REKLAMA
czw. 1 października 2020, 08:01

Czy to już koniec bezpłatnych środków ochrony indywidualnej dla aptek?

Aptekarze z całej Polski sygnalizują, że mimo zgłaszania przez nich zapotrzebowań na bezpłatne środki ochrony indywidualnej za pośrednictwem rządowej platformy, przesyłki do nich nie docierają. Postanowiliśmy zapytać o tę sytuację Ministerstwo Zdrowia. Farmaceuci nie będą zadowoleni z odpowiedzi…

Ministerstwo Zdrowia wystosowało pismo, w którym powiadamia, że z dniem 1 lutego 2021, wyłączona została aplikacja SOI - co oznacza, że jednocześnie zakończono przyjmowanie zamówień na środki ochrony indywidualnej(fot. Shutterstock).
Ministerstwo przekazuje środki ochrony indywidualnej tam gdzie są najbardziej potrzebne. Apteki mogą zaopatrzyć się same... (fot. MGR.FARM)

– Szanowny Panie Ministrze Adamie Niedzielski, od kilku tygodni apteki zgłaszają do Śląskiej Izby Aptekarskiej problem braku realizacji zamówień na środki ochrony osobistej wysyłanych zgodnie z procedurą Ministerstwa Zdrowia na portalu SOI. Prosimy o interwencję lub informację, czy lub kiedy ewentualna realizacja nastąpi? –  napisał kilka dni temu na Twitterze Mikołaj Konstanty, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Katowicach.

Pod jego wpisem pojawiły się niemal natychmiast podobne, od farmaceutów z całej Polski.

– Niestety nie tylko do ŚIOA. Na terenie Dolnego Śląska również otrzymujemy bardzo dużo zgłoszeń braku dostaw. Pomimo pozytywnych weryfikacji składanych przez apteki zapotrzebowań. Przyłączam się z prośbą o zbadanie sprawy – napisał Marcin Repelewicz, prezes Dolnośląskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.



Znikające wsparcie dla aptek…

Przypomnijmy, że pod koniec kwietnia Ministerstwo Zdrowia uruchomiło aplikację pod adresem soi.mz.gov.pl umożliwiającą złożenie zamówienia na bezpłatne środki ochrony indywidualnej do apteki. Miała ona powstać przy współpracy resortu, Naczelnej Izby Aptekarskiej i firmy Microsoft (czytaj również: Apteki mogą zamówić bezpłatne środki ochronne przez aplikację).

Pracownicy aptek zgłaszając przez platformę odpowiednie zapotrzebowanie, otrzymywali bezpłatnie pakiety zawierające rękawiczki, maseczki i środki do dezynfekcji. Pierwszego dnia po jej uruchomieniu, apteki złożyły ponad 4500 takich zapotrzebowań (czytaj również: Do aptek trafiają kolejne zestawy środków ochronnych z Ministerstwa Zdrowia).

Początkowo były one realizowane niemal błyskawicznie, jednak już w lipcu zaczęły pojawiać się problemy. Aptekarze informowali – również naszą redakcję – że zamówione środki nie dojeżdżają. Zapytaliśmy wtedy resort zdrowia jakie są przyczyny problemów z dostawami (czytaj również: Kolejna partia środków ochrony osobistej trafi do aptek).

– W imieniu Rzecznika Prasowego informuję, że zamówienia składane przez apteki realizowane są w miarę dostępności odpowiednich środków oraz zgodnie z kolejnością zgłoszeń – odpowiedział wtedy Jarosław Rybarczyk Główny specjalista Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

Przedsiębiorcy powinni sami zadbać  o pracowników

Po ostatnich sygnałach aptekarzy dotyczących problemów z realizacją ich zapotrzebowań na środki ochrony indywidualnej, ponownie zapytaliśmy o sprawę resort zdrowia. Odpowiedź jaką otrzymaliśmy z pewnością nie ucieszy aptekarzy.

