25 kwietnia w warszawskim hotelu Marriott odbyła się konferencja dotycząca problemu niskiej wyszczepialności wśród społeczeństwa, szczególnie obserwowanej w grupie dzieci. Spotkanie miało na celu zintegrowanie zarówno świata medycyny, psychologii jak również nowych technologii wobec narastającego problemu w zakresie szczepień profilaktycznych. Wśród prezentowanych paneli tematycznych znalazły się m.in. te o metodach walki z tym problemem i rosnącą dezinformacją.
– „Wpływ społeczny szczepionki – o bardziej i mniej skutecznych sposobach zachęcania do zaszczepienia się” oraz „Szczepionka na dezinformację: broń w wojnie informacyjnej ze zorganizowanym przeciwnikiem” – to tytuły trzeciego i czwartego z paneli dyskusyjnych.
Jak się okazuje chęć zmiany poglądów w zakresie szczepień to temat niezwykle złożony, a zarazem delikatny – mający silny związek z kwestiami psychologicznymi.
– Namawianie ludzi do szczepień to element wywierania wpływu społecznego, ale w pozytywnym kontekście – argumentował Dariusz Doliński z Uniwersytetu SWPS.
Do jakich wniosków doszli uczestniczy spotkania?
Rodzice szukają, ale nie znajdują odbiorców swoich pytań…
Podczas dyskusji na temat możliwych przyczyn wzrostu ilości osób z poglądami antyszczepionkowymi uczestnicy spotkania wyjaśniali, że bardzo często rodzice poszukujący odpowiedzi na swoje pytania nie mają ich do kogo zaadresować.
– Tacy rodzice albo rozmawiają z osobami w swoim bezpośrednim otoczeniu i to może być najbliższa rodzina lub sąsiedzi. I jeśli tam nie znajdą przekonujących argumentów to ostatnią deską ratunku jest szukanie informacji w internecie – stwierdziła Helena Chmielewska-Szlajfer z Akademii Leona Koźmińskiego.
Badania prowadzone wśród takich osób co prawda potwierdzają, że zdają sobie one sprawę z niskiego poziomu obiektywizmu opinii zamieszczanych w internecie, ale pokazują też, że rodzic zadający pytanie w sieci i otrzymujący na nie odpowiedź czuje się wysłuchany, a przez to zyskuje zaufanie do otrzymanych odpowiedzi. A odpowiedź ta w zdecydowanej większości przypadków będzie nacechowana negatywnie względem szczepień.
– Dlatego osoby, które nie są pewne gdzie się zwrócić, to jeśli wejdą do internetu i będą szukać informacji na ten temat to jest bardzo prawdopodobne, że przynajmniej w mediach społecznościowych znajda więcej negatywnych treści – stwierdził Leon Ciechanowski, również z Akademii Leona Koźmińskiego.
Okazuje się, że nawet 70% postów na popularnych portalach społecznościowych było negatywnie ukierunkowanych względem szczepień. Poza tym osoby „anty”, choć jest ich mniej, to w internecie sprawiają wrażenie „głośniejszych”, przez co pozostawanie wobec nich w opozycji staje się mniej popularne.
– Bycie osobą antyszczepionkową ma większą tolerancję innych użytkowników sieci – podsumował Leon Ciechanowski.
Poglądy antyszczepionkowe są silnie zakorzenione u przeciwników szczepień
Jak się okazuje próby wpływu na poglądy osób antyszczepionkowych już na samym początku mogą okazać się bezskuteczne.
– Nie ma sensu próbować wpływać na postawy i zachowania antyszczepionkowców, gdyż oparte są one na teoriach spiskowych, a na te nie mamy wpływu, gdyż co do zasady są one nieprawdziwe i nielogiczne – przekonywał Dariusz Doliński z SWPS.
W ocenie uczestników spotkania nie zawsze twarde dane medyczne będą dla innych argumentem mogącym zmienić ich decyzje.
– My naukowcy przeszacowujemy szanse na to, że ludzie myślą racjonalnie, że ludzi dane medyczne i dane statystyczne mogą przekonać. Tymczasem dla ludzi zdecydowanie ważniejsze jest to, że koleżanka koleżanki miała szczepionkę i zachorowała i w związku z tym jest to dowodem na to, że szczepionki powodują wzrost prawdopodobieństwa zachorowania, np. na autyzm – stwierdził Dariusz Doliński.
Dlatego też odbiorcami wszelkich kampanii na rzecz wzrostu wyszczepialności powinny być osoby niemające jeszcze wyrobionego zdania na temat szczepień. Próbując ingerować w ich poglądy jest spora szansa, że wybiorą kierunek zgodny z medycyną opartą na faktach.
– Chcemy zmieniać postawy ludzi, którzy się wahają, którzy mają pewne wątpliwości oraz budować postawy u dzieci i młodzieży, które nie są jeszcze wykształcone – stwierdzili uczestnicy panelu dyskusyjnego.
Jak to osiągnąć?
Same informacje mogą nie wystarczyć…
Zdaniem panelistów ideologie i teorie spiskowe dają antyszczepionkowcom poczucie bezpieczeństwa i spokoju, stąd ciężko przekonać ich do zmiany swojego stanowiska – tym bardziej, przy użyciu jedynie suchych informacji.
– Sama informacja nie wystarczy. Edukujmy, ale nie oczekujmy, że to coś zmieni. Bo żeby na ludzi wpłynąć to trzeba wpłynąć na ich emocje i w konsekwencji na zachowanie – argumentował Wojciech Cwalina z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Potrzebne są zatem kampanie nacechowane silnymi emocjami, które jednocześnie nie będą wywierały strachu wśród ich odbiorców, bo to może tylko przyśpieszyć wybór drogi antyszczepionkowej. A w kontekście dzieci i młodzieży? Dobrym sposobem mogą okazać się chociażby gry komputerowe oraz wplatanie pozytywnego przekazu w lekcje szkolne.
– Pomysły? Na przykład lekcje angielskiego, gdzie dzieci uczyłyby się gramatyki z zakresu tematyki szczepień, czy też lekcja historii podczas której pokazuje się dawne epidemie, kiedy szczepionek jeszcze nie było – proponowali uczestnicy konferencji.
Sposobów jest zatem wiele, ważne, aby nie pozwalać na rosnący poziom nonsensu dezinformacji medycznej, który w kontekście długofalowym może mieć katastrofalne skutki dla wszystkich.
©MGR.FARM










