Z aptecznego archiwum X -Ten upragniony spokój

18 marca 2015 16:36

Kiedy jeszcze radośnie skakaliśmy z gałęzi na gałąź, polowali na wielkie ssaki i powoli uczyli się rozpalać pierwszy ogień, stres był czynnikiem ochronnym i pozwalającym przeżyć. Działał doraźnie, powodował gwałtowną mobilizację i reakcję, która mogła uratować nas przed bezpośrednim zagrożeniem.

barbital.jpg

Przewlekłe nie było czym się stresować, bo życie płynęło z dnia na dzień i dla własnego bezpieczeństwa należało w nim aktywnie uczestniczyć. Kiedy jednak sytuacja nieco się ustabilizowała, lęk o siebie, własną przyszłość, wykształcenie potomków, stertę rachunków czy brak zrównoważenia psychicznego u rządzących, zaczął dawać się we znaki.

Za wszelką cenę próbowano się uspokoić. W próbach tych przepadały całe ludzkie żywoty, uzależniając się od różnych pokątnie sprzedawanych substancji albo całkiem legalnie nabywanych napojów wyskokowych. Można dziś w to wierzyć albo nie, ale jeszcze w dziewiętnastym wieku w prestiżowym czasopiśmie medycznym „The Lancet” ówczesne autorytety medyczne donosiły, jakoby „nie było żadnych dowodów na występowanie niepożądanych skutków ubocznych stymulacji alkoholem”. Problemem nie było więc topienie opium w tym obojętnym rozpuszczalniku i spożywanie owej nalewki, jako powszechnie znane laudanum. Spokój osiągano, niestety zbyt często był już on wieczysty.
Przełomem okazało się za to odkrycie (docenione nagrodą Nobla) możliwości przekaźnictwa w komórkach nerwowych na drodze chemicznej. Skoro istnieje zamek, musi być przecież i klucz.

Kluczem okazały się barbiturany. Ich powstanie poprzedziła synteza malonylomocznika w laboratorium A. Baeyera w 1864 roku. Próżno szukać mitycznej Barbary, która użyczyła swojego imienia do stworzenia nazwy nowego leku, historia nazwy miała swój początek w okolicznym barze, gdzie celebrowano dzień świętej Barbary bądź wzięła się od struktury nowej cząsteczki opisywanej jako „barbed”- zaostrzony, kolczysty.

Początek nowego wieku to także początek ery barbituranów. Jak żadne znane dotąd leki ułatwiały one zasypianie, redukowały lęk i nerwice, a także znajdowały szereg stricte medycznych wskazań, jak leczenie epilepsji, chorób psychicznych czy anestezja okołooperacyjna. W 1936 roku w samych Stanach Zjednoczonych sprzedano 70 ton wszystkich barbituranów. I znów Lancet w 1974 roku zadawał retoryczne pytanie:

„Are there safer hypnotics than barbiturates?”- “Czy są bezpieczniejsze leki nasenne od barbituranów?”
Co ciekawe, powstawanie nałogu barbituranowego opisywano już w rok po wprowadzeniu na rynek pierwszego z nich- weronalu („ the Veronal habit”). Nałóg nie był jednak kluczem do trumny tych leków. Okazał się nim za to odsetek zatruć śmiertelnych, jaki powodowały. Niewielka odległość dawki terapeutycznej od dawki toksycznej, fatalne skutki łączenia leku z alkoholem, a także brak specyficznej odtrutki to tylko niektóre z zarzutów, jakie postawiono barbituranom.

Veronal zabrał światu największą gwiazdę kina rozrywkowego- Marilyn Monroe i stał się ulubieńcem samobójców.

Uśmiercał jednak także nawet tych, którzy chcieli żyć, ale umierali z powodu nieświadomego przedawkowania. Opisywano bowiem wielokrotnie amnestyczne działanie barbituranów, które powodowały, że chory po wzięciu pierwszej dawki, zapominał o niej, przyjmował kolejną i bywało tak nierzadko kilka razy. Zjawisko nazwano pobłażliwie fenomenem automatyzmu, ale trzeba przyznać, że budzi ono niemałą grozę.

Dziś barbiturany to powoli odpływająca w dal pieśń przeszłości, choć bywają stosowane jeszcze niekiedy w lecznictwie zamkniętym lub weterynarii. O dawnych czasach świetności, kiedy podróżowały jako niezbędnik w torebkach eleganckich dam, pozostaje im tylko pomarzyć. Paradoksalnie, można powiedzieć, że zgubiła je nadmierna skuteczność.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Patriotycznie Patriotycznie

Za nami 11 listopada – dzień dumy z bycia Polakiem i objadania się świętomarcińskimi rogalami. Święt...

Stulecie trucicieli Stulecie trucicieli

Linda Stratmann to brytyjska pisarka, specjalizująca się w biografiach i kryminałach, opartych na fa...

Symbole farmacji Symbole farmacji

Minęły już czasy, gdy farmaceuci pracowali jedynie w wiekowych rodzinnych aptekach z tradycjami – dz...