Nagroda

31 marca 2015 14:22

Apteka to biznes. Do jej prowadzenia skłaniają nas przede wszystkim aspekty ekonomiczne. Jednak żadne pieniądze zarobione na sprzedaży leków nie są warte tyle co wdzięczność pacjenta. Koniec końców to człowiek jest tutaj przecież najważniejszy. Dlatego kiedy przychodzi do mnie pacjent z podziękowaniem za udzieloną mu poradę to wiem, że cały ten wysiłek włożony w prowadzenie apteki, zdobywanie leków i walkę z konkurencją, jest tego wart.

woman-699001_1920.jpg

To jak wygranie jakiejś nagrody. Satysfakcja płynąca z wdzięczności pacjenta jest jak zastrzyk adrenaliny. Dodaje energii i motywuje do dalszej pracy – czasami nawet bardziej niż widok zawartości konta w banku. Bo w końcu nie wszystko można kupić za pieniądze. Szacunek ludzi i ich wdzięczność można zyskać wyłącznie ciężką pracą i szczerymi pobudkami. To chyba Władysław Bartoszewski powiedział kiedyś, że nie opłaca się być uczciwymi, ale mimo to warto.

Prowadząc aptekę i poświęcając jej mnóstwo czasu można bardzo łatwo pogubić się w priorytetach. Farmaceuta będący pracownikiem na etacie nie musi się martwić tym, że jego pensja będzie niższa jeśli sprzeda mniej Polopiryny czy Ranigastu. Niezależnie od planu sprzedażowego właściciela apteki, jego wynagrodzenie pozostaje bez zmian. Jego sytuacja jest więc na tyle komfortowa, że może spokojnie skupić się na doradzaniu pacjentowi w zgodzie z sumieniem i wiedzą – tak to przynamniej powinno wyglądać, choć w aptekach sieciowych jest nieco inaczej (ale to temat na zupełnie inną opowieść). Tymczasem właściciel apteki nieustannie kombinuje, jak utrzymać swój biznes i wygrać z konkurencją wyścig o pacjenta. Czy tego chce czy nie, słupki sprzedaży i wysokość marży stanowią dla niego priorytet. Jeśli będzie je ignorował może obudzić się z ręką w nocniku i na koniec miesiąca nie będzie miał pieniędzy by zapłacić swoim pracownikom.

Sytuacja robi się jednak niebezpieczna kiedy wspomniane słupki i marże stają się jedynym priorytetem właściciela apteki. Dzieje się tak niemal zawsze gdy nie jest on farmaceutą. Takich ludzi nawet nie interesuje co sprzedają – ważne by zysk był duży. Co jednak kiedy właścicielem jest farmaceuta? I to taki z powołaniem? Z jednej strony ciąży na nim obowiązek zapewnienia aptece rentowności. Z drugiej strony wie, że jego zadaniem jest pomaganie pacjentom. Znam wielu, którzy pogubili się w tym rachunku. Powołanie pomyliło mi się z pożądaniem. Sam kilkukrotnie znalazłem się na tej drodze…

W takich sytuacjach wdzięczność pacjenta jest niczym wybawienie. Drogowskaz, który przywraca prawidłową hierarchię naszym priorytetom. Satysfakcja z dobrze wypełnionego obowiązku i możliwości wykorzystywania swojej wiedzy oraz doświadczenia, jest znacznie większa niż ta związana z sukcesem finansowym. Pieniądze są przydatne. Można za nie kupować kolejne samochody, gadżety, wyjeżdżać na wakacje… Jednak nie można za nie kupić spokoju sumienia i szacunku drugiego człowieka. W kiedy gorąca głowa spragniona mamony z wiekiem ochłonie to okazuje się, że to właśnie to jest w życiu najważniejsze. Spokojne sumienie i szacunek innych ludzi. Oto największa nagroda.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Farmaceuci książki piszą – i to jakie?! Farmaceuci książki piszą – i to jakie?!

W ostatnich tygodniach na rynku wydawniczym pojawiło się kilka ciekawych książek, których autorami s...

Res pharmaceuticae Res pharmaceuticae

W tym roku otwarto nową wystawę stałą Muzeum Farmacji im. mgr farm. Antoniny Leśniewskiej, Oddział M...

Z aptecznego archiwum X – Historia Tylenolu c.d.n Z aptecznego archiwum X – Historia Tylenolu c.d.n

Co może być lepszego na sobotnie, leniwe popołudnie niż wygodny fotel, kawa i zbrodnia w tle? Co pra...