REKLAMA
wt. 20 lutego 2024, 09:30

Refundowana recepta jest niezbędna, aby wykorzystać potencjał szczepień w aptekach

Uprawnienie farmaceutów do wystawiania recept refundowanych na szczepionki pozwoli na zwiększenie ich dostępności dla pacjentów. Wszystko dlatego, że pacjent będzie mógł zrealizować receptę i zaszczepić się podczas jednej wizyty w aptece. Na problem zwracają uwagę eksperci Koalicji na rzecz szczepień w aptekach.

Refundowana recepta jest niezbędna, aby wykorzystać potencjał szczepień w aptekach (fot. shutterstock.com)
Refundowana recepta jest niezbędna, aby wykorzystać potencjał szczepień w aptekach (fot. shutterstock.com)

W aptekach, w całej Polsce wykonano do tej pory ponad 3 miliony szczepień. Jak twierdzą przedstawiciele Koalicji na rzecz szczepień w aptekach, liczba ta mogłaby być jeszcze większa. Ich zdaniem potencjał aptek i farmaceutów nie zostaje w pełni wykorzystany. Wszystko dlatego, że w celu skorzystania przez pacjenta z pełni praw, musi on odbyć długą drogę. Skrócić mogłaby ją możliwość wystawienia przez farmaceutę recepty refundowanej na szczepienia ochronne. 

– W obecnym systemie opieki zdrowotnej, jednym z głównych ograniczeń w zakresie dostępu do szczepień jest konieczność odbycia przez pacjentów wielokrotnych wizyt w różnych miejscach, takich jak przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej czy apteki, by otrzymać szczepionkę oraz poddać się szczepieniu. Rozwiązaniem tego problemu i uproszczeniem procesu szczepienia jest umożliwienie farmaceutom wystawiania recept na szczepionki, a w szczególności te refundowane. Aktualnie, farmaceuci posiadają uprawnienia do wystawienia recepty farmaceutycznej (płatnej 100% przez pacjenta) wyłącznie na szczepionki przeciw grypie, a mogą realizować szczepienia przeciw wielu chorobom w tym przeciw pneumokokom- mówią jednym głosem eksperci. 

Niewykorzystany potencjał farmaceutów prowadzi do większej liczby hospitalizacji

Eksperci zwracają uwagę, że taki system szczepień ochronnych w naszym kraju prowadzi do niepotrzebnych opóźnień. Nie tylko wpływa to na zmniejszenie stopnia wyszczepialności społeczeństwa, ale i na większą liczbę zakażeń, a co za tym idzie również hospitalizacji. Problem narasta szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Wtedy to zapotrzebowanie na szczepienia ochronne jest największe, a pacjenci wówczas napotykają największe trudności w dostępie do nich.

– Zmiany w procesie refundacji szczepień, to klucz do skuteczniejszej profilaktyki. Dzisiejszy system finansowania staje się coraz bardziej otwarty, jednak nadal stawia przed pacjentami bariery, w postaci długiego czasu oczekiwania na wizytę u lekarza oraz ograniczonego dostępu do szczepionek. Wprowadzenie możliwości wystawiania przez farmaceutów refundowanych recept farmaceutycznych na szczepionki przeciw grypie i pneumokokom oraz inne szczepionki stosowane w szczepieniach zalecanych osób dorosłych, znacznie skróci ścieżkę pacjenta do realizacji szczepienia. Farmaceuci mogą znacząco przyczynić się do poprawy zdrowia publicznego i zwiększenia efektywności profilaktyki, trzeba im tylko na to pozwolić – komentuje sytuację dr n. farm. Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Konieczne są zmiany w systemie szczepień ochronnych

Szczepienia przeciw grypie i pneumokokom są kluczowym elementem w zapobieganiu poważnym chorobom i hospitalizacjom, szczególnie wśród osób starszych, dzieci oraz osób z grup ryzyka. Liczba kroków, jakie muszą przejść pacjenci w celu uzyskania ochrony wpływają na decyzje pacjentów o wykonaniu szczepienia, a tym samym przekładają się na popularność tych świadczeń w aptekach. W sezonie zachorowań na grypę 2021/2022 istniała możliwość bezpłatnego i bez wymogu posiadania recepty wykonywania szczepień przeciw grypie u osób dorosłych. Był to rekordowy sezon szczepień, a ogólny wskaźnik wyszczepialności osiągnął 7% (22% w populacji osób w wieku powyżej 65 r. ż.). Takie sytuacje pokazują, jak prosty system szczepień pozytywnie wpływa na poziom wyszczepialności społeczeństwa.

W Polsce mamy jedną z najszerszych populacyjnie dostępnych refundacji na szczepionki przeciw grypie, ale nie wykorzystujemy tego w pełni, co relatywnie nie wpływa odpowiednio na wzrost wyszczepialności. Długa ścieżka zniechęca pacjentów do korzystania z tej możliwości. Wykorzystanie potencjału aptek i farmaceutów to sposób, aby więcej osób korzystało z dostępnej refundacji co z kolei przyczyni się do wzrostu wyszczepialności – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

Rola farmaceutów i aptek w systemie opieki zdrowotnej nabiera nowego wymiaru. Umożliwienie farmaceutom wystawiania recept refundowanych na szczepionki stanowi ważny krok w kierunku usprawnienia procesu szczepień. Dodatkowo takie rozwiązanie odciążyłoby lekarzy POZ, umożliwiając im skupienie się na pacjentach wymagających bezpośredniej opieki medycznej. Farmaceuci, dzięki swojej wiedzy i dostępności, mogą aktywnie przyczyniać się do zwiększenia szczepień w populacji, skracając ścieżkę pacjenta do niezbędnej profilaktyki. Proponowana zmiana umożliwi szybsze reagowanie na potrzeby pacjentów i zwiększy ich bezpieczeństwo, co powinno być dla nas priorytetem.

Źródło: Koalicja na rzecz szczepień w aptekach

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]