Magazyn mgr.farm

Apteczna informacja turystyczna

8 stycznia 2016 07:37

Nadszedł ten dzień, kiedy zrozumiałam, że w aptece trzeba wiedzieć wszystko. Znać dostępne inhalatory, wyjaśnić jak działają ciśnieniomierze, pokazać jak mierzyć temperaturę termometrem? Obowiązkowo! O której przyjmuje lekarz, jak dojechać do szpitala, kiedy otwierają pralnię, po ile są bułki kajzerki w sklepie? Czemu nie, przecież już od ósmej jestem w pracy, powinnam wiedzieć takie rzeczy.

tourist.png

Pracując w aptece marketowej zebrałam całkiem spory bagaż przeróżnych doświadczeń, z czego większość utwierdziła mnie w przekonaniu, że farmaceuta powinien działać jak lokalna informacja turystyczna. Pytania nie dotyczące spraw medycznych na początku mnie frustrowały, ale z czasem nabrałam dystansu i zaczęłam spisywać co ciekawsze problemy, z jakimi zgłaszali się pacjenci.

Pytania o godziny otwarcia sklepów w sąsiednich boksach pojawiały się codziennie. Poza tym często udzielałam informacji o cenach podstawowych towarów w markecie (mleko, jajka, bułki, chleb, jabłka – kiedyś, jak nie wiedziałam ile co kosztuje, pacjent przyniósł mi paragon, żebym nie żyła dłużej w ignorancji). Pojawiały się również pytania o asortyment innych, zamkniętych jeszcze, miejsc – czy są koszule nocne do karmienia, gdzie można kupić odżywki dla sportowców, czy w obuwniczym są wkładki do butów Scholla, gdzie można dostać karmę dla kota… i tak dalej. Pacjenci również chcieli wiedzieć gdzie są hostele, stacje benzynowe, przychodnie i schroniska dla psów. W pewnym momencie mogłam spokojnie poprowadzić wycieczkę turystów po mojej miejscowości nie pomijając żadnej atrakcji.

Zdarzały się także sytuacje dramatyczne – raz pacjent wleciał zdyszany do apteki i już przy wejściu pytał gdzie jest najbliższy szpital, bo żona mu w rodzi w samochodzie. Innym razem przyszedł pacjent z pytaniem gdzie pod szpitalem może zaparkować Tira, bo jego kolega kierowca wymiotuje krwią i muszą szybko tam jechać. Po tym zdarzeniu wydrukowałam sobie kilkanaście mini mapek dojazdu do szpitala, bo o to często pytano. I oczywiście o numery telefonów do specjalistów, ambulatoriów i placówek dyżurujących w najbliższym dużym mieście. Wiedziałam kiedy jaki lekarz pracuje, do którego szpitala jechać ze złamaną nogą, gdzie z urazem oka i gdzie z depresją.

Ostatnia grupa zjawiskowych pytań dotyczyła… leków. Nie były to głupie pytania, ale zbijały mnie z pantałyku, zaskakiwały i sprawiały, że musiałam bardzo szybko i intensywnie myśleć. Moim ulubionym było pytanie o szlak biotransformacji sartanów. Pacjent, chemik na emeryturze, bardzo był ciekaw metabolizmu leków, które zażywa. Ponieważ lekarz nie udzielił mu zadawalającej odpowiedzi, a internetowi nie ufał, postanowił się więc z nurtującym pytaniem udać do pobliskiej apteki i tam trafił na mnie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności byłam akurat po szkoleniu z tego zakresu, więc przetrwałam krzyżowy ogień pytań. Innym razem musiałam nieźle się nagimnastykować – spanikowana kobieta przyszła do apteki z pytaniem ile czasu może przechowywać odciągnięte mleko kobiece w temperaturze pokojowej. Opiekowała się trzymiesięcznym dzieckiem, a gdy nadeszła pora karmienia zorientowała się, że mleko cały czas stało poza lodówką. Dziecko płacze, jeść dać trzeba, co zrobić? 15 minut później, po trzech telefonach do różnych pediatrów oraz centrum wsparcia laktacyjnego (otrzymałam różne odpowiedzi) oraz gorączkowym przeoraniu internetu w poszukiwaniu wiarygodnego źródła udało się znaleźć dobrą odpowiedź. Wiele zaskakujących dla mnie pytań dotyczyło właśnie karmienia piersią – czy i jakie leki można stosować, w jakim stopniu przechodzą do mleka i jak działają na karmione dziecko.

Pacjent wymaga nie tylko wiedzy specjalistycznej, jak się okazuje. Może dotyczy to tylko małych miejscowości, gdzie wszędzie jest blisko i po prostu zna się miejsca, lekarzy, asortyment sklepów, więc można zakładać, że pani w aptece może akurat wie o tych wszystkich rzeczach, o których wzorowy obywatel danego miasta wiedzieć powinien. Albo może dzięki niesamowitym umiejętnościom zapamiętywania posiada takie szczegółowe informacje jak godziny otwarcia urzędu miasta czy ZUSu. Nie ukrywam, że czasami do szewskiej pasji doprowadzały mnie idiotyczne pytania (najbardziej te o ceny artykułów spożywczych w sklepie). Ale z czasem irytacja ustąpiła miejsca zdumieniu i rozbawieniu. Jak dziwny proces myślowy musi zachodzić w głowie osoby, która pyta w aptece o czyszczenie skór albo o rozkład jazdy pociągów? Nie wiem, ale za każdym razem pacjenci coraz bardziej mnie zadziwiają i sprawiają, że nie mam czasu na nudę.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Niezależność farmaceuty w obliczu prawa Niezależność farmaceuty w obliczu prawa

Jeśli zawód farmaceuty jest zawodem zaufania publicznego, to jaki jest charakter prawny świadczonych...

Ciąża to nie choroba? Ciąża to nie choroba?

Podczas każdej z moich rozmów o pracę padły mniej lub bardziej dyskretne pytanie o stan cywilny, ilo...

Moda na zdrowe opalanie Moda na zdrowe opalanie

Wkrótce wakacje. W aptekach nie zabraknie pytań o najskuteczniejsze i najbezpieczniejsze filtry prze...