Magazyn mgr.farm

Recenzja filmu – Olej Lorenza

9 listopada 2014 08:54

Pokornie godzimy się na to, by to firmy farmaceutyczne dostarczały nam nowych lekarstw i uzdrawiających terapii. Tymczasem panaceum na nasze problemy zdrowotne często jest w zasięgu ręki. Potrzeba jedynie spostrzegawczości, cierpliwości i zaangażowania by je dostrzec. Te cechy posiadał Augusto Odone…

olej_lorenza.jpg

Film „Olej Lorenza” oparty jest na prawdziwej historii życia Augusto i Michaeli Odone, rodziców kilkuletniego Lorenza. Chłopiec cierpiał na niezwykle rzadką chorobę – adrenoleukodystrofię (ALD). Jej zdiagnozowanie było tragedią dla obojga rodziców, ponieważ nie dawało to szans na wyleczenie. Ówczesna medycyna nie znała bowiem lekarstwa na to schorzenie. Adrenoleukodystrofia to choroba genetyczna, która powoduje wrodzony niedobór enzymu peroksysomalnej sytetazy acylo~S-CoA. W efekcie w organizmie gromadzą się długołańcuchowe nasycone kwasy tłuszczowe, które uszkadzają otoczkę mielinową włókien nerwowych. Objawy choroby to padaczka, ataksja, objawy niewydolności nadnerczy, a późniejszych etapach dochodzi do postępującego niedowładu kończyn dolnych, upośledzenia czucia i zaburzenia zwieraczy. Choroba ta dotyka wyłącznie mężczyzn, a jej objawy pojawiają się dopiero po 5 roku życia. W USA zgłasza się zaledwie 100 jej przypadków rocznie.

Diagnoza tej choroby w latach 80’ oznaczała najgorsze. Brak leku, brak nadziei i powolne obserwowanie śmierci swojego dziecka. Zarówno Augusto jak i Michaeli Odone nie pogodzili się z takim losem. Wszelkimi sposobami próbowali pomóc swojemu synowi. Najpierw porady szukali u najlepszych specjalistów w USA. Kiedy ta droga zawiodła, sami zaczęli szukać lekarstwa dla swojego syna. Dzięki niewyobrażalnemu uporowi i przestudiowaniu setek książek medycznych odkryli sposób na zatrzymanie choroby. Okazała się nim mieszanina dwóch nienasyconych kwasów tłuszczowych – erukowego i oleinowego. Mieszankę tę nazwano olejem Lorenza.

Film „Olej Lorenza” w genialny sposób pokazuje walkę rodziców małego chłopca o jego życie. Walkę heroiczną, szaloną i wymykającą się wszelkim zasadom logiki. Tam gdzie wszyscy inni tracili nadzieję i wiarę na wynalezienie lekarstwa na tę niezwykle rzadką chorobę, tam Augusto rozpoczynał swoje poszukiwania. Przemierzał całe USA w poszukiwaniu ekspertów, czytał wszystkie możliwe książki na ten temat i poświęcał każdą możliwą chwilę na sprawdzanie najbardziej zwariowanych pomysłów. Taka postawa może wydawać się nielogiczna. Wiele osób w obliczu zbliżającej się śmierci własnego dziecka, chciałoby spędzać z nim jak najwięcej czasu. Tymczasem Augusto poszukując ratunku dla swojego syna coraz mniej czasu spędzał w domu. Niejednokrotnie miał wątpliwości co do słuszności swojego postępowania. Ostatecznie jednak wiara w zwycięstwo nad chorobą syna brała górę. Ta wiara przyniosła niebotyczne efekty…

Po dwóch latach kuracji wynalezionym przez rodziców olejem stan Lorenzo znacząco się poprawił. Choroba zatrzymała się, choć dokonanych zniszczeń nie dało się już naprawić. Lorenzo mógł w pewnym ograniczonym zakresie komunikować się z rodzicami. Dużo ważniejszy był jednak fakt wynalezienia sposobu na opóźnienie choroby, który pomógł tysiącom innych dzieci dotkniętych tym schorzeniem. Archives of Neurology opublikowało w 2006 roku wyniki badań przeprowadzonych przez lekarzy z Kennedy Krieger Institute w Baltimore dowodzących ostatecznie skuteczności oleju Lorenza, który u 3/4 osób spowodował całkowite zatrzymanie rozwoju choroby.

Mimo, że film „Olej Lorenza” ma już ponad 20 lat, to nadal potrafi wzbudzić te same emocje. Z jednej strony to doskonały dokument pokazujący, że w poszukiwaniu leków i sposób na uzdrowienie nie musimy polegać wyłącznie na łasce lekarzy i firm farmaceutycznych. Z drugiej strony to uniwersalna historia pokazująca siłę rodzicielskiej miłości, która nie zna granic. W rolach głównych wystąpili w nim Nick Nolte i Susan Sarandon. Ta ostatnia za swoją kreację Michaeli Odone otrzymała nawet nominacje do Złotego Globu i Oscara. Już samo to powinno wystarczyć, by zwrócić uwagę na ten obraz. Szczerze polecam.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

LSD. Moje trudne dziecko LSD. Moje trudne dziecko

Albert Hofmann (1906–2008) był szwajcarskim chemikiem, członkiem Komitetu Noblowskiego i byłym dyrek...

Farmacja w służbie aliantom – cześć II Farmacja w służbie aliantom – cześć II

Farmacja była kluczową zawodniczką w zmaganiach pomiędzy siłami Państw Osi a Aliantami. Choć wielu h...

Chiński spisek zdemaskowany! Chiński spisek zdemaskowany!

Bo wie Pani, powiedział do mnie z błyskiem w oku staruszek stojący przede mną w długiej kolejce do o...