Antyglutenowa moda zakorzeniła się głęboko w świadomości ludzi (fot. Shutterstock)

Gluten gorszy od morfiny?

Heroina była czołowym produktem Bayera do czasu wybuchu I Wojny Światowej (fot. Shutterstock)

Farmacja w służbie złu

Coraz częściej można zaobserwować franczyzy skonstruowane w sposób, który uniemożliwia farmaceutom odstąpienie od wykonania zapisów umowy, pod groźbą dotkliwych kar finansowych (fot. Shutterstock)

Farmaceuta nie może mieć...

Rośliny od lat stosowane były w medycynie tradycyjnej. Z ich właściwości czerpiemy też współcześnie (fot. Shutterstock)

10 najciekawszych surowców...

Opiekun stażu może wyrazić negatywną opinię o praktykancie, jednak nie rzutuje ona na zakończenie studiów (fot. Shutterstock)

Apteka stażowa

Kierownikiem jestem

Kierownikiem jestem

Autor: MGRfarm

Jestem kierownikiem w swojej aptece. Dla wielu farmaceutów to spełnienie marzeń. Własny interes, niezależność, nieregulowane godziny pracy, wysokie zarobki… Czego chcieć więcej? Niestety nie zawsze to co wydaje się idyllą i spełnieniem marzeń, takim jest w rzeczywistości. Prowadzenie apteki to w dzisiejszych czasach nieustanny stres, frustracja i wyrzeczenia. Pod względem ekonomicznym to niestety od kilku lat równia pochyła. Można starać się opóźniać staczanie w dół, ale widmo bankructwa wcześniej czy później pojawia się na horyzoncie…

Na początku było pięknie. Po kilku latach tułania się po aptekach i kilku województwach zdecydowałem, że trzeba założyć swój własny interes. To było jakieś 15 lat temu. Na rynku aptecznym powoli robiło się tłoczno, ale nadal można było znaleźć miejsca, w których apteki były potrzebne. Pamiętam to podniecenie, gdy udało mi się znaleźć idealną miejscówkę. Niewielkie miasto z kilkoma aptekami w centrum i rozbudowującymi się osiedlami na obrzeżach. To właśnie tam znalazłem pusty budynek, za którego wynajem spółdzielnia mieszkaniowa chciała zaledwie 3 000 zł miesięcznie. Wcześniej znajdowała się tam pralnia, a jeszcze wcześniej sklep wielobranżowy. Tamte interesy nie wypaliły. Apteka okazała się strzałem w dziesiątkę, czego dowodem jest fakt, że działa już ponad dekadę…

Początki nie były łatwe. Przez pierwsze dwa miesiące pracowałem sam po 12 godzin dziennie. Dopiero po tym czasie było mnie stać na zatrudnienie drugiego magistra. Te dwa miesiące fatalnie odbiły się na moim zdrowiu. Pamiętam, że zdarzało mi się obsługiwać pacjentów z gorączką bliską 40 stopni i zapaleniem płuc. Żeby nie zarazić małego dziecka, które pojawiło się wtedy w naszej rodzinie nocowałem przez kilka dni w aptece – dopóki nie wyzdrowiałem. Kiedy pojawił się drugi magister, a później też technik, miałem szansę na wzięcie oddechu i w końcu odczucie satysfakcji z własnej apteki.

Przez pierwsze kilka lat interes kręcił się rewelacyjnie. Szybko spłaciłem kredyty zaciągnięte na otwarcie apteki. Do obsady dołączyła jeszcze jedna techniczka i pomoc apteczna. Powoli uczyłem się jak zapanować nad personelem i podnosić jakość obsługi – to okazało się wartością, która przyciągała do nas najwięcej pacjentów. Z czasem jednak w okolicy zaczęło przybywać nowych aptek. Indywidualne, sieciowe… każdy chciał zagarnąć dla siebie jak największą część „rynku”. Po pięciu latach liczba konkurencyjnych aptek potroiła się. W tym momencie piękny sen zaczął przemieniać się w koszmar…



Leki za grosz, karty lojalnościowe, nagrody dla stałych pacjentów, gazetki z promocjami… Pacjenci zaczęli stawiać coraz bardziej wymyślne żądania. Przestała ich interesować jakość obsługi, nasza wiedza i fachowość. Domagali się rabatów, nagród i całowania po rękach za to, że w ogóle do nas przychodzili. Ci, których nie udało się zadowolić odchodzili demonstracyjnie do konkurencji. W rezultacie obroty malały, zyski topniały a morale pracowników podupadały. Naszą nadzieją na poprawę sytuacji była reforma ustawy refundacyjnej w 2012 roku, która miała zakazać sprzedawania leków refundowanych za 1 grosz i reklamowania działalności aptek. Samorząd aptekarski chwalił się tymi zapisami, ogłaszając normalizację rynku. Niestety okazało się, że był to wilk w owczej skórze.

To co miało uratować polskie aptekarstwo, okazało się kolejnym gwoździem do jego trumny. Zakaz reklamy aptek wystraszył indywidualnych aptekarzy – sieciówki wolały zaryzykować płacenie wysokich kar, niż rezygnację z lepów na pacjentów. Natomiast sztywne ceny na lekirefundowane okazały się pułapką z marżami tak niskimi, że jedynym ratunkiem na odzyskanie rentowności stały się dla większości aptek leki OTC, kosmetyki i suplementy diety. Nie mam już nawet siły wspominać o zmianach wykazów leków refundowanych co dwa miesiące, które zawsze kończą się kilkusetzłotowymi stratami.

Równia pochyła – tak od jakichś 10 lat wygląda prowadzenie własnej apteki w Polsce. Merchandising, franszyzy i grupy zakupowe tylko przedłużają agonię i nieznacznie oddalają wizję bankructwa. Czy coś się jeszcze zmieni? Czy istnieje cudowny środek na ocalenie indywidualnych aptek? Widząc bezradne i chaotyczne działania naszego samorządu tracę na to jakąkolwiek nadzieję.

Najciekawsze jest jednak to, iż według producenta ulotka, która znalazła się w leku, została wcześniej zatwierdzona przez URPL (fot. Shutterstock)GIF wycofuje lek z powodu...

Główny Inspektor Farmaceutyczny na wniosek Prezesa URPL wydał decyzję o wycofaniu z obrotu...

Co ciekawe farmaceutka przyznała, że wśród swoich pacjentów nie promuje produktu, który reklamowała, a sam udział w reklamie potraktowała jako "tekst do odczytania". (fot. Shutterstock)Farmaceutka ukarana za udział w...

Kilka lat temu w środowisku farmaceutycznym szerokim echem odbił się udział farmaceutki w...

 Do postulatu NIA odniosła się sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, Józefa Szczurek-Żelazko. (fot. Shutterstock)O farmaceutach szpitalnych w senacie...

W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił nowelizację ustawy o sposobie ustalania najniższego...

Jarosław Mateuszuk wyjaśnił, że przyczyn trudności z dostępem do leków może być wiele. (fot. TVP3 Białystok)Poza dużymi miastami problem braku...

Jarosław Mateuszuk, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Białymstoku, opowiadał wczoraj w...

Celem tego spotkania, jak twierdzi Janusz Cieszyński, było zinwentaryzowanie i spisanie wątpliwości, które mają farmaceuci. (fot. MGR.FARM)Wiceminister zdrowia na posiedzeniu NRA...

12 września 2018 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Naczelnej Rady Aptekarskiej. Członkowie...