanie sprzedaży Viagry! Jego oczami możemy obserwować euforię, jaką wywołuje pojawienie się na rynku pierwszego leku na problemy z erekcją.

Film w dość pobieżny, ale zauważalny sposób ukazuje również największe wady amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej, który nie ma litości dla nieubezpieczonych pacjentów. Maggie w poszukiwaniu leków na Parkinsona organizuje wycieczki autokarem do Meksyku, gdzie leczenie jest znacznie tańsze i bardziej dostępnie niż w USA.
Czy warto obejrzeć „Miłość i inne używki”? Zdecydowanie tak. To bardzo sprawnie zrealizowany i dobrze opowiedziany filmy. Mimo, że przyklejono mu etykietę „amerykańskiej komedii romantycznej”, to wcale nie jest głupkowaty i sztampowy. Świetne aktorstwo, ciekawa fabuła, rewelacyjny dowcip i poruszająca historia… Lekki film na niedzielny wieczór, który nie tylko poprawia humor, ale daje też sporo do myślenia. Na niektórych może też podziałać jak terapia przeciwdepresyjna. Takie kino sprawia bowiem, że inaczej patrzymy na własne problemy, a codzienne bolączki nagle stają się mniej przytłaczające.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Recenzja filmu – Witaj w klubie Recenzja filmu – Witaj w klubie

W walce o własne życie przeciwnikiem często nie jest śmiertelna choroba, ale ułomny system opieki zd...

Pazerność Pazerność

Nie jestem w stanie zrozumieć pazerności niektórych farmaceutów. Od lat prowadzę jedną aptekę i uzys...

Krakowskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa Krakowskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa

„Krakowskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa w okresie czwartego planu pięcioletniego (1971-1975)” to ci...