Skutek uboczny – śmierć

31 stycznia 2015 09:14

Koncerny farmaceutyczne zrobią wszystko by ich tajemnice pozostały w ukryciu. To co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich fabryk, laboratoriów i biur stawia na głowie wszystko co wiemy o lekach i chorobach. Tak przynajmniej twierdzi John Virapen – autor książki „Skutek uboczny: śmierć”.

skutek-uboczny-smierc-b-iext3836800.jpg

Lektura tej książki zdecydowanie zmienia spojrzenie na zawartość aptecznych półek i szuflad. W brutalny sposób odsłania ona prawdziwe intencje koncernów farmaceutycznych i ich metody działania. Właściwie to trudno byłoby uwierzyć we wszystkie poruszane w tej książce tezy, gdyby nie postać jej autora. John Virapen przez 35 lat pracował w przemyśle farmaceutycznym. W tym czasie przez wiele lat zajmował stanowisko dyrektora generalnego firmy Eli Lilly w Szwecji. Był odpowiedzialny za wprowadzenie na rynek takich leków na fluoksetyna, benoksaprofen czy rofekoksyb. Był nie tylko świadkiem ale i uczestnikiem korupcji, fałszowania badań i ukrywania działań niepożądanych leków. Na własnej skórze doświadczył bezwzględności i wpływów koncernów farmaceutycznych. Wszystko to opisał w swojej książce „Skutek uboczny: śmierć”.

Dlaczego były pracownik firmy farmaceutycznej odpowiedzialny za wiele z jej niecnych czynów zdecydował się ujawnić tajemnice swojego dawnego pracodawcy? Zemsta? Pragnienie sławy? Wyrzuty sumienia? Oceniając „Skutek uboczny: śmierć” można odnieść wrażenie, że każda z tych opcji częściowo motywowała autora. Już sam wstęp – rozlegle opisujący trudne dzieciństwo i początki kariery zawodowej – zdradza, że John Virapen niejako spowiada się ze swojego życia, którego 35 lat poświęcił na służbę firmom farmaceutycznym. Mimo, że sam temu wielokrotnie zaprzecza, próbuje usprawiedliwiać swój udział w śmierci wielu tysięcy pacjentów, nieszczęśliwym dzieciństwem i wewnętrznym przymusem rywalizacji. Trudno ocenić czy człowiek o takiej przeszłości wart jest zaufania. Szczególnie, że opowiadana przez niego historia wywraca do góry nogami wszystko co wiedzieliśmy o przemyśle farmaceutycznym. Drobiazgowość i biegłość z jaką opisuje mroczne praktyki swoich pracodawców sprawiają jednak, że cała historia jest bardzo wiarygodna…

O czym jest zatem książka „Skutek uboczny: śmierć”? Między innymi o tym, w jaki sposób firmy farmaceutyczne ukrywają działania uboczne leków, po to by pozostawić je jak najdłużej na rynku i dalej zarabiać grube miliony. O tym jak przekupuje się lekarzy, by przepisywali wspomniane leki i powiększały zyski koncernów farmaceutycznych. Virapen pisze też o wymyślaniu nowych chorób (ADHD, depresja) i tworzeniu kryteriów ich diagnozowania umożliwiających stosowanie leków na nie przez jak największą liczbę pacjentów. Autor szczegółowo opisuje też luki w systemie badań klinicznych i procedurze rejestracji leków, które umożliwiają dopuszczanie do obrotu preparatów wykazujących więcej działań niepożądanych niż pożądanych. Przekupywanie ekspertów, rozszerzanie wskazań, reklamowanie chorób, fałszowanie badań… lista grzechów przemysłu farmaceutycznego wyliczana przez Johna Virapena jest długa i przerażająca.

Zdecydowanie najwięcej miejsca autor poświęca lekom, z którymi pracował w latach 80’ będąc dyrektorem generalnym Eli Lilly w Szwecji – benoksaprofen i fluoksetyna (Prozac). Pierwszy z nich został wycofany z rynku po kilku miesiąca, gdy okazało się, że działania uboczne poważnie przewyższają korzyści płynące z jego stosowania. Na jego przykładzie Virapen udowadnia, że koncerny farmaceutyczne celowo ukrywają działania niepożądane leków, bo każdy miesiąc ich obecności na rynku oznacza ogromne zyski. Znacznie bardziej krytycznie autor rozpisuje się o fluoksetynie i całej grupie inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny. Okazuje się, że jednym z działań ubocznych tego leku na depresję są… samobójstwa. Podobno jego stosowanie było przyczyną kilku masakr w USA, a wprowadzenie na rynek okupione było sporymi łapówkami…

Zastanawiam się dla kogo bardziej szokująca będzie lektura tej książki – dla farmaceuty czy dla zwykłego pacjenta. Pracując w aptece zdajemy sobie sprawę z pewnych mechanizmów marketingowych firm farmaceutycznych – prezenty od przedstawicieli, ogłupiające reklamy, artykuły sponsorowane, wymyślanie chorób… Intencje koncernów farmaceutycznych są dla nas oczywiste. Chodzi im przede wszystkim o zarabianie pieniędzy. Książka Virapena pokazuje jednak, że aby osiągnąć ten cel producenci leków posuwają się jeszcze dalej niż mogłoby nam się wydawać. Fałszowanie wyników badań, ukrywania działań niepożądanych, przekupywanie urzędników. Nagle okazuje się, że jesteśmy członkami wielkiej mafii, która śmierć pacjentów stosujących leki, ma wkalkulowaną w koszty. Taka wiedza dla zwykłego pacjenta może być szokująca, choć niekoniecznie rewolucyjna. Tymczasem dla farmaceuty może stanowić istne trzęsienie ziemi – mocne uderzenie w głowę przywracające świadomość brutalności otaczającego świata i nic nie znaczącej roli tego zawodu w nim.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Tako rzecze lekarz Tako rzecze lekarz

Nie jest tajemnicą, że lekarze uważają się za… bogów. Ratują ludzkie życia, poprawiają naturę, oszuk...

Między literaturą a medycyną Między literaturą a medycyną

„Między literaturą i medycyną” to obowiązkowa pozycja dla każdego, kto śledzi wątki medyczne w sztuc...

Matka farmaceutka i wielkie oczekiwania Matka farmaceutka i wielkie oczekiwania

Niezależnie czy w brzuchu nosi się pierwsze, drugie czy piąte dziecko, wraz z nim rosną Wielkie Ocze...