Magazyn mgr.farm

A co z punktami aptecznymi?

27 października 2016 08:29

Niespełna kilka dni temu posłowie PiS przedstawili rewolucyjny projekt wprowadzający ograniczenia demograficzne i geograficzne w otwieraniu nowych aptek. Jednocześnie właścicielem apteki będzie mógł być tylko farmaceuta. Okazuje się jednak, że projekt całkowicie pomija temat punktów aptecznych – czy słusznie?

punkty.png

Projekt zmian w Prawie farmaceutycznym przedstawiony przez posłów PiS zakłada, że jeden podmiot (jego właścicielem będzie mógł być jedynie farmaceuta) będzie mógł uzyskać maksymalnie cztery pozwolenia na prowadzenie apteki. Innymi słowy, prawo do otwierania aptek stracą niemające wykształcenia farmaceutycznego „osoby fizyczne, osoby prawne oraz niemające osobowości prawnej spółki prawa handlowego” – a wszystko dzięki zmianie brzmienia art. 99 ust. 4 ustawy Prawo farmaceutyczne.

W projekcie posłów PiS nie znalazła się jednak zmiana art. 70 ust. 2 Prawa farmaceutycznego, który brzmi niemal identycznie co wspomniany art. 99 ust. 4 – jednak dotyczy punktów aptecznych. Innymi słowy projekt zakłada, że właścicielem apteki będzie mógł być tylko farmaceuta, jednak punkty apteczne nadal będą mogły być otwierane przez… każdego. Czy to przemyślane posunięcie? Jakie konsekwencje może mieć takie „przeoczenie”?

Obecnie w Polsce działają 1393 punkty apteczne (dane z 1 października 2016). Kiedy postawić tę liczbę obok liczby polskich aptek okazuje się, że punkty stanowią blisko 10% wszystkich ogólnodostępnych placówek odpowiedzialnych za dystrybucję leków. Wszystkie punkty apteczne zlokalizowane są na terenach wiejskich, tam gdzie nie funkcjonują apteki. Właścicielem punktu aptecznego może być obecnie każdy (podobnie jak apteki). Natomiast jego kierownikiem może być farmaceuta z rocznym stażem lub technik farmaceutyczny, posiadający trzyletni staż pracy w aptekach ogólnodostępnych. Innymi słowy w punkcie apteczny nie musi pracować farmaceuta. W ilu tak jest? O te dane warto by zapytać Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Dlaczego?

W uzasadnieniu do wspomnianego na początku projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego posłów PiS czytamy, że „umożliwienie prowadzenia apteki przez spółki kapitałowe, bez udziału farmaceutów powoduje, że nawet najwyższe kwalifikacje moralne pracowników aptek w zderzeniu z presją wywieraną przez właścicieli aptek, powoduje, że najistotniejszym elementem pracy farmaceutów jest wypracowywany zysk, a nie świadczenie usług farmaceutycznych. Takie podejście powoduje, że apteka traci podstawowe cechy jakie powinno się przypisywać placówce ochrony zdrowia, która powinna być przede wszystkim skupiona na potrzebach pacjenta, a nie na zysku. Sytuacja taka prowadzi do przedmiotowego traktowania pacjenta oraz wykorzystywania go w wolnej grze rynkowej”.

Warto zastanowić się czy z powyższej argumentacji – a tym samym i procedowanych zmian – słusznie zostały wyłączone punkty apteczne? Oczywiście zważając na ich liczbę w kraju oraz ich ulokowanie na terenach wiejskich, trudno dostrzec tu mechanizmy, które budzą największe zaniepokojenie w przypadku aptek, a wynikają z wywierania presji związanej z konkurencją czy wspomnianą „wolną grą rynkową”. Niemniej pozostała argumentacja przytaczana przez posłów w uzasadnieniu projektu, wręcz domaga się konsekwentnego i równego traktowania placówek realizujących prawo do ochrony zdrowia – zarówno aptek, jak i punktów aptecznych.

„Apteka jako placówka realizująca prawo do ochrony zdrowia musi działać rzetelnie i sprawnie. Stworzona została w celu realizacji i ochrony praw gwarantowanych przez Konstytucję. Przedsiębiorstwo w znaczeniu funkcjonalnym jakim jest apteka oraz przedsiębiorca jako podmiot prowadzący apteką, mają drugoplanowe znaczenie” – czytamy w ostatnim akapicie uzasadnienia wspomnianego projektu.

