Magazyn mgr.farm

Złudzenie apteczne

12 marca 2015 08:23

W ostatnim czasie pojawiły się w mediach głosy środowiska techników farmaceutycznych, którzy są oburzeni planem rzekomego ograniczenia ich uprawnień zawodowych. To kolejny przykład na przerośnięte ego niższego personelu aptecznego, który nie potrafi trzeźwo dostrzec swojego miejsca w szeregu…

Nie mam zamiaru tutaj porównywać programu studiów farmaceutycznych i szkół dla techników. Różnice są tak ogromne, że po prostu nie ma czego porównywać. (fot. Shutterstock)

Nie ma takiego drugiego kraju, w którym technicy farmaceutyczni zdominowaliby apteki do tego stopnia co w Polsce. To przerażające, że grupa zawodowa o tak niejednolitym poziomie wykształcenia, nie posiadająca swojego samorządu zawodowego, nie ponosząca odpowiedzialności za swoją pracę i nie mająca obowiązku dokształcania, obecnie dominuje w rodzimych aptekach. Farmaceutów jest w Polsce około 22 000. A techników farmaceutycznych? Tego nikt nie wie, bo nikt tego nie kontroluje! Nawet Związek Zawodowy Techników Farmaceutycznych nie ma pojęcia ilu pracuje w aptekach, a ilu jest bezrobotnych.

Kim są technicy? Złudzeniem aptecznym. Ich zadaniem jest udawanie farmaceuty. Mimo, że nie mają jego wykształcenia i uprawnień, robią wszystko by nikt ich nie odróżnił od magistra farmacji. W biologii takie zachowanie nazywa się mimikrą. Technicy farmaceutyczni są zatrudniani w aptekach tylko dlatego, że potrafią naśladować farmaceutów i są przy tym tańsi. Przywdziewając biały fartuch i zdejmując plakietkę ze swoim tytułem zawodowym, udają kogoś kim nie są. Żyją tym złudzeniem i w przeświadczeniu, że są kimś ważnym. Kiedy ktoś odważy się pokazać ich miejsce w aptecznym szeregu pojawia się święte oburzenie, krzyk i lawina hejtu. Żadnej autorefleksji.

Nie mam zamiaru tutaj porównywać programu studiów farmaceutycznych i szkół dla techników. Różnice są tak ogromne, że po prostu nie ma czego porównywać. Chcę jednak zwrócić uwagę na wolną amerykankę i bezkarność jaka panuje wśród techników farmaceutycznych, którzy już pracują w aptece.

brak obowiązku dokształcania
Magister farmacji MUSI uczestniczyć w szkoleniach, zbierać punkty i rozliczać się z nich w swojej Izbie Aptekarskiej. Ustawiczne dokształcanie to oczywisty obowiązek w grupie zawodów medycznych, które nieustannie ewoluują. Technicy nie mają takie obowiązku i nikt ich z tego nie rozlicza.

brak odpowiedzialności
Błędy technika bierze na siebie kierownik apteki lub pełniący jego obowiązki magister farmacji. WIF i NFZ nie widzą w ocenianiu pracy technika swoich kompetencji, bo za to co dzieje się w aptece odpowiada magister.

bezkarność
Magister farmacji musi przestrzegać przepisów Prawa Farmaceutycznego, Ustawy Refundacyjnej i szeregu rozporządzeń ale także Kodeksu Etyki Aptekarza RP. Jest z tego rozliczany przez NFZ, Inspekcję Farmaceutyczną ale również Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i Sąd Aptekarski. Technicy nie mają samorządu, rzecznika odpowiedzialności zawodowej ani sądu, który mógłby odbierać im prawo wykonywania zawodu. W porównaniu z farmaceutami są kompletnie bezkarni.

Powyższe punkty są odpowiedzią na pytanie dlaczego technikom farmaceutycznym nie wolno wydawać leków bardzo silnie działających, odurzających i niektórych psychotropowych. Jak można pozwolić obracać takimi substancjami ludziom, którzy nie ponoszą systemowej odpowiedzialności za swoje błędy, są bezkarni i nie muszą aktualizować swojej wiedzy?

Technicy farmaceutyczni funkcjonują w chmurze chaosu i braku regulacji. Nikt nie ma nad nimi kontroli poza pracodawcą. Samorząd Aptekarski kontroluje pracę farmaceutów, ale nie ma nic do powiedzenia w kontekście techników. I gdzie tu równość? Przed chwilą w artykule prasowym na ten temat przeczytałem wypowiedź prezesa Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych, który stwierdził: „Zastanawiającym jest czy NRA i Okręgowe Izby Aptekarskie mają jakiekolwiek uprawnienia do dyskusji na nasz temat, skoro nie jesteśmy członkami tych izb. Przecież Lekarskie Izby nie wypowiadają się ani o pielęgniarkach, ani o diagnostach laboratoryjnych i odwrotnie”.

Szanowny Panie – pielęgniarki i diagności laboratoryjni nie próbują leczyć pacjentów. Doskonale znają swoje miejsce, czego nie można powiedzieć o technikach farmaceutycznych!
Elementem wspomnianej przeze mnie chmury chaosu jest od lat nieuregulowana kwestia wykazu A – substancji bardzo silnie działających. Wykazu, który istnieje tylko w Farmakopei – a więc dokumencie nie będącym wykładnią prawa. W rezultacie mimo, że technicy nie mogą wydawać leków zawierających substancje z wykazu A, to i tak to robią. Teraz kiedy w końcu ktoś w Ministerstwie Zdrowia się za to zabrał, technicy podnoszą wielkie larum. Grzmią, że odbiera się im uprawnienia zawodowe! A ja się pytam: O CO CHODZI? Przecież Wy nigdy tych uprawnień nie mieliście! Wykorzystywaliście dziurę w przepisach, żeby podszywać się pod farmaceutów i wydawaliście leki, które nie powinny znaleźć się nawet w Waszych rękach! Załatanie tej dziury pokaże Wam Wasze miejsce i sprawi, że przestaniecie udawać kogoś kim nie jesteście.

Podział musi być widoczny. Technik nie może być tańszą alternatywą dla farmaceuty, jak tego chcą sieci apteczne i Wasi pracodawcy. Tymczasem coraz częściej słyszy się o technikach pracujących w aptekach bez magistra na zmianie. Czy ktoś słyszał o pielęgniarce, która przebiera się za lekarza i leczy w jego gabinecie?

Zamknięcie kształcenia techników farmaceutycznych było jedną z najlepszych informacji jakie usłyszałem w ostatnich latach. Teraz czekam aż Ministerstwo Zdrowia nakaże technikom nosić fartuchy w innym kolorze niż magistrom farmacji, tak by pacjent od razu wiedział z kim rozmawia przy okienku!

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Dawna medycyna. Jej tajemnice i potęga. Dawna medycyna. Jej tajemnice i potęga.

Egipcjanie znali i stosowali przynajmniej jedną trzecią wszystkich leków zawartych we współczesnych ...

Niebieskie pigułki Niebieskie pigułki

Książka „Niebieskie pigułki” autorstwa Frederika Peetersa to w naszym farmaceutycznym przeglądzie li...

Farmaceuci książki piszą – i to jakie?! Farmaceuci książki piszą – i to jakie?!

W ostatnich tygodniach na rynku wydawniczym pojawiło się kilka ciekawych książek, których autorami s...