– Środki ochrony indywidualnej (ŚOI) pozostające do dyspozycji Ministra Zdrowia, są udostępniane w oparciu o analizę potrzeb w skali kraju, uwzględniającą ryzyko kontaktu z patogenem i wystąpienia ogniska epidemicznego, jednocześnie ściśle przestrzegając zasad optymalnego zarządzania zapasami. W celu racjonalnego wykorzystania ŚOI, gromadzonych w składnicach Agencji Rezerw Materiałowych, są one w pierwszej kolejności kierowane do podmiotów o największym zapotrzebowaniu, w których zużycia ŚOI nie można ograniczyć bez uszczerbku dla ochrony pracowników medycznych i innych osób narażonych na kontakt z wirusem wywołującym COVID-19 – informuje Justyna Maletka z Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

Resort zdrowia podkreśla, ze udostępniany asortyment jest jedynie dodatkowym wsparciem. Podmioty zawsze są zobowiązane do pozyskiwania zabezpieczenia we własnym zakresie.

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za zabezpieczenie zatrudnianego personelu w środki ochrony indywidualnej są odpowiedzialni pracodawcy. Obecnie możliwości zaopatrzenia podmiotów w środki ochrony indywidualnej, niezbędne do zapobiegania zakażeniom wirusem SARS-CoV-2, są coraz większe. A zwiększająca się liczba producentów, importerów i dystrybutorów na krajowym rynku jest w stanie odpowiedzieć na zgłaszane zapotrzebowanie większości podmiotów – czytamy w odpowiedzi resortu zdrowia.

Ministerstwo Zdrowia wskazuje w niej, że aptekarze powinni podejmować wszelkie działania w celu pozyskania środków ochronnych we własnym zakresie. Natomiast wsparcie z poziomu centralnego (jeżeli będzie możliwość jego udzielenia) należy traktować jako ewentualne uzupełnienie zaopatrzenia podmiotu.

©MGR.FARM

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

8 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Super Tak też powinniśmy odpowiadać ministerstwu na zapytania o pełnienie dyżurów . Nie ma personelu fachowego pełnimy tylko tyle dyżurów ile możemy czyli bardzo mało . Nie mamy środków ochrony nie pełnimy w ogóle.
My pełnimy dyżur tylko do 24 i trudno
Ludzie... Przecież już po WYBORACH.... Wystarczy że wygrali i każdy juz musi dbac o siebie!!! Porażka
Muszą mieć kasę dla lekarzy. Oto co wyjawił Pan MZ: "Zdecydowałem o zmianie finansowania w zakresie prowadzenia pacjenta z dodatnim wynikiem COVID-19. Zdefiniowaliśmy sobie nową stawkę, tzw. fee for service, która będzie dla każdego pacjenta miała zastosowanie. Lekarz otrzyma wynagrodzenie za obsługę takiego pacjenta. O szczegółach tej stawki będziemy jeszcze rozmawiali - powiedział minister zdrowia na konferencji prasowej. Wcześniej odbyły się wspólne rozmowy przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia ze środowiskiem lekarskim. - Cieszę się ze wspólnej deklaracji odpowiedzialności zarówno ze strony lekarzy POZ, jak i lekarzy zakaźników - podkreślił Adam Niedzielski. - Nie ma różnicy zdań między nami. Troska o dobro pacjenta jest dla nas najważniejsza - zapewnił. Minister zdrowia poinformował, że wymóg badania fizykalnego w przypadku podejrzenia koronawirusa zostanie zniesiony. - Do decyzji lekarza będzie należało, czy dany pacjent powinien być zdiagnozowany tylko metodą teleporady, czy jednak sytuacja wymaga wizyty i fizykalnego badania - powiedział Niedzielski." Dodatkowe pieniądze za teleporadę za pacjenta z podejrzeniem zakażenia Covidem - 19? Obawiam się bardzo wysokiego dziennego przyrostu pozytywnych przypadków ;) Czytaj więcej na https://fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/polska/news-adam-niedzielski-tendencja-wzrostowa-zakazen-bedzie-sie-utrz,nId,4766971#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
dlaczego nam nie dopłacają za obsługę potencjalnego chorego na COVID-19, czyli potencjalnie co II obecnego w aptece... przecież lekarz nawet się z nim nie zobaczy...
Przecież my mamy kokosy z marży;)
Bo my jesteśmy sprzedawcami
I znów "robimy za frajer" dla MZ