Dlaczego aptekę powinien prowadzić farmaceuta? – to pytanie w najbliższym czasie będzie padać ze wszystkich stron. Jedną z odpowiedzi, może być stwierdzenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu z 2009 roku mówiące, że „w odróżnieniu do farmaceutów, „niefarmaceuci” z definicji nie posiadają wykształcenia, doświadczenia i odpowiedzialności równoważnych z tymi jakie posiadają farmaceuci – w takich okolicznościach należy stwierdzić, że nie zapewniają takich samych gwarancji jak te, które zapewniają farmaceuci”. Czy ta argumentacja nie znajduje zastosowania również w przypadku punktów aptecznych?

Warto też zastanowić się nad konsekwencjami wejścia w życie projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego, w proponowanym przez posłów kształcie. Co jeśli faktycznie apteki będą mogli otwierać tylko farmaceuci, ale ograniczenia tego nie będzie w przypadku punktów aptecznych? Czy przedsiębiorcy zwrócą swoją uwagę w tym kierunku? Czy zaczną powstawać sieci punktów aptecznych? Mała opłacalność takiej inicjatywy (lokalizacja nie gwarantująca wysokich obrotów) pozwala twierdzić, że raczej do tego nie dojdzie. Co jednak jeśli punkty apteczne zaczną stosować ceny dumpingowe i niedozwoloną reklamę – wspierane przez przedsiębiorców do tej pory stosujących tę strategię w swoich aptekach? Czy okoliczne apteki nie będą zagrożone?

Warto sobie też postawić pytanie czy punkty apteczne mogą stać się alternatywą dla nieuczciwych przedsiębiorców, którzy do tej pory wykorzystywali apteki przede wszystkim do pośredniczenia w odwróconym łańcuchu dystrybucji? Czy mogą one również stanowić koło ratunkowe dla aptek internetowych, których funkcjonowanie może być zagrożone nowymi zasadami wydawania zezwoleń (już teraz można spotkać internetowe punkty apteczne, co nijak ma się do ich funkcji zaopatrywania w leki mieszkańców wsi)?

W ostatecznym rozrachunku, w zaproponowanej przez posłów PiS nowelizacji Prawa farmaceutycznego, razi brak konsekwencji oraz pogłębianie przepaści między aptekami i punktami aptecznymi. Z jednej strony posłowie w uzasadnieniu swojego projektu, jako zjawisko negatywne określają degradację roli i znaczenia zawodu farmaceuty, a z drugiej nie dostrzegają ponad 1300 punktów aptecznych, w których farmaceuty być nawet nie musi. Jeśli to farmaceuta ma być gwarantem należytego prowadzenia obrotu produktami leczniczymi i świadczenia usług farmaceutycznych, to czy nie naturalnym byłoby wprowadzenia prawa do uzyskania zezwolenia na prowadzenie punktu aptecznego tylko przed przedstawicieli tego zawodu? Czy pacjenci z terenów wiejskich nie mają prawa do najwyższej jakości usług farmaceutycznych i własnego farmaceuty? Jestem przekonany, że to odpowiedni moment by poddać te kwestie pod dyskusję.

P.S.: Poselski projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego zmienia zasady dziedziczenia zezwoleń na apteki, automatycznie zmieniając również zasady dziedziczenia zezwoleń na punkty apteczne, gdyż do art. 104 ust 1 a (dotyczącego dziedziczenia zezwoleń) znajduje się również odniesienie w art. 70 ust. 4 – dotyczącego zezwoleń na punkty apteczne. Mamy zatem sytuację, w której każdy może uzyskać zezwolenie na punkt apteczny, ale odziedziczyć może go tylko farmaceuta.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Dzielenie się jest normalne Dzielenie się jest normalne

Takie hasła jak „etyka” i „pomoc” z pewnością nie są obce farmaceutom. Historia Rafała Hechmanna udo...

Kowal zawinił a cygana powiesili (cz. 2) Kowal zawinił a cygana powiesili (cz. 2)

Nie jest obowiązkiem apteki poprawianie nieswoich błędów. I nie ważne czy to będzie informatyk, piel...

„Farmaceuta w roli sprzedawcy to nieporozumienie” „Farmaceuta w roli sprzedawcy to nieporozumienie”

W swoim wystąpieniu, podczas VII Krajowego Zjazdu Aptekarzy, pod koniec stycznia 2016 roku, zapowied...