REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 14 lutego 2024, 09:32

Promowanie szczepień wymaga zaangażowania wszystkich pracowników ochrony zdrowia

„Promowanie szczepień ochronnych w społeczeństwie wymaga zaangażowania wszystkich pracowników ochrony zdrowia, absolutnie wszystkich” – podkreślił w rozmowie z PAP prof. Jacek Wysocki, kierownik Katedry i Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej UMP, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Choć umieralność z powodu grypy jest co najmniej 10 razy mniejsza niż z powodu COVID-19, to nie znaczy nie ma miejsca (fot. Shutterstock)
Wielkopolska Izba Lekarska ogłosiła rok 2024 Rokiem Szczepień Ochronnych i pod hasłem "Szczepienie otula" (fot. Shutterstock)

Po czasie pandemii COVID-19 wielu specjalistów było zdania, że świadomość społeczna dotycząca konieczności szczepień ochronnych w społeczeństwie wzrasta. Tymczasem z danych Wielkopolskiej Izby Lekarskiej wynika, że w wielu regionach kraju, w tym w Wielkopolsce, problem ten jest nadal bardzo poważny.

REKLAMA

Z danych WIL wynika, że Wielkopolska od lat utrzymuje się w niechlubnej czołówce województw, gdzie odnotowuje się najwyższy odsetek uchyleń od szczepień obowiązkowych. W 2022 roku odnotowano 10067 uchyleń od szczepień dzieci w tym regionie. Gorzej – w przeliczeniu na 1000 mieszkańców – wypadły ówcześnie tylko Podlasie i Górny Śląsk. Dane za ubiegły rok – jak wskazuje WIL – są jeszcze gorsze, liczba nieszczepionych dzieci w Wielkopolsce wzrosła do 11730.

Szczepienie otula

W odpowiedzi na ten problem i niepokojące dane Wielkopolska Izba Lekarska ogłosiła rok 2024 Rokiem Szczepień Ochronnych i pod hasłem „Szczepienie otula” rozpoczęła kampanię prozdrowotną edukującą i zachęcającą do szczepień ochronnych.

– Sądziliśmy, że COVID-19, (szczepionki) które pokażą, że można ludziom życie ratować, w promocji szczepień będą bardzo silnym argumentem. I tu się zawiedliśmy, bo okazuje się, że racjonalne argumenty nie zawsze działają – podkreślił w rozmowie z PAP prof. Jacek Wysocki, kierownik Katedry i Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej UMP, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Ekspert wskazał, że w kontekście podejścia do szczepień ochronnych, pacjentów można podzielić na trzy grupy.

– Ta grupa chyba największa, na całe szczęście, to są pacjenci, którzy przychodzą i mówią: no jak tak pan doktor uważa, że trzeba, to trzeba, ja panu ufam. Druga grupa, którą my również bardzo szanujemy, to są ludzie, którzy mówią: ja bym się zaszczepił, ale mam wątpliwości, nie wiem, czy mogę zaszczepić moje dziecko, może jest za małe, za słabe itd. Fajnie z tymi ludźmi się rozmawia, tłumaczymy i większość z nich się daje przekonać – powiedział.

– I mamy szczyt tej piramidy – to są ideolodzy. My dzisiaj mówimy o tym, że oni się nie szczepią, że nie szczepią swoich dzieci. Ale tak samo na przykład nie wyrażają również zgody na badania przesiewowe swoich dzieci w kierunku np. SMA, wykrycia ciężkich wad metabolicznych, które można ratować – i tu raczej racjonalności już nie ma. Z tą grupą, szczerze mówiąc, nie ma niestety żadnej rozmowy – podkreślił.

Profesor zapytany, w jaki sposób, jego zdaniem, można by zachęcić ludzi do szczepień ochronnych i przekonać nieprzekonanych, odpowiedział, że „wydaje się to, niestety, trudnym zadaniem”.

REKLAMA
REKLAMA

– Są na ten temat m.in. opracowania naukowe. Jeden z socjologów w Warszawie robi badania w tym kierunku i szuka tego, co tych ludzi przekonuje. Jak wynika z tych badań, to, co na nich oddziałuje – wiedza najmniej – ale to np. postawa rodziny, postawa przyjaciół, postawa ludzi, których oni uważają za autorytety – wyjaśnił.

– Z tych badań wynika np. że sportowcy szczepią swoje dzieci, jeśli trener im się każe szczepić. Tak więc (duże znaczenie) mają autorytety, niekoniecznie takie z plakatów, celebryci, bo to nie zawsze działa, ale jakieś osoby dla nich ważne – i to trochę oddziałuje – dodał.

Wspólny front pracowników ochrony zdrowia

Ekspert zauważył też, że bardzo istotną kwestią jest postawa pracowników ochrony zdrowia – jak zaznaczył – wszystkich pracowników, bez względu na ich specjalizację.

– Trzeba pamiętać, że to, że lekarz rodzinny mnie namawia, że mój internista mnie namawia – to jest bardzo dobre – ale jeżeli mi pani w rejestracji, albo pielęgniarka nie pracująca przy szczepieniach powie: wie pan, ja się na grypę jeszcze nigdy nie zaszczepiłam – to niestety ona zrujnuje pracę całego rzędu fachowych pracowników – zaznaczył ekspert.

Dodał, że należy sobie zdawać sprawę, iż „dla pacjenta pracownik ochrony zdrowia, to jest pracownik ochrony zdrowia, czy on jest ortopedą, radiologiem, czy zajmuje się przeszczepami włosów – on jest lekarzem. Jeśli ktoś z nich powie, ktoś, kto nie ma specjalistycznej wiedzy na temat szczepień, że +chyba nie warto+ – to rujnuje pracę wszystkich innych. Dlatego my musimy też do naszego środowiska przemówić i przekonać wszystkich, nawet tych, którzy są od szczepień daleko”.

Profesor zaznaczył, że takie działania podejmuje od wielu lat właśnie np. Wielkopolska Izba Lekarska. Przypomniał m.in. o akcjach szczepienia się lekarzy przed kamerami, by pokazać, jak bardzo to jest istotne.

– Pacjenci bardzo często mnie pytają: no dobrze, tak pan wiele mówi o tych szczepieniach, a pan się na grypę w tym roku zaszczepił? Pytają mnie o COVID-19, a ja mam pięć dawek za sobą, ale zawsze mówię: dlatego, że przed pierwszym szczepieniem zachorowałem i mnie już naprawdę nie trzeba przekonywać – podkreślił profesor. (PAP)

Źródło: PAP Nauka w Polsce/Anna Jowsa

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA