W Irlandii wydawane są blistry siedmiodniowe i z reguły pacjent musi po blister stawiać się do apteki co tydzień. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy mieszka daleko i w blistrze nie ma substancji psychoaktywnych – wtedy możemy dać miesiąc terapii za jedną wizytą w aptece.
Blistry są dostępne w dwóch wielkościach – rano i wieczór (dwa rzędy) oraz cztery pory dnia (rano, lunch, wieczór, przed snem). Przestrzegamy tu podstawowych zasad chronofarmakoterapii i tak na przykład (o ile lekarz nie zaleci inaczej) statyny są umieszczane w wieczornym blistrze, a PPI rano. Blister packi sprawiają, że gdy pacjent (nieważne, blistrowy czy nie) przychodzi i mówi, że skończyła mu się pomarańczowo-granatowa kapsułka, którą bierze rano, to wiem, że pewnie chodzi mu o omeprazol. Oczywiście, jeśli powie, że skończyła się mała biała tabletka, to wciąż nie będę wiedzieć, o który lek chodzi, ale mam większe rozeznanie, jak podstawowe leki wyglądają i to się przydaje.
Jak sprawdzamy blistry? Po upewnieniu się, czy blister i recepta są na to samo nazwisko i adres, porównujemy Kardex (lista leków danego pacjenta z porami dnia) z receptą – lek, dawka, wskazania do stosowania. Następnie sprawdzamy opakowania po lekach pozostawione w blistrze przez technika – czy lek i dawka zgadza się w receptą. Kolejno przy pomocy Kardexu liczymy, ile tabletek/kapsułek powinno być w blistrze o określonej porze dnia i sprawdzamy, czy faktycznie tyle ich jest w środku. Brzmi jasno i oczywiście.
Problemy zaczynają się, kiedy w piątek wieczór starszy (leczony wieloma lekami) pacjent przynosi receptę, którą otrzymał przy wypisie ze szpitala i jest na niej wiele zmian w stosunku do poprzedniej recepty. Zwłaszcza, że w sobotę obstawa w aptece jest skromniejsza i ciężko będzie nam znaleźć czas, żeby te zmiany zrobić. Musimy zlokalizować zmiany na recepcie, wprowadzić uwagi w systemie dla reszty personelu z datą nowej recepty, wprowadzić zmiany w profilu pacjenta. Trzeba też wydrukować nowy Kardex, listę leków obecnych w blistrze, którą mocujemy w górnej części blistra (informacja dla pacjenta, jakie leki bierze, kiedy i jak wyglądają), w końcu wyjąć leki, które zostały zatrzymane i umieścić te, które są nowe, po czym sprawdzić swoją pracę. Nie jest to trudne, kiedy ma się optymalne warunki do skupienia, kiedy można wyjść do osobnego pomieszczenia i spędzić tam pół godziny sam na sam z blistrem lub poprosić technika, by zrobił zmiany za nas, a my tylko je sprawdzimy. Jednak kiedy trzeba zrobić zmiany samemu, a w międzyczasie odbierać telefony i sprawdzać recepty wymaga to dużego skupienia.
Drugą kategorią sytuacji z blistrami, których nie lubimy jest moment, kiedy mamy wątpliwości co do danych na recepcie – np. jest mało czytelna i musimy zadzwonić do szpitala upewnić się co do wskazań. Może zająć pół dnia albo i dłużej, zanim lekarz oddzwoni z potwierdzeniem, co jest kolejnym argumentem do przygotowywania blistrów z wyprzedzeniem, by uniknąć sytuacji, że pacjent czeka na leki, a my czekamy na odpowiedź lekarza.
Po trzecie, pacjenci na tzw. karcie medycznej muszą receptę ze szpitala zanieść do lekarza rodzinnego, żeby ją przepisał (i wtedy dostają leki za dwa euro/miesiąc kuracji). A ponieważ zdarza się w Irlandii, że recepty drukowane są przez sekretarki w przychodniach i dawane lekarzowi do podpisu, czasem pani sekretarka nie naniesie pewnych zmian z recepty ze szpitala, lekarz ich nie wyłapie, a my się głowimy, czy to błąd, czy lekarz rodzinny podjął inną decyzję lekową (być może po konsultacji ze szpitalem czy rozmowie z pacjentem). Znów, czas i kontakt z lekarzem są odpowiedzią na wątpliwości.
Podsumowując, blister packi są bardzo dobrym rozwiązaniem dla starszych pacjentów. Nawet jeśli nie są oni w stanie sami brać swoich leków, to rodzina czy opiekun wie, kiedy który lek podać. Osobiście lubię sprawdzać blistry, jest to praca spokojna i okazja do odpoczynku od gwaru i tłumów w głównym pomieszczeniu aptecznym. Jak każdy aspekt sprawdzania recept, wymaga kontaktu z lekarzem i wyjaśniania wątpliwości. Może zajmować więcej czasu ze względu na łańcuch szpital-lekarz rodzinny – pacjent, ale w ostateczny rozrachunku jest z dużą korzyścią dla pacjenta